2 grudnia, o godz. 13.30, na placu Kościuszki otwarta zostanie wystawa plenerowa Ofiary stanu wojennego, przygotowana przez Biuro Edukacji Publicznej IPN przy współpracy Domu Spotkań z Historią i Ośrodka KARTA. O jej wypożyczenia, w szczególnym czasie obchodów 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, sochaczewski ratusz zabiegał od dawna.
Wystawa przygotowana została według pomysłu i koncepcji Anny Beaty Bohdziewicz i Mariusza Hermanowicza. Autorem projektu graficznego i aranżacji jest Danuta Błahut-Biegańska. Na wystawie przedstawione będą sylwetki 56 ofiar z okresu stanu wojennego, jak i okresu późniejszego, w tym trzech księży zamordowanych w 1989 r. Z pewnością nie tworzą one zamkniętej, ostatecznej listy ofiar dekady lat osiemdziesiątych.
- Na wiele sposobów można oddawać hołd tym, którzy w stanie wojennym byli internowani, wyrzucani z pracy, nękani przez Urząd Bezpieczeństwa, a nawet w niewyjaśnionych okolicznościach tracili życie. Po ponad 30 latach zaciera się pamięć, dlatego istotne jest przypominanie, kto był katem, a kto ofiarą. Do obejrzenia wystawy zachęcam wszystkim, ale szczególnie młodzież szkolną znającą stan wojenny tylko z podręczników historii mówi burmistrz Piotr Osiecki.
Plenerowa prezentacja zdjęć wypożyczona zostanie z IPN na dwa tygodnie. Wystawa czynna będzie na placu Kościuszki od 2 do 14 grudnia.
To oczywiście nie koniec obchodów 31. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia reprezentanci władz miasta i Solidarności oddadzą hołd wszystkim jego ofiarom. Delegacje złożą kwiaty pod tablicą upamiętniającą męczeńską śmierć ks. Jerzego Popiełuszki (kościół św. Wawrzyńca), spotkają się też przed pomnikiem na skwerze NSZZ S znajdującym się przed Urzędem Miasta.
IPN o wystawie Ofiary stanu wojennego
Wprowadzenie 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego otworzyło nowy rozdział w dziejach komunistycznego terroru w Polsce. Blisko dziesięć tysięcy osób internowano, tysiące aresztowano i skazano na kary sięgające 10 lat więzienia. Znacznie większa jest liczba zwolnionych z pracy, inwigilowanych i szykanowanych. Stan wojenny ośmielił funkcjonariuszy aparatu represji do stosowania stalinowskich metod. Liczba osób, które straciły zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa lub demonstracji ulicznych pozostaje nieznana. Represje te nie ustały wraz z formalnym zniesieniem stanu wojennego 22 lipca 1983 r.
Największą ofiarę poniosły osoby, które na skutek działań komunistycznego aparatu przemocy straciły życie. Już od pierwszych dni stanu wojennego ginęli uczestnicy spontanicznych protestów, w następnych miesiącach lista zabitych powiększała się o kolejne osoby zastrzelone lub pobite na śmierć w trakcie manifestacji ulicznych, zakatowane podczas przesłuchań, zmarłe w wyniku użycia gazów łzawiących, ofiary skrytobójczych mordów, a także osoby, które na skutek nieustannej presji popełniły samobójstwo.
We wszystkich tych przypadkach śledztwa wszczynane przez komunistyczne władze służyły nie odnalezieniu i ukaraniu sprawców zbrodni, lecz ich ukryciu. Zacierano ślady, świadków zmuszano do milczenia lub składania fałszywych zeznań, morderców uczono, jak mają się zachowywać w śledztwie, starano się dowieść rzekomej winy ofiary. Tam, gdzie nie udało się ukryć udziału funkcjonariuszy SB lub MO, sprawy umarzano posiłkując się formułką o działaniu w obronie własnej.
Działania mające na celu udokumentowanie popełnianych zbrodni podejmowały podziemne struktury Solidarności, Komitet Helsiński i kościelne komitety pomocy represjonowanym. Powstawały listy ofiar, liczące od kilkudziesięciu do 104 osób. Znajdowały się na nich nazwiska osób, które zginęły w wyniku represji o podłożu politycznym, jak też ofiar nadużycia władzy przez funkcjonariuszy MO czy też przypadki niejasne, niemożliwe do wyjaśnienia w warunkach konspiracyjnych.
Próbę wyjaśnienia wszystkich tych spraw podjęła sejmowa komisja nadzwyczajna, powołana w 1989 r., zwana od nazwiska jej przewodniczącego Komisją Rokity. Zbadała ona łącznie 122 przypadki zgonów, w przypadku których stwierdzono lub podejrzewano sprawstwo funkcjonariuszy MSW. W 88 przypadkach uznano, iż sprawy powinny zostać wznowione przez prokuraturę ze względu na podejrzenie dokonania zbrodni przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, bądź też ze względu na zaniedbania we wcześniejszych śledztwach. Niestety tylko kilka z nich znalazło swój finał przed sądami Rzeczpospolitej, w większości wypadków po kilkunastu latach wciąż nie ma ostatecznych orzeczeń.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze