Jedyny pierwiastek metaliczny, występujący w warunkach normalnych w postaci ciekłej. Srebrzystobiały i połyskliwy, bardzo silnie toksyczny.
Mowa tu o rtęci. Malutka, zwinna, błyszcząca kuleczka, bo w taką się „ zwija”. Przyciąga wzrok, ale jakże jest niebezpieczna. Coraz częściej używamy do mierzenia gorączki termometrów elektronicznych, ale w domowych apteczkach z pewnością są w dalszym ciągu zwykłe, rtęciowe. Czasem zdarzy się, że taki przyrząd wyleci z ręki, a kuleczka rtęci zacznie się turlać. I dopiero zaczyna się wielki kłopot. Jak to złapać: ręką czy na śmietniczkę, a może wciągnąć odkurzaczem. Przede wszystkim zaś, co z tym zrobić. Nie można tej trującej substancji zwyczajnie wrzucić do śmieci lub spuścić z wodą. Zgodnie z rozsądkiem rtęć ze stłuczonego termometru trzeba odpowiednio zabezpieczyć, a następnie zanieść do….. No właśnie, dokąd?
Jak nas poinformowano w sochaczewskim Sanepidzie, cała procedura powinna wyglądać następująco: - Kropelki rtęci zbieramy szczoteczką z cynkowymi lub miedzianymi drucikami (oczywiście w gumowych rękawiczkach) do szczelnie zamykanego słoiczka z zimną wodą. - Miejsce „ stłuczki” posypujemy środkiem neutralizującym, np. sproszkowaną siarką, jodowanym węglem aktywnym, wodorowęglanem sodu (spożywcza soda oczyszczona). - Pomieszczenie wietrzymy, ponieważ pary rtęci są bardzo szkodliwe. - Wreszcie łapiemy za telefon i dzwonimy do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie, a tam powinien ktoś powiedzieć, co z tym zrobić dalej.
Pytanie o to, co zrobić z rtęcią uwięzioną w małym słoiczku, wszędzie wywołuje konsternację. Ani apteki, ani szpitale nie mają obowiązku przyjmowania rtęci z potłuczonego termometru. Te jednostki muszą zadbać o utylizację własnych odpadów niebezpiecznych, a usługi wyspecjalizowanych firm sporo kosztują. Sanepid zaś kieruje do wspomnianego WIOŚ w Warszawie. Dla powiatu sochaczewskiego właściwy jest jednak oddział Inspektoratu Ochrony Środowiska w Płocku. Tam uzyskaliśmy informację, że jeśli ktoś przyniósłby rtęć do ich laboratorium, to przyjmą i zutylizują ją. Ale to w Płocku. A co ma zrobić mieszkaniec np. Sochaczewa, jeśli oczywiście jest na tyle świadomym obywatelem, by nie wyrzucać trującej substancji do odpadów komunalnych?
Monika Gadzińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze