Ze Sławomirem Szadkowskim, specjalistą profilaktyki narkomanii i resocjalizacji oraz przewodniczącym sochaczewskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska.
- Miesiąc temu został rozstrzygnięty miejski konkurs ofert dla organizacji pozarządowych. Polskie Towarzystwo Zapobiegania Narkomanii otrzymało w ramach konkursu niebagatelną kwotę 65 tys. złotych. Na co je wydacie? - Nasz projekt przewiduje działalność w zakresie pięciu elementów. Są to: punkt interwencyjno-konsultacyjny ds. narkomanii; świetlica terapeutyczna dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych; szkolenia dla liderów, rodziców i kadry wspierającej; profilaktyka szkolna dla młodzieży oraz piąty element – nagłaśnianie problemu narkomanii i propagowanie pozytywnych zachowań za pośrednictwem mediów. Jesteśmy tuż przed dopięciem formalności na realizację programu, ale część zadań jest realizowana w sposób ciągły. - Proszę przybliżyć czytelnikom te pięć obszarów waszej aktywności. - Punkt interwencyjny ma za zadanie udzielanie wsparcia dzieciom, młodzieży uwikłanym w problem narkotykowy oraz ich rodzinom. Chodzi tu o osoby dopiero eksperymentujące z substancjami psychotropowymi, jak i te, które weszły w nałóg dużo mocniej. Po okresie przygotowawczym - rozmów, spotkań, naszym zadaniem jest, aby takie osoby zaprzestały „brania”, a w przypadku uzależnionych – poddały się leczeniu i wytrwały w ośrodku dziewięć, dziesięć czy dwanaście miesięcy. Jeśli się to uda, to nam pozostaje jeszcze rodzina uzależnionego, z którą nadal trzeba pracować. Staramy się tak wpłynąć na zmianę zachowań osób bliskich, aby nasz klient miał do czego wracać. - Jak dużo osób trafia do punktu interwencyjno-konsultacyjnego? - Rocznie jest to ponad sto osób. - Czy to są za każdym razem nowi ludzie, czy tacy, którzy wracają po jakimś czasie? - Jest duża rotacja, część to stali odbiorcy, część zupełnie nowi. Ważne jest, że kilkadziesiąt osób rocznie udaje się zmotywować do pobytu w ośrodkach, w których dalej pracują z nimi specjaliści. Część naszych klientów wymaga konsultacji psychiatrycznych i wtedy korzystamy z obecności szpitala psychiatrycznego. Jest to więc trudna i wielopłaszczyznowa praca, której trzeba poświęcić dużo czasu i umiejętności. - Ważnym elementem waszego programu jest też świetlica terapeutyczna, zresztą najstarsza w Sochaczewie. Dopiero kilka lat później powstały ogniska wychowawcze TPD, a jeszcze później świetlice Caritas. - To prawda, nasza placówka zaistniała na przełomie 1989/90 roku, a więc ma już ponad 20 lat. Przez ten czas daliśmy schronienie i wychowaliśmy wiele dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, zagrożonych wykluczeniem, z problemami wychowawczymi. Niektóre z nich są teraz liderami młodzieżowymi – opiekują się młodszymi, organizują im zajęcia, pomagają w lekcjach. Przykładem może być Krystian Orzeszek, nasz wychowanek i reprezentant powiatu na tegorocznym ogólnopolskim finale konkursu dla wolontariuszy „Ośmiu Wspaniałych”. Ale pochwalić możemy się nie tylko Krystianem. Takimi liderkami są też dwie Anie, Madzia, Kasia czy Ewelina. Korzystamy również z pomocy studentów, którzy odbywają u nas praktyki, nabywają wiedzy lub zwyczajnie sprawdzają, czy będą się nadawać do tego typu pracy w przyszłości. Nasi wychowankowie z kolei poznają w świetlicy inne życie, jeżdżą z nami na biwaki, obchodzimy razem Wigilię, Dzień Dziecka, pomagamy im rozwiązywać ważne problemy szkolne, domowe, międzyludzkie. - A jakie zadania spełniają zajęcia profilaktyczne w szkołach? - To jest forma naszej pracy, która trwa cały rok, bo szkoły nie czekają. Aktualnie jesteśmy po takim dużym projekcie antynikotynowym dla klas V i VI w SP 3. Przeprowadziliśmy także niedawno szkolenie dla harcerskich ratowników WIR pod kątem zatruć narkotykami. Mówiliśmy o tym, jakie są objawy przedawkowania konkretnych środków odurzających i jak pomóc w przypadku takich zatruć. Będziemy też zabiegać o środki od marszałka na profilaktykę w szkołach gminnych, ale najważniejsza jest dla nas społeczność miejska. Zajęcia profilaktyczne są o tyle ważne, że często kończą się anonimowymi ankietami. To nam daje pewien obraz, jak sprawa uzależnień wygląda w szkołach. I nie chodzi tu tylko o narkotyki, ale także o papierosy, alkohol, komputer. - To jak wygląda sytuacja wśród uczniów pod kątem nałogów? - Jeśli chodzi o narkotyki, sytuacja jest dosyć stabilna, utrzymuje się mniej więcej na poziomie 11 proc. z niewielkim półprocentowym spadkiem. Odnotowaliśmy raptowny skok w górę w ubiegłym roku, kiedy pojawiły się substancje zastępcze. - Czyli tzw. dopalacze? - Tak, wtedy obserwowaliśmy duże zainteresowanie tymi substancjami, nawet z przesunięciem z klasycznych narkotyków właśnie na dopalacze. W tej chwili dostęp do nich jest poważnie utrudniony, właściwie tylko przez Internet, dlatego istnieje szansa, że młodzież zapomni o nich. W tej sprawie dużą rolę odegrały media, informując o szkodliwości, o tragicznych przypadkach zatruć czy śmierci. To też trochę odstraszyło klientów „sklepów kolekcjonerskich.” - A co z alkoholem? - Pocieszające jest to, że młodzież odchodzi od mocnego alkoholu na rzecz tzw. piwkowania. W modzie są lżejsze trunki, co oczywiście też nie powinno być normą, ale przecież w młodym wieku wszystko co zakazane wydaje się najlepsze. Niebezpieczne ostatnio jest jeszcze jedno zjawisko, które ja nazywam 1,2,3 i 4. Brzmi to jak rytm walczyka, ale nie ma z nim nic wspólnego. Dotyczy tzw. balangowania, melanżowania, jak to określają młodzi. Zaczyna się od soboty, później zabawa rozpoczyna się już w piątek, a następnie przenosi na niedzielę. Mamy w ten sposób 1,2, 3 dzień. Po pewnym czasie do tego dochodzi jeszcze poniedziałek i są to już 4 dni. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, że robi się z tego pół tygodnia. Po pewnym czasie okazuje się, że to stały sposób na życie i nałogi zmuszają do częstszego „brania” lub upijania się. Robi się z tego jedna wielka balanga i młody człowiek nie zauważa, że właśnie przećpał pół miesiąca. Nie widzi problemu całościowo, liczy się dziś, może jutro. Bardzo przed tym przestrzegam. - Jak podzielicie środki przyznane przez miasto? - Połowę zwykle pochłaniają koszty funkcjonowania świetlicy, połowę przeznaczamy na pozostałe projekty profilaktyki narkomanii. - A czy możecie liczyć na dodatkowe finanse z Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii lub Krajowego Biura ds. Narkomanii? - Zabiegamy o środki w różnych miejscach, ale niestety instytucje rządowe wycofują się z kosztownego utrzymywania świetlic, a idą w kierunku punktów konsultacyjnych lub różnych akcji antynarkotykowych. Dodatkowo co roku, jako organizacja pożytku publicznego, składamy wnioski do marszałka województwa lub wymienionych wcześniej instytucji i czasem udaje nam się wygrać konkurs na realizację zadań, co skutkuje zwiększonym dostępem ludzi do naszych projektów. I tak od 22 lat. - Przypomnijmy na koniec, że punkt interwencyjno-konsultacyjny ds. narkomanii działa w dni powszednie w godz. 17.00-19.00 w budynku przy ul. 15 Sierpnia 2, tel. 694-860-230.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze