Drużyna: Marlena Rogowiec, Dariusz Fabijańczuk wraz z dziećmi: Julią, Patrykiem i Mateuszem dotarli do finału show stacji TVN. Niestety nie udało im się wygrać mieszkania, ale jak ustaliliśmy, nie wszystko jest jeszcze stracone
W programie Bitwa o dom wybrane w drodze castingu rodziny urządzały mieszkania według własnych pomysłów. Przebieg prac, wykonanie oraz pomysłowość oceniało jury w składzie: Małgorzata Rozenek, Natalia Nguyen oraz Tomasz Pągowski. Podczas wielkiego finału na żywo, widzowie zadecydowali, że do swojego wymarzonego M wprowadzą się Roksana i Piotr Gogolewscy z Łodzi.
W finałowej trójce znaleźli się również rodzice trójki dzieci Marlena i Dariusz. Obecnie wynajmują mieszkanie. Własne M to jedno z ich największych marzeń. Pani Marlena pochodzi z Sochaczewa. Jak mówi, choć teraz już tu nie mieszka, nadal jest bardzo związana z rodzinnym miastem.
- Jak mogłoby być inaczej? W Sochaczewie mam przecież całą rodzinę: rodziców rodzeństwo, a także znajomych - mówi.
Pomimo że Marlenie i Dariuszowi nie udało się zdobyć kluczy do zaprojektowanego przez siebie mieszkania, okazało się, że nie wszystko jest jeszcze stracone.
- Developer zapewnił, że ma dla nas bardzo korzystną propozycję - powiedziała nam pani Marlena. - Na razie nie poczyniliśmy jeszcze żadnych konkretnych ustaleń. Z tego co zrozumiałam, będziemy mogli kupić mieszkanie po cenie niższej niż rynkowa i na zasadzie preferencyjnego kredytu.
Rodzina jest bardzo zainteresowana takim rozwiązaniem. Przyznają, że przy tak wyśrubowanych kryteriach przyznawania kredytów hipotecznych i mając trójkę dzieci, w rozmowach z bakami są praktycznie bez szans.
- To były niesamowite trzy miesiące, podczas których daliśmy z siebie wszystko. Zupełnie niespodziewanym plusem Bitwy o Dom jest dla mnie także to, że w trakcie kręcenia kolejnych odcinków schudłam 17 kg - śmieje się pani Marlena.
Jak usłyszeliśmy, para nie żałuje udziału w programie i zgłosiłaby się do niego bez wahania jeszcze raz.
- Musieliśmy się liczyć w wieloma wyrzeczeniami. Mąż wziął trzymiesięczny urlop bezpłatny. Formuła show wymagała obecności na planie niemal bez przerwy. W opiece nad dziećmi pomagał nam rodzina - mówią. - Z drugiej strony poznaliśmy mnóstwo osób, których nie mielibyśmy szansy poznać w realnym świecie, mamy za sobą świetną przygodę i tego nikt nam nie odbierze. Niesamowite było również wsparcie i wyrazy sympatii, które otrzymaliśmy. Dziękujemy za nie, a także za wszystkie oddane na nas głosy.
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze