Reklama

Pod czarnym kotem - warsztaty filozoficzne (IV)

22/11/2005 07:12
Właściwie to Paulina Danecka w "Pamiętniku koordynatorki" trafiła w sedno tarczy. Tak to się mniej więcej wczoraj odbywało. Zapomniała jedynie o czarnym kocie, który towarzyszył nam na spotkaniu, a którego można obejrzeć na zdjęciach. Dyskusja, którą wczoraj toczyliśmy obejmowała szereg zagadnień etycznych. I – jak to często bywa – objawiła wszystkie słabości tego typu roztrząsań na czele z ich dużą niekonkluzywnością. Tym niemniej coś nam się ustalić udało. Może dlatego, że wszyscy traktowaliśmy się z zasadą życzliwej interpretacji. Oddajmy jednak głos Paulinie...

Z pamiętnika koordynatorki projektu, cz. III

Dzisiaj zacznę od parafrazy (na konkretną prośbę jednego z uczestników – Andrzeja G.) - Wielka filozofia, będąc wielką i będąc filozofią, nie może nas nie zachwycać.
Czy wobec powyższego stwierdzenia możliwa jest dyskusja? Czy jest ona potrzebna, czy jest na miejscu? Ile osób tyle zdań – czy to już relatywizm czy jeszcze subiektywizm? ...
Wstępem do naszej rozmowy okazał się jeden z tematów testu – Nazista odpowiedzialny za śmierć kilkuset więźniów w obozie śmierci został odnaleziony w Argentynie. Jest teraz dyrektorem fabryki i od przybycia do Argentyny prowadzi nienaganne życie. Czy ma być sądzony i skazany za zbrodnie sprzed pięćdziesięciu lat, czy też mamy zapomnieć o nich, mówiąc sobie, że było to zbyt dawno lub że karanie go nie przyniosłoby niczego dobrego? Której teorii kary będziesz bronił udzielając odpowiedzi? Pięcioro z pośród uczestników warsztatów zdecydowało się odpowiedzieć na to pytanie. Troje orzekło, żeby karać, dwoje – by tego nie robić (przy czym jedna z tych osób po przemyśleniu kwestii opowiedziała się jednak za karaniem). To, jak należałoby postąpić, pozostawiam już do moralnej oceny internautów (mile widziane wypowiedzi na forum). My skupiliśmy się ostatecznie na pojęciu sprawiedliwości. Okazało się, że są pośród nas zarówno pacyfiści jak i zwolennicy siłowych rozwiązań konfliktów. Wyłonili się zwolennicy resocjalizacji, osoby żonglujące pojęciem „wojny sprawiedliwej”, jak również wątpiące w dobro natury ludzkiej. Nie obyło się bez emocji, aczkolwiek myślę, że ich poziom na kolejnych spotkaniach będzie miał okazję osiągnąć wyższe stężenie. Swoim domniemanym relatywizmem moralnym wywołałam małą lawinę w Andrzeju – obiecał mi przemówić do rozsądku, zbijając me twierdzenia udowadniając ich logiczną sprzeczność (to już na następnym spotkaniu!). Pod koniec rozmowy postąpiliśmy zgodnie z myślą naszego patrona Wittgensteina – o czym nie można mówić... Dyskusje oczywiście planujemy kontynuować.
Kogo nie przekonuje strumień wyżej wymienionych faktów, sądów i pytań, temu oznajmić pragnę, że sernik zaszczycił nas swoja obecnością (takie to już tradycje kulinarne, że nie sposób o nich nie wspomnieć – to powoli staje się tradycją). To, że sernik był, niech będzie dowodem na to, że nie samą myślą żyje filozofia i że filozof swój żołądek ma.
Spotkanie zakończyło się w niezmiernie miłej atmosferze – kto widział, słyszał i czuł, ten poświadczyć może, a reszta niech niepewnością pchana wstawi się na kolejne spotkanie – nigdy nie jest za późno na (na)myślenie.

Paulina Danecka

Projekt „O czym nie można mówić” realizowany jest w ramach programu „Młodzi menedżerowie kultury” Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” finansowanego ze środków Ministerstwa Kultury, Fundacji J&S Pro Bono Poloniae oraz Stowarzyszenia Upowszechniania Nowych Technologii i Rozwoju Społeczności lokalnych e-Sochaczew.pl.


Akademia "e-Sochaczew.pl"
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-11-26 00:00:00

    Paulino, czyn Abrahama…, to jest alegoria, rzeczywiście. Czy do alegorii można odnieść się wprost? W pewnym sensie tak, ale tylko w pewnym sensie. Albo przyjmuje się jej reguły, albo nie. Jednakowoż czyn Abrahama miał zupełnie inne pobudki, niż te występujące u ludzi, którzy pastwią się nad własnymi dziećmi. Nie chcę tego rozwijać, bo sprawa jest niezwykle skomplikowana. Jak sądzę jednak dałaś ten przykład jako odniesienie do mojego przykładu z katowanym dzieckiem.
    Mówiąc o sprawiedliwości nie mam na myśli szczytnej idei, tylko bezwzględną konieczność jej realizowania. Konieczność, którą narzuca człowiekowi obowiązek. Obowiązek ustanowiony przez prawodawstwo własnej woli. Jak u Kanta.
    To prawodawstwo woli jest uniwersalne, a nie sąd dotyczący poszczególnych ludzi i wyznawanych przez nich poglądów, bo te są różne, to prawda empiryczna. Jednak dla mnie – etyka – nie jest niczym empirycznym. Jest dana przez rozum i wolę. I to jakby chwilowo było na tyle.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wels 2005-11-25 00:00:00

    Cze
    Największa radość gdy się,w dobrym towarzystwie odnajdujemy;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2005-11-25 00:00:00

    Choćsię nie zgadzam, to uważam, że ostatnia Twoja wypowiedź to niezwykle rzetelna argumentacja filozoficzna. Jestem pod wrażeniem. Nie oszukuję:-)
    Męcze się teraz na uczelni, kiedy wrócę, postaram się znaleźć odpowiedź, bo położyłaś na szali cięzkie argumenty!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama