Reklama

Niech listonosz jedzie...


Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie...

 

Dzisiaj raczej pasowałoby powiedzieć Ludzie, przed komputer, bo post idzie... A wraz z nim kolejny list otwarty. Tak, ostatnio w lokalnych mediach pojawia się tyle listów otwartych, że jeśli na egzaminie gimnazjalnym nasza młodzież miałaby napisać list otwarty, to pewnie wyniki tego egzaminu okazałyby się najlepsze w całym województwie mazowieckim, a kto wie, może nawet byłby to sukces na skalę ogólnopolską. Trochę z zaciekawieniem patrzę na tę nową modę, która nakazuje wysyłać pootwierane listy, bez koperty i znaczka, daje przyzwolenie wszystkim ciekawskim na czytanie cudzej korespondencji, na dodatek nim dotrze ona do adresata. Choć przez lata prowadziłam bogatą korespondencję z rówieśnikami z różnych zakątków, nie tylko Polski, ale i Europy, jeśli zaliczyć do tego listy wymieniane z Niemkami poznanymi na obozach harcerskich, pisane oczywiście w języku rosyjskim (wszak jestem dzieckiem PRL-u) i wysyłane do ówczesnego NRD, to nie przypominam sobie, by kiedyś doszedł do mnie list w stanie naruszonym. A mogły być ku temu powody. I tu zwierzę się Wam, że kiedyś otrzymałam od jednej z tych moich koleżanek ostatni list, w którym pożegnała się ze mną i wyjaśniła, że wraz z rodzicami ucieka do RFN, pokonując nieistniejący już, historyczny mur berliński. Ze zrozumiałych względów na kopercie nie było adresu zwrotnego. Mam nadzieję, że wszystko u niej dobrze i decyzja ta odmieniła życie jej rodziny...

Reklama

 

A czytelniczką, czy raczej słuchaczką,  pierwszego w swoim życiu listu otwartego stałam się przypadkowo, wiele lat temu, podczas pobytu na kolonii letniej, której organizatora i miejsce zachowam dla siebie. Moja wakacyjna współlokatorka napisała list do rodziców, ale coś jej w nim nie pasowało i zapisana kartka, zmięta w kulkę, wylądowała w koszu na śmieci. Później dowiedziałam się, że ten list także przebył swoją drogę i poprzez dłonie pani sprzątającej nasze pokoje znalazł się w rękach kierownictwa kolonii. O poranku stał się listem otwartym i został odczytany na apelu w obecności wszystkich kolonistów oraz kadry, a autorka musiała wystąpić i pokazać się wszystkim z racji tego, że w liście znalazło się kilka niepochlebnych opinii na temat wyżywienia i stanu sanitariatów. Pewnie dzisiaj tym incydentem zająłby się program Uwaga albo Elżbieta Jaworowicz, założywszy nogę na nogę, opowiedziałaby o tym w swojej Sprawie dla reportera. W Wiadomościach natomiast usłyszelibyśmy karcący komentarz Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka. Ale jak już wspomniałam, mnie jako dziecka PRL-u raczej to nie  zbulwersowało, ani nikogo z chcianych i niechcianych uczestników tej historii. Wtedy co najwyżej każdy w duchu pomyślał sobie, że na szczęście to nie on jest bohaterem całej tej niechlubnej przygody z listem otwartym.

Reklama

 

Nasze zimowe święta także kojarzą mi się z listem. Nie, nie do Świętego Mikołaja, choć te do niego, można by nazwać prawdziwie otwartymi, rodzice coś o tym wiedzą ;) Którejś wigilii otrzymałam chyba jeden z najpiękniejszych prezentów w swoim życiu. Nastoletnia, bardzo urocza, członkini naszej rodziny sprezentowała mi jeden ze swoich pierwszych szkiców oraz kopertę, a w niej list. List, w którym podziękowała mi za obecność i wsparcie w trudnym momencie swojego życia i podzieliła się ze mną, dlaczego było to dla niej takie ważne. Tak, to był piękny i wzruszający prezent... I było w nim bardzo dużo ciepła i otwartości.

Reklama

 

Przychodzi mi na myśl jeszcze jeden list, który otrzymałam w ostatnim czasie, kiedy organizowaliśmy przedszkolny piknik i z dużym przejęciem w myślach negocjowałam pogodę. Znacie pewnie te sytuacje, kiedy człowiek jest w coś zaangażowany, coś przygotowuje i martwi się, czy wszystko się uda. Tego dnia moja przyjaciółka zajrzała do mnie do pracy, ale niestety minęłyśmy się. Zostawiła mi jednak podnoszący na duchu list, a raczej liścik, a w nim kilka słów: Ściskam Cię mocno i duży buziak :) i podpis. To było bardzo pokrzepiające. Ten list na małej biurowej karteczce zdecydowanie stał się listem otwartym, bo wyrysowana buźka uśmiechała się do mnie z biurka jeszcze przez wiele tygodni i nie tylko w tym ważnym dniu dawała mi mnóstwo pozytywnej energii.

Reklama

 

Niektórzy utalentowani wyśpiewują swoje listy... w głęboką ciemną noc, bo jest im smutno, jest im źle... lub radośnie piszą list, gdy na niebie północ. To oczywiście dwa listy otwarte w formie utworów muzycznych, powiedziałabym, że takie listy z pozytywką. List do M wyśpiewany przez Ryśka Redla czy Jak się masz kochanie zespołu Happy End. No i jeszcze osławione listy Sobieskiego do Marysieńki, pewnie oboje zawstydzeni mocno się rumienią dowiedziawszy się, że ich listy stały się listami otwartymi ;)

Reklama

 

Kiedyś listy stawały się otwartymi za przyzwoleniem adresata lub bez przyzwolenia, przez przypadkowych ciekawskich łamiących podstawowe zasady dobrego wychowania. A dzisiaj? Zazwyczaj to nadawcy czynią listy otwartymi. Niejednokrotnie adresat wcale nie jest pierwszym czytającym list, czasami nawet pewnie nie wie, że ktoś do niego napisał, a tymczasem wiele innych osób już list przeczytało. Bo przecież nie o adresata tu chodzi, lecz o wszystkich innych czytających. Czasami taki list zamiast miło witającego nagłówka ma tytuł List otwarty w sprawie... Zamiast miejscowości i daty w prawym górnym rogu, jest data umieszczenia tekstu na stronie internetowej. Niejednokrotnie nawet nie ma zbytecznych wstępów, a od razu przejście do sedna, czyli do nacisku na adresata w obecności wszystkich czytających lub wytykania mu wszystkich możliwych i niemożliwych przewinień... Szczerze mówiąc mało jest otwartości w tych listach otwartych.  A szkoda… bo list to niezwykła forma wyrażania myśli i uczuć. I list, choć zamknięty szczelnie w kopercie, może być bardzo otwarty, bo pełen ciepła, serdeczności, życzliwości, jednym słowem otwartości na drugiego człowieka.  I wbrew utartym zwyczajom wcale nie trzeba wyjeżdżać, by napisać list do kogoś bliskiego. Można napisać do ukochanej osoby, która siedzi w pokoju obok,  do męża lub żony, do dziecka buntownika, do przyjaciółki, przyjaciela, do mamy, do taty, brata czy siostry, nawet do Boga, do kogoś kto jest z nami lub do kogoś, kto już odszedł. Można w liście podziękować, można przeprosić, wytłumaczyć, można dodać otuchy, odwagi, można pocieszyć, można wyrazić swoje uczucia, można napisać, dlaczego ktoś jest dla nas taki ważny, można się w liście pożegnać i powiedzieć to wszystko, czego nie zdążyło się wyrazić... Można list wysłać. Można też go schować na dno szuflady. Można w liście wyrazić swój żal i wściekłość, a później go spalić, a wraz z nim wszystkie złe wspomnienia. Można też napisać list do samego siebie...

Reklama

 

Myśli, emocje, słowa można zamknąć w... otwartym liście. Zamkniętym w kopercie listem można się otworzyć…

 

 

Ps. Jeśli czytając powyższy tekst choć na chwilę przyszła Ci na myśl osoba, której chcesz coś ważnego powiedzieć, to nie zastanawiaj się ani chwili, wyciągnij kartkę i coś do pisania. Niech listonosz jedzie...

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Monikark 2013-08-17 10:38:10

    Ja również dziękuję Wam za naszą rozmowę o rozmowie, otwartość w otwartości, prawdę o prawdzie i szczerość w szczerości. Z naszego wirtualnego spotkania zabieram refleksje o trudnych rozmowach, kiedy odchodzi ktoś dla nas ważny oraz metaforę domu. Serdecznie pozdrawiam, życząc udanego weekendu i dobrego czasu z bliskimi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    karol997 2013-08-16 22:27:37

    Dziękuję za miłą dyskusję i pozdrawiam.

    Karol

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Monikark 2013-08-16 19:43:54

    Gaj, dziękuję Panu za dopowiedzenie i doprecyzowanie metafory domu. Z metaforami jest tak, że dla każdego mogą znaczyć coś innego, w zależności od przeżyć i doświadczeń, wszak są częścią rozmowy. W tym przypadku najważniejsze, co Pan chciał przez nią przekazać.  

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama