Reklama

Niestrawny miszmasz lokalnej polityki samorządowej

Niestrawny miszmasz lokalnej polityki samorządowej szkodzi wizerunkowi sochaczewskich samorządów

Konflikt miasta z powiatem narasta

Jestem zaangażowany w lokalną działalność samorządową nieprzerwanie od 1998 roku i mogę potwierdzić, że nieodłącznymi elementami funkcjonowania sochaczewskich samorządów, miejskiego i powiatowego, były przez ten czas mniej lub bardziej jawna i niezdrowa rywalizacja oraz często brak dobrej współpracy. Bywało więc różnie, ale takich kiepskich relacji między miastem a powiatem, jak w tej kadencji, jeszcze nie było.

Reklama

Znam dobrze specyfikę obu samorządów i z powodzeniem wykorzystuję zdobyte w nich wiedzę oraz doświadczenie zawodowe pracując teraz na rzecz innego samorządu. Mam więc możliwość porównania. Niestety nie dostrzegam u nas zapotrzebowania na fachowość, czego dowodem były dyskusyjne zwolnienia i nowe zatrudnienia w magistracie czy jednostkach miejskich oraz ostatnie kłopoty powiatowe. Nie ma też klimatu dla współpracy samorządowej i wspólnego rozwiązywania problemów w mieście. Dominuje natomiast hipokryzja i populizm propagandowy. Nie akceptuję tego i publicznie krytykuję częste, jałowe lokalne przepychanki. Być może sochaczewskie konflikty w założeniu ich twórców miały maskować indolencję oraz braki merytorycznej wiedzy i umiejętności do rozwiązywania zaistniałych problemów. Zazwyczaj z medialnych doniesień trudno było jednoznacznie zidentyfikować inicjatora konfliktu, a w efekcie cierpiał na tym wizerunek obu samorządów.

Jednak to co ma miejsce w obecnej kadencji samorządowej przekracza granice zdrowego rozsądku. Flagowym i karygodnym przykładem jest ulica Staszica, która stała się symbolem marnowania rządowej pomocy i braku samorządowej odpowiedzialności. Mieszkańcy Sochaczewa z powodu remontu ulicy Staszica zostali extra opodatkowani, wycięto drzewa w ulicy, później przez wiele miesięcy eksperymentowano z przetargami na remont części ulicy, aby w końcu przełknąć porażkę. Wyłoniony wykonawca uznał, że czas do zimy jest zbyt krótki i wycofał się z realizacji inwestycji. W następnym roku, mimo gwarancji 2 mln zł w budżecie miejskim z podniesionych na ten cel podatków przez okres 2 lat, nie złożono wspólnego wniosku o „schetynówkę”. Burmistrz oczywiście winą obarczył powiat jako właściciela drogi. Zapomniał już, że wcześniej jeszcze jako wicestarosta winą za brak remontu ulicy obarczał miasto. Ostatecznie nie pozyskano 3 mln zł bezzwrotnej dotacji! Takich okazji nie wolno marnować.

Reklama

Ulica Staszica czeka na lepsze czasy.

Po co nam jakość?

Znam też dobrze większość funkcjonujących w samorządzie ludzi i widziałem już niejedno w ich wykonaniu. Myślę o dobrych, ale i złych zdarzeniach oraz działaniach. Co cztery lata są wybory samorządowe. Można wówczas zaobserwować sporą rotację w radach. Część radnych ma kilkukadencyjne doświadczenia związane nierzadko ze zmianą barw od lewicowych do prawicowych i koniunkturalnym zachowaniem. Część nowych osób zadowala się biernym byciem w rządzącym układzie personalnym. Część dla doraźnych korzyści materialnych porzuciła swoje środowiska i komitety wyborcze, ignorując m.in. fakt zawdzięczania im mandatu radnego. Tymczasem wartościowi ludzie są wypychani na margines samorządu lub zniechęcani do angażowania się we wspólne sprawy. Od trzech lat obserwuję systematyczny wzrost znaczenia i modyfikację działań propagandowych w mieście oraz wykorzystanie uzależnionych mediów niestety nie tylko do promowania swoich zadań samorządowych, ale również do walki z opozycją i powiatem. Przykładem są miejski tygodnik "Ziemia Sochaczewska" i miejski portal internetowy, które zbyt często zajmują się na swoich łamach dyskredytacją powiatu. W dodatku te działania zaczęły być blokowane od komentarzy czytelników i internautów przez miejską propagandę .

Reklama

Takich praktyk dotychczas nie było.

Ale to nie wszystko

W lokalnej walce politycznej zaangażowane zostały też inne media, w tym ogólnopolskie telewizje. Mam wrażenie, że w poprzednich 12 latach nie wyemitowano tylu programów telewizyjnych, dotyczących Sochaczewa, ile w ostatnich dwóch latach. Niestety większość negatywnych. Nie mam wątpliwości czyja to zasługa.

W radzie powiatu dominują dwa układy, a ja jako niezależny, funkcjonuję między nimi. Od początku kadencji popieram zarząd powiatu w dobrych sprawach (m.in. dachy i termomodernizacja ZSR CKU), ale opozycja nie dopuszcza myśli, że ktoś inny niż jej radni może chcieć dobrze dla powiatu. Opozycję stanowi środowisko burmistrza i radni PiS, a ich polityczna agresja szczególnie jaskrawo objawiła się ostatnio, kiedy media doniosły, że w powiatowej pomocy społecznej organy ścigania wykryły nieprawidłowości i kolidującą z prawem działalność kierownictwa dwóch placówek. Prokuratura postawiła zarzuty konkretnym osobom. Niektóre zostały czasowo aresztowane. Tymczasem placówki funkcjonują już bez zakłóceń i spokojnie realizują swoje zadania. Śledztwo w celu wyjaśnienia wszystkich nieprawidłowości nadal trwa.

Reklama

Ale niektórzy lokalni politycy nie chcą czekać na jego wyniki. Domagają się radykalnych posunięć głosząc, że ich polityka jest sprawiedliwa i przyzwoita (9 radnych). Na pół roku przed końcem kadencji żądali odwołania starosty (do odwołania potrzeba 13 radnych). Nie ważne więc z jakim skutkiem. Chodzi o rozgłos przed kolejnymi wyborami.

Kto nie z nami temu biada

Z brakiem tolerancji ze strony obecnych władz miejskich i „partnerskim traktowaniem” spotykają się nie tylko zdeklarowani przeciwnicy polityczni. Zdaniem lokalnej prasy doświadczają tego również funkcjonujące w samorządzie miejskim merytoryczne osoby spoza układu obecnego burmistrza. Ostatnio media pisały o próbach uzależnienia od magistratu organizacji pozarządowej, czy skutecznej perswazji wobec „politycznych” oczekiwań płacowych pracowników oświaty miejskiej.

Reklama

Te nowe zwyczaje zaczęły się zaraz po wyborach w 2010 roku, kiedy kilka osób z samorządu miejskiego zostało zwolnionych, bez względu na ich merytoryczną przydatność i zasługi. Potem dominował już tylko strach i oczekiwanie na kolejne podobne posunięcia. Kariery zawodowe wielu osób stały się bardzo podporządkowane obecnej władzy miejskiej, a dalsze okazywanie wcześniejszych sympatii do lokalnych środowisk politycznych zaczęło jawić się jako wielkie ryzyko utraty pracy. W efekcie strach i uzależnienie podwładnych w roku wyborczym będą narastać. Wcześniej takie zjawiska nie miały miejsca. Czy to jest podwyższanie lokalnych standardów? Czy takie relacje mają zastępować partnerstwo i profesjonalizm w samorządzie lokalnym? Patrzę na to z niesmakiem, bo przypominają mi się czasy układów związanych z podstawowymi organizacjami partyjnymi PZPR w miejscach pracy, gdzie dobrze mieli tylko swoi.

Czy najbliższe wybory samorządowe mają utrwalić tę patologię, czy też zwycięży realizm i prawdziwa demokracja? Kompetencje i pracowitość mają być lewarem w karierze samorządowej, czy też chore układy?

Reklama

Samorząd potrzebuje spokoju i przejrzystości. Powszechny populizm medialny jest jego gangreną. Pamiętajmy, że partnerstwo i współpraca w następnej kadencji samorządu będą warunkiem pozyskania pieniędzy unijnych na rozwój lokalnych społeczności.

Jerzy Żelichowski

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gruby1992 2014-05-25 23:34:50

    Burmistrz wg. mnie nie nadaje się nawet na sołtysa. Styl uprawiania polityki to "wiocha". On po prostu uważa, że prowadząc lokalną politykę można się zachowywać jak na wiejskiej zabawie. Zresztą z tego co kojarzę na pomagiera też sobie wziął wiejskiego grajka... Cała nadzieja w tym, że myślących sochaczewian jest więcej i pogonią dz... tam gdzie jego miejsce!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tadeusz 2014-05-25 18:00:44

    W ostatnich wyborach na stołek burmistrza posadziliśmy zawodnika który wykazywał się cechami które pozwalały mu wygrywać na boisku mecze. Te same cechy c się okazało są zbędne na fotelu burmistrza. Wszyscy doskonale wiemy że na boisku podczas meczu Rugby kopie się zawodnika z przeciwnej drużyny oczywiście tak umiejętnie aby sędzia tego nie zauważył.

    Dla Osieckiego w tej chwili sędzią są wszyscy mieszkańcy a ten z kolegą z drużyny Robert-em nie bez powodu rzecznikiem prasowym dziennikarzem doskonałym specjalistą od promocji umiejętnie kopie swoich przeciwników politycznych dokładnie tak samo jak na boisku wykorzystując propagandę aby mieszkańcom mieszać w głowach

    Zrobił to z ulicą Staszica wszyscy zastanawiamy się o co im chodzi w tej wojnie między Osieckim a Starostą po co ta wojna? Jest na to wytłumaczenie !!!

    Jak zwykle chodzi o autopromocję i reklamę polityczną czyli jak na boisku... drugi się nie liczy a liczy się ten który weźmie medal!!!

    ""KazirodczeZwiązkiZawodowe"" w sochaczewskim urzędzie opisał znany portal kierowany do ""sochaczewian"" pod innym tytułem, co jest tematem szeroko i rozwojowo omawianym... niezwykle ciekawym... naDPSie siedzi prokuratura jak na czereśni więc jest równie ciekawy co obsadzanie członkami rodziny stanowiska w urzędach miejskich 1sza rocznica remontu Staszica i wycięte drzewa bez powodu... To miasto od kiedy jest Osiecki zaistniało dzięki różnego typu okolicznościom negatywnym jak by osiecki przyciągał plagi niezgody i niepokoju.... 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama