To była bardzo kosztowna naprawa pojazdu. Mieszkaniec powiatu sochaczewskiego pędził 144 kilometrów na godzinę po Żyrardowskiej, aby dokonać diagnostyki samochodu.
O tym, że głupota kosztuje przekonał się jeden z mieszkańców powiatu sochaczewskiego. Policjanci z sochaczewskiej drogówki prowadzili kontrolę prędkości na ulicy Żyrardowskiej. W pewnym momencie ich uwagę zwrócił kierowca volkswagena, który jechał z nadmierną prędkością. Urządzenie do pomiaru wykazało 144 km/h w obszarze zabudowanym.
Policjanci natychmiast zatrzymali kierowcę do kontroli drogowej. Okazało się, że w samochodzie, oprócz mężczyzny, znajduje się jeszcze pasażer z laptopem. Urządzenie było podłączone do pojazdu, a z przekazanych policjantom informacji wynikało, że w czasie jazdy prowadzono diagnostykę auta.Za prawie trzykrotne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym kierowca został ukarany mandatem, a na jego konto trafiło 15 punktów karnych. Dodatkowo stracił prawo jazdy na trzy miesiące.
Policja przypomina, że nadmierna prędkość to wciąż jedna z głównych przyczyn tragedii na drogach. Przy prędkości 50 km/h kierowca ma jeszcze możliwość zareagowania i zatrzymania pojazdu, na przykład gdy na drogę wtargnie pieszy. Natomiast przy uderzeniu z prędkością blisko 150 km/h pieszy nie ma szans na przeżycie.
- Obszar zabudowany to miejsce, gdzie szczególnie należy zachować ostrożność. Chwila brawury może kosztować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Przestrzeganie ograniczeń prędkości to nie tylko obowiązek wynikający z przepisów, ale przede wszystkim odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu drogowego - przypomina st. asp. Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy sochaczewskiej policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I bardzo dobrze przez jakiś czas taka kó..wa nie pojawi się na ulicy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pojawi, pojawi, bo niektórzy nawet bez prawa jazdy będą dalej jeździć
Teraz jest tyle domów , że jadąc np. z Chodakowa przez Kampinos do Warszawy to 90% drogi jest w obszarze zabudowanym. Jadąc tak w 100% przepisowo to osoby dojeżdżające do pracy z wiosek do Warszawy musieli by wstawać przed czwartą rano żeby samorząd miał większe wpływy z podatków PIT z trochę wyższych pensji w Warszawie niż te najniższe krajowe z magazynów na naszym powiecie. Krótko mówiąc żeby zarobić więcej, trzeba wstać w środku nocy jechać . przepisowo nie narażając się na mandat żeby do samorządów gminnych , powiatowych wpływały podatki
TEN KIJ MA DWA KONCE I JUZ WPADAJA W TE OGRANICZENIA SAMI RESORTOWCY ,POLITYCY I INNE TUZY WŁADZY !!A KIEROWCY W POLSCE SA OD LAT NAJBARDZIEJ PRZEŚLADOWANĄ GRUPĄ ZAWODOWĄ ,Z KTOREJ WPŁYWY ,Z PODWÓJNYCH MANDATOW I DUBELTOWYCH PUNKTOW KARNYCH I ZBIJANIA PUNKTOW ŁATAJĄ PUSTY JAK BEBEN BUDZET PANSTWA I RESORTU !!JEST TO TEŻ NAPEDZANIE NOWYCH KURSANTOW DO" SZKOŁ JAZDY "W DOBIE NIŻU DEMOGRAFICZNEGO. A MAMY JUZ W MIARE DOBRE DROGI, DUZO NOWYCH ,SALONOWYCH SAMOCHODOW, A OGRANICZENIA W RUCHU JAK DLA MALUCHA 126P. I NADMIAR ZNAKOW DROGOWYCH WZAJEMNIE SIĘ NIERAZ WYKLUCZAJĄCYCH ,ŻE MOZNA NA DRODZE DOSTAĆ OCZOPLĄSU .A JESZCZE DANO PIERWSZENSTWO PIESZYM NA DROGACH DLA AUT, CHYBA PO TO ,ABY PODBIJAĆ STATYSTYKI I ZWIEKSZAĆ KARY .ALE ŻEBY SYSTEMATYCZNIE ŚCIĄGAĆ KARY I MANDATY TRZEBA SYSTEMATYCZNIE ZAOSTRZAĆ TO PRAWO .TYLKO CZY TO PROWADZI DO BEZPIECZENSTWA LUDZI, CZY POMPOWANIA BUDZETOW??BO ZA POPRZEDNICH RZADOW PO-PSL TO POTENCJALNE MANDATY I KARY I NAWIAZKI BYŁY JUZ WPISANE W BIEŻĄCY BUDZET PANSTWA ..CO CHYBA PRZECZYŁO BEZPIECZENSTWU NA DROGACH..
Właśnie przyslowiowa pi**a nie ma prawka. Haha kasą się nie martwią odbija sobie na klientach...
W omawianym przypadku kierowca został ukarany za prawie trzykrotne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Policja przypomina, że nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn wypadków i tragedii na drogach, a ograniczenia prędkości mają chronić życie pieszych. Jednakże w analizowanej sytuacji należy podkreślić kilka istotnych faktów: Nie doszło do wypadku ani kolizji – prędkość została zarejestrowana, ale w żadnym momencie nie spowodowała realnego zagrożenia dla uczestników ruchu. Warto zauważyć, że w wielu sytuacjach nakładanie mandatów i kar nie wynika wyłącznie z realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa, lecz z potrzeby zasilania budżetu państwa oraz stosowania obowiązujących przepisów. W tym kontekście przekroczenie prędkości, nawet jeśli nie spowodowało żadnego wypadku ani zagrożenia, staje się podstawą prawną do ukarania kierowcy. Oznacza to, że przepisy mogą być egzekwowane formalnie – aby istniała podstawa prawna – niezależnie od faktycznego ryzyka. W praktyce nawet zachowanie neutralne dla bezpieczeństwa, np. głośne klaskanie w przestrzeni publicznej, może teoretycznie zostać uznane za wykroczenie, jeśli istnieje odpowiednia luka prawna lub przepis do egzekwowania. Taki mechanizm pokazuje, że system kar w dużej mierze działa jako narzędzie administracyjne i fiskalne, a nie zawsze jako skuteczny instrument prewencji realnych zagrożeń.
Nie rozumiem, pieszy może wtargnąć na drogę? Oczywiście nie popieram takiej prędkości w obszarze zabudowanym, ale piesi teraz myślą, że są nieśmiertelni i chodzą jak święte krowy
I bardzo dobrze przez jakiś czas taka kó..wa nie pojawi się na ulicy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pojawi, pojawi, bo niektórzy nawet bez prawa jazdy będą dalej jeździć