Parkridge w ogniu pytań Walka na argumenty pomiędzy miastem a starostwem, szybkie zarzuty i szybka reakcja, a w ogniu pytań Piotr Michalski z firmy Parkridge CE Developments – tak można krótko streścić przebieg dyskusji o przyszłości Pól Czerwonkowskich, która miała miejsce na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miasta. Momentami burzliwy przebieg debaty nie dziwił jednak nikogo, w końcu dotyczyła ona jednego z najważniejszych terenów inwestycyjnych Sochaczewa. Rangę problemu najlepiej oddały liczne głosy i pytania: czy zaproponowana przez przyszłego inwestora forma zagospodarowania pól przyniesie nam wymierne korzyści. Zanim jednak przedstawiciel firmy Parkridge wyjaśnił zebranym plan działań, starosta Józef Gołębiowski przedstawił historię sprzedaży pól. Podkreślał, że jest to jeden z najważniejszych problemów nie tylko ostatnich miesięcy, ale i lat, dziwić może więc tempo ostatnich wydarzeń. „Nie ukrywamy, że na szybkość decyzji wpłynęła nasza trudna sytuacja finansowa, na czasie zależało jednak również firmie Parkridge. Zwróciła ona naszą uwagę przede wszystkim dlatego, że nie przeszkadzał jej brak infrastruktury na polach, czy przebieg trasy północ – południe, co dla dotychczasowych interesantów było argumentem przeciw. Oczywiście musimy zdawać sobie sprawę, że na tym terenie nie powstanie zakład zatrudniający wiele tysięcy ludzi, zaś maksymalnie znajdzie tu pracę ok. 2 tys. osób, i to w dłuższej perspektywie czasowej, w miarę budowania kolejnych obiektów”- mówił Józef Gołębiowski. Starosta, odpowiadając na pytanie Danuty Radzanowskiej o losy oferty miasta dotyczącej kupna pól, tłumaczył, że zaoferowana suma 5 mln zł była niska, starostwo postanowiło jednak propozycję przemyśleć. W międzyczasie zgłosiła się jednak firma Parkridge, która zaproponowała 10 mln zł, deklarując jednocześnie na własny koszt uzbroić teren i urządzić ul. Olimpijską, oraz oddać miastu za symboliczną złotówkę grunty pod budowę trasy północ - południe. Ich oferta była po prostu korzystniejsza. Deklaracje inwestora wydają się wręcz idealne, nie dziwiła zatem duża liczba pytań ze strony radnych skierowanych do przedstawiciela firmy, Piotra Michalskiego. Na początku wyjaśniał on radnym zasady funkcjonowania firmy. Jak mówił, Parkridge kupuje grunty, buduje na nich hale magazynowe i będąc nadal ich właścicielem, wynajmuje potencjalnym klientom. Najważniejsza dla zebranych odpowiedź dotyczyła jednak sposobu zagospodarowania naszych pól. Piotr Michalak przekonywał, że firma planuje na naszym terenie budowę parku logistycznego nastawionego na konfekcjonowanie i lekką produkcję, jak zaznaczył nieuciążliwą dla otoczenia. Dodał przy tym, że na powierzchni, jaką zajmują pola, może powstać nawet 240 tys. m2 hal magazynowych, co daje możliwość zatrudnienia w sumie od 2 do 3 tys. osób i, że zgodnie z taktyką generalnego wykonawcy są to zazwyczaj mieszkańcy danego miasta. Przedstawiciel Parkridge podkreślał przy tym, podobnie jak Józef Gołębiowski, że zmian nie zobaczymy z dnia na dzień. Jak tłumaczył, plan minimum, przyjęty przez firmę, przewiduje budowę jednego budynku w roku, zatem park logistyczny może u nas powstać w ciągu 5-6 lat. Przyciśnięty jednak do muru przez wiceburmistrza Jerzego Żelichowskiego, musiał przyznać, że w innych budowanych przez jego firmę parkach magazynowych pracę znalazło od kilkunastu do kilkuset osób. Ponadto są to obiekty budowane poza miastami, nie tak, jak to miałoby być w Sochaczewiem, o rzut kamieniem od centrum. W czasie dyskusji nie zabrakło też pytań o możliwość powstania na polach centrum handlowego. Jak odpowiadał Piotr Michalak, firma wyklucza jakąkolwiek powierzchnię handlową na tym terenie. Po pierwsze dlatego, że nie pozwala na to plan zagospodarowania, po drugie sami nie mają takiej koncepcji w swoim biznesplanie. Tłumacząc zaś, w jaki sposób wpływają na to, by najemcy nie łamali zasad, odparł, że to fundusz inwestycyjny, który przekazuje im środki na realizację inwestycji, określa reguły. Jeśli działania potencjalnego najemcy będą negatywnie wpływać na otoczenie, pogarszać stan środowiska, to fundusz takich działań nie poprze. Danuta Radzanowska pytała wobec tego, kiedy możemy liczyć na zagospodarowanie pól i kiedy zatrudniani będą pierwsi pracownicy. Piotr Michalak nie ukrywał, że zależy to od terminu sporządzenia i uchwalenia planu zagospodarowania. Ta kwestia wywołała szczególnie burzliwą dyskusję. Jak mówił naczelnik Tadeusz Krysiak, najpóźniej plan trafi na obrady za 3-4 miesiące, czasu wymaga bowiem każda z procedur sporządzania planu. Do połowy listopada trwać będzie etap uzgodnień planu z różnymi instytucjami, informacja i wyłożenie projektu do publicznego wglądu potrwa miesiąc, potem w ciągu 14 dni mieszkańcy będą mogli składać uwagi. Termin wiosenny nie jest więc, jak przekonywał, wynikiem opieszałości czy celowej polityki miasta, ale efektem przepisów, których gmina musi przestrzegać. Podkreślał to również burmistrz Bogumił Czubacki, mówiąc, że popiera szybkie zagospodarowanie pól, ale jego zadaniem jest dopilnować, by minimalne terminy sporządzania planu zostały zachowane. Zdziwienia nie krył z kolei radny Krzysztof Żyżyński. Jak mówił, zmiana planu ciągnie się od listopada 2003. Na wielu spotkaniach padały deklaracje, że plan będzie zatwierdzony w tym roku, teraz okazuje się, że najlepszym terminem będzie I kwartał przyszłego roku. Apelował jednocześnie do radnych, aby ci pozwolili firmie zrealizować swoje zamierzenia. „To nie tylko nowe miejsca pracy, ale i ogromne coroczne wpływy z podatków do budżetu miasta”- argumentował. Jak z kolei przekonywał Julian Zasuwa, do zakończenia planu przyjdzie jeszcze poczekać i nie spodziewa się, by projekt uzyskał od razu akceptację. Wskazywał również na możliwości zagospodarowania pól. „W zderzeniu zamierzeń firmy z projektem, którego jestem współautorem, istnieje możliwość, że utrudni on firmie budowę bocznicy wzdłuż osiedla milionerów, projekt uniemożliwi również budowę hal magazynowych na zachód od trasy północ – południe, w kierunku centrum miasta”- mówił. Zdziwienia wypowiedzią Juliana Zasuwy nie krył wicestarosta Stefan Grefkowicz. „Chyba zaczyna się realizować czarny scenariusz i próba przepędzenia z Sochaczewa kolejnego inwestora.” Na trudność podejmowanej decyzji wskazywał natomiast Dariusz Dobrowolski: „W interesie radnych i miasta jest dbanie zarówno o interes mieszańców jak i wizerunek Sochaczewa. Cieszę się oczywiście, że potencjalny inwestor chce współpracować i jak najszybciej zagospodarować pola, mam jednak przy tym nadzieję, że deklaracje firmy rzeczywiście się ziszczą, przypominam, iż zadeklarowała ona na tej sali, że pracę znajdzie 2-3 tys. osób”- mówił. A jak obecnie wyglądają działania firmy? Parkridge wykonuje na razie niezbędne badania gleby, w celu wykluczenia skażenia. Jak mówi Piotr Michalak, to tylko procedura. „To, czy ostatecznie kupimy pola, zależy jednak od tego, czy zostanie uchwalony plan zagospodarowania i to w takiej formie, która będzie pozwalała na realizację naszych zamierzeń. W końcu nie kupimy 55 ha tylko po to, by patrzeć, jak rośnie na nich trawa”. Martyna Mikulska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze