Reklama

POCIĄGIEM - Rok Gałczyńskiego w Sochaczewie

Tygodnik Echo Powiatu
14/05/2003 00:00
- Dziękuję wam wszystkim, pedagogom i polonistom, władzom miasta, kierownictwu wszystkich liceów sochaczewskich, słowem, wszystkim dobrym, mądrym i kochanym ludziom, dzięki którym odbył się ten konkurs, dzięki którym mówiliście Gałczyńskim przez pewien czas, i dzięki którym, być może, poznaliście trochę lepiej tę twórczość. Może zainspiruje ona was do takiej prostej czynności, jak do wzięcia w czasie nadchodzących, niewątpliwe słonecznych i pięknych wakacji, jakiegoś tomu z wierszami, poczytania i zaprzyjaźnienia się z tym poetą, który jest wciąż młody i wciąż odpowiada na bardzo wiele nurtujących was pytań.
Dziękuję wykonawcom koncertu, w którym usłyszeliśmy kilka najbardziej znanych wierszy i liryków. Ten minikoncert zaczął się od przypomnienia fragmentu "Zaczarowanej dorożki", jednego chyba z najbardziej znanych, a jednocześnie najbardziej niezwykłych wierszy, jakie Gałczyński napisał, i to nie tylko w czasie Krakowa, ale chyba w czasie całego swojego, niezbyt długiego, życia. Ale Kraków jest takim miastem zaczarowanym, gdzie wystarczy nieduża przejażdżka w zwykłej dorożce, ze zwykłym koniem i z trochę dziwnym dorożkarzem, aby to wszystko pod wpływem fantazji... chwili... księżyca... cienia, jaki rzuca Wawel..., aby to wszystko przemieniło się w pojazd zaczarowany, aby zaczarowany został koń, i oczywiście, aby zaczarowany został dorożkarz...
- mówiła 5 maja do zgromadzonych w sochaczewskim Liceum im. F. Chopina córka K. I. Gałczyńskiego - Kira Gałczyńska. Jej obecność uświetniła uroczystość rozdania nagród i dyplomów konkursu o życiu i twórczości poety, jaki przy współpracy Mirosława Szczepanowskiego, Macieja Wojewody, Grażyny Czubackiej i pod patronatem Burmistrza Miasta Sochaczewa zorganizowała dla uczniów szkół ponadpodstawowych Zdzisława Hausner. Na naszych łamach już kilkakrotnie gościliśmy i Panią Zdzisławę i, poprzez przybliżenie twórczości, samego poetę, starając się chociaż w ten skromny sposób dołożyć swoją lokalną cegiełkę do ogólnopolskich obchodów tego roku, który przez Sejm RP ogłoszony został rokiem K. I. Gałczyńskiego, zmarłego dokładnie 50 lat temu.

Wszyscy zostali docenieni
Podobnie jak córkę poety, cieszy nas ogromnie inicjatywa Pani Hausner, zaangażowanie władz i osobistości naszego miasta, a przede wszystkim zainteresowanie młodzieży. To zainteresowanie nie znalazłoby być może tak twórczego wyrazu (bo przecież wiemy, jak to jest), gdyby nie dobra wola dyrektorów i nauczycieli naszych szkół. Z tego też powodu podczas wspomnianej uroczystości wręczono dyplomy za udział w konkursie dyrektorowi Zespołu Szkół im. J. Iwaszkiewicza, Gimnazjum nr 1, Gimnazjum nr 2 i Gimnazjum w Nowej Suchej. Biblioteka LO im. Chopina otrzymała nagrodę specjalną z rąk starosty - Józefa Gołębiowskiego. Specjalne nagrody burmistrza Sochaczewa, rady miejskiej i Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą otrzymali laureaci konkursu pisemnego (Paulina Tarka, Martyna Klapa, Lucyna Górnicka, Magdalena Jasińska, Ewa Gałaj, Olga Miałkos i Karolina Bińkowska). Grażyna Czubacka - prezes Famy, ufundowała nagrodę dla Małgorzaty Obórko - najlepszej na antenie tego Radia.

Kira uszczknęła trochę siebie
Moment gratulacji i przekazywania nagród rozproszył nieco wypchaną uczniami salę gimnastyczną. Kira Gałczyńska jednak, wciąż wzruszona recytacją fragmentów poezji swojego ojca, jaką na początku spotkania zaprezentowało kilku uczniów "Chopina", z uśmiechem patrzyła na rozbrykaną młodzież, by, zabrawszy na koniec głos, właśnie klamrą wzruszenia zamknąć całą uroczystość. Pięknym, literackim językiem, przepełnionym emocją głosem i powagą przytoczonych treści wymogła na młodych ciszę, no... na większości z nich. Magiczna historia powoźniczego "zaczarowanej" przez Gałczyńskiego "dorożki", zmarłego dopiero w 1980 roku - Jana Kaczary, zabawna opowieść o wyróżniającym poetę zamiłowaniu do zielonego atramentu, na którą nałożyła się jego marudna niechęć do technicznych wynalazków, za jakie uważał długopisy, odsłoniły nieco wrażliwość samej Kiry Gałczyńskiej - autorki osobistej książki "Nie wrócę tu nigdy, czyli pożegnanie z Mazurami" oraz, nie mniej osobistej, opowieści o ojcu "Zielony Konstanty".

Wspaniale, ale Gałczyńskiego nie kupujemy...
Szkoda, że ta wyjątkowa wizyta trwała tak krótko, może należało skorzystać z niej lepiej i zaprosić Panią Kirę w jakieś miejsce cierpliwszej energii, gdzieś, gdzie mogliby ją poznać tylko ci rzeczywiście zainteresowani. Wierzę, że, poza zaangażowanymi w konkurs osobami, tacy by się znaleźli, choć z relacji Zdzisławy Hausner wiem, że na kiermaszu książek K. I. Gałczyńskiego, na którym prezentowano również wspomniane książki jego córki, a który rozłożono na stołach przed naszym Muzeum pierwszej majowej niedzieli, przeglądający tytuły mieszkańcy (może jednak nie tylko przypadkowo wracający tamtędy z kościoła), kupili zaledwie kilka książek. Mam nadzieję, że to tylko z powodu ograniczeń finansowych, choć przecież marna to pociecha, gdy pomyślimy, że z powodu braku pieniędzy wiemy coraz mniej...
Pozostaje tylko wiara, że podróż pociągiem "Gałczyński" relacji Warszawa-Szczecin (jeździ codziennie), do jakiej nas metaforycznie zapraszała na pożegnanie Pani Kira, nie jest jedyną, jaka po wyrośnięciu ze szkolnych obowiązków i poza tak wyjątkowymi okazjami, może się nam przytrafić.
mf

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości