Magda Andrzejewska z Sochaczewa uwielbia podróże i poznawanie innych kultur. Był to główny powód, dla którego zdecydowała się na studia poza krajem. Rozmawiałem z nią o tym, co daje edukacja za granicą i wyjazdy na dłużej w ogóle, jak sobie tam radzić i jak ocenia obecny trend masowej migracji młodzieży w poszukiwaniu pracy.
- Najpierw były studia w Portugalii, gdzie studiowałam przez rok biznes. Wyjechałam tam dzięki Erasmusowi - programowi wymiany studentów, finansowanemu przez Unię Europejską. Ja jednak już od dawna marzyłam o studiach za granicą. Chciałam poznawać dogłębnie inne kultury, ale też sprawdzić się w obcym środowisku. Poznałam tam ludzi bardzo otwartych na świat. Później pojawiła się szansa studiów w Amsterdamie - magisteriat marketingu. Są to studia bardzo intensywne, przez rok czasu można zrobić tytuł magistra, jednak poprzeczka postawiona jest na prawdę wysoko - bardzo dużo egzaminów i niesamowita presja.
- Mimo wszystko znajdujesz chyba czas, aby poznawać to miejsce, jego zwyczaje i kulturę?
- Na szczęście udaje mi się znaleźć też czas na zwiedzanie. Amsterdam to piękne miasto, zupełnie inne niż polskie miasta - zbudowane na tysiącach kanałów, zachowana jest historyczna architektura, nie ma tam prawie w ogóle wieżowców. Mieszkańcy bardzo dbają, aby miasto zachowało swój stary, historyczny klimat. Jest to miasto alternatywne, to miejsce, w którym kultura wrze. Mają wspaniałe muzea Rembrandta, van Gogha.
- A jacy są tam ludzie, jak odnajdujesz się wśród miejscowych studentów?
- Holendrzy to dość surowi i konkretni ludzie. W Amsterdamie jest naprawdę ogromna liczba cudzoziemców i widać, że Holendrzy mają już trochę dość obcych. Nie wiąże się to jednak z brakiem tolerancji, to bardziej obojętność, brak zainteresowania innymi nacjami. Spotykałam się również z dość stereotypowym myśleniem o Polakach, jednak tak naprawdę nie jest w intencji Holendrów obrażanie kogokolwiek. Jeśli chodzi o uczelnię, to każdy student traktowany jest jako dorosła, odpowiedzialna za siebie osoba, która musi radzić sobie sama - panuje określony system, któremu trzeba się podporządkować. Z początku wydawało mi się to trochę nieludzkie, ale na pewno uczy to samodzielności i samodyscypliny.
- Co po studiach, jakie masz plany na przyszłość?
- W lipcu mam obronę pracy magisterskiej. Chciałabym poświęcić się marketingowi w sztuce i rozrywce. Ponadto ciągle jestem ciekawa świata i moim marzeniem jest pojechać do Ameryki Południowej.
- Powiedz co takiego dały Ci te podróże i edukacja poza Polską?
- Pozwoliło mi to poznać i otworzyć się na inne kultury. Podróże pozwalają wyciągać wnioski - co jest dobre w danej kulturze i czego warto się uczyć, a co jest złe i czego unikać. Pobyt tam nauczył mnie również samodzielności - jadąc tam czujesz się trochę jak dziecko, nie masz żadnych znajomych, zaczynasz wszystko od początku. Dużo można dowiedzieć się również o sobie samym - o swoich granicach strachu, wytrzymałości. Stajesz się bardziej świadomy.
- A co myślisz o obecnym zjawisku, masowych wyjazdów młodzieży w poszukiwaniu pracy i wykształcenia.
- Z jednej strony jest to przykre, bo część z tych, często bardzo wartościowych ludzi, nie chce już w ogóle wracać do kraju. Gdzieś jest to przekonanie, że brakuje w Polsce perspektyw. Po części jest to niestety prawda. O plusach wspomniałam już wcześniej. Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że warto otwierać się na inne kultury, od tego zależeć będzie nasza pozycja w przyszłości.
rozmawiał Maja
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze