Reklama

Pisaliśmy dyktando

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
31/10/2006 11:46
Licealiści z sochaczewskiego Ogólniaka zostali Mistrzami Ortografii w Miejskim Dyktandzie zorganizowanym w ramach Obchodów Roku Języka Polskiego. Tuż za nimi uplasowała się drużyna kupców i przedsiębiorców oraz drużyna urzędników powiatowych. Niestety nikt nie napisał dyktanda bezbłędnie.
W czwartek, 26 października do pisania ortograficznego sprawdzianu przystąpiło dziewięć drużyn: licealiści i uczniowie gimnazjów (wytypowani w drodze eliminacji szkolnych), policjanci, strażacy pod wodzą komendanta Pawła Kubiaka, sportowcy reprezentowani przez pracowników MOSiR-u i dyrektora Mieczysława Głuchowskiego, urzędnicy miejscy z wiceburmistrzem Jerzym Żelichowskim na czele, pracownicy Starostwa w silnej obsadzie i pod wodzą starosty Józefa Gołębiowskiego oraz wicestarosty Stefana Grefkowicza, kupcy i przedsiębiorcy z prezesem PIG, Zbigniewem Bogdanem oraz nauczyciele nie będący polonistami. Nie stanęli, niestety, w ortograficzne szranki radni miejscy i powiatowi, a także studenci i służba zdrowia.
Organizatorzy, czyli Społeczny Komitet Obchodów Roku Języka Polskiego w Sochaczewie, przygotowali dwa różne teksty dyktanda. W drodze losowania wybrano kopertę z tekstem opracowanym przez Joannę Dobkowską, a mówiącym, nomen omen, o dyktandzie w Sochaczewie.
Nie lada zaskoczeniem dla piszących stała się zapowiedź, że tekst dyktować będzie wiceburmistrz Krzysztof Brymora, znany ze swego specyficznego angielskiego akcentu. Burmistrz jednak, po głośnym odczytaniu dyktanda, co wywołało spore rozbawienie, przekazał je w ręce Barbary Sobkowicz, która „dokończyła dzieła”.
Największe problemy mieli piszący z „doktorem wszech nauk”, „okamgnieniem”, „pół-Francuzem”, „czterdziestoipółtysięcznym grodem”, czy słowem „nasamprzód”. Najmniej błędów popełnili uczniowie liceum, otrzymując 2,5 pkt. karnego. Jedynie o pół pkt. gorsi byli kupcy i przedsiębiorcy, a urzędnicy Starostwa, zajmując trzecie miejsce, stracili pięć punktów.
Zwycięska drużyna w składzie: Anna Głogowska, Monika Kęska, Anita Kmiecik, Monika Staniaszek, Anna Urbaniak, Karolina Winnicka, otrzymała oryginalne nagrody wykonane w Środowiskowym Domu Samopomocy, a przypominające otwarte księgi. Dla wszystkich drużyn organizatorzy przygotowali pamiątkowe dyplomy.
Miejskie Dyktando to pierwsza tego typu inicjatywa w naszym mieście, która, jak wynika z opinii, spodobała się uczestnikom. Być może więc ortograficzne zmagania wejdą na stałe do kalendarza imprez miejskich, obejmując swoim zasięgiem coraz większą grupę mieszkańców. Jako współorganizator dyktanda bardzo na to liczę.
Jolanta Sosnowska
PS Organizatorzy gorąco dziękują estradzie dziecięcej z Miejskiego Ośrodka Kultury w Chodakowie, gdzie odbywało się dyktando. Kabarecik Ani Be Ani Me (pod kierunkiem Beaty Oziemblewskiej i Piotra Milczarka) rozbawił uczestników oczekujących na wyniki dyktanda programem „Jeden dzień z życia szkoły”.
Dziękujemy grupie tanecznej z ZSCKP (pod kierunkiem Iwony Pakulskiej), która przywitała zebranych.
Podziękowania należą się również sponsorom, którzy wsparli imprezę słodkościami a są to: PSS Społem, Masterfoods Polska, cukiernie p. Antuszewicza i p. Felczaka, piekarnie pp. Janiak i Gzik i pp. Kaczmarek.
Nagrody przekazali natomiast Wydział Promocji UM i Środowiskowy Dom Samopomocy, a patronat medialny sprawowały „Ziemia Sochaczewska” i „Echo Powiatu”.


Upragnione dyktando
Bezbrzeżna rozpacz ogarnęła sochaczewian, gdy dowiedzieli się, że w ich przeszło czterdziestoipółtysięcznym grodzie nie będzie dyktanda. Na szczęście była to informacja chybiona i nierzetelna. Lokalne tygodniki: „Echo Powiatu”, „Express Sochaczewski” oraz „Ziemia Sochaczewska” wnet sprostowały tę nie-fortunną informację, a być może quasi-komunikat rozpowszechniany zewsząd z podziwu godną wytrwałością.
Mieszkańcy Sochaczewa zaczęli przygotowywać się do przewidywanego karkołomnego dyktanda. Chodziły słuchy, że tekst dyktanda przygotuje niezwy-kle mądry doktor wszech nauk, a może nawet honoris causa jakiegoś zagranicz-nego uniwersytetu? Pół-Francuz, półkrwi Portugalczyk, nie lada umysł, w do-datku zamieszkały w Ohio . Podobnież to nie byle kto tylko eksmistrz /eks-mistrz/ ortografii i wicemistrz fechtunku.
Okazało się, że wszyscy mają pracy w bród. Trzeba było powtórzyć wszystkie te trudne wyrazy: piegża, Pszczyna, gżegżółka, błahy, wahadło, jasno-rudy i brązowo-zielony. Niejednemu przypomniały się copiątkowe dyktanda ze szkoły podstawowej, żadne figle-migle, kiedy trzeba było w okamgnieniu przy-pomnieć sobie prawidłową pisownię. A szanse jak zwykle - /może być bez myśl-nika/ fifty-fifty.
Na najlepszych i tych nie najlepszych czyhały pułapki. Trzeba się było spieszyć/ śpieszyć/, by nie zostać za innymi.../może być kropka/ Przyjemniej by-łoby posłuchać jakiejś Sonatiny a-moll /sonatiny a-moll/ lub Nokturna Es-dur /nokturna Es-dur/ Fryderyka Chopina /Szopena/, kompozytora, do którego każ-dy sochaczewianin ma szczególną słabość, wszak urodził się na naszej ziemi sochaczewskiej. Ale dosyć lenistwa, dość wczesnojesiennego spleenu /splinu/, czas do pracy. Nasamprzód bierzemy słownik ortograficzny!
Ułożyła - Joanna Dobkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości