Reklama

Podróżować trochę inaczej

Tygodnik Echo Powiatu
14/08/2007 15:25
Jednym z najważniejszych powodów skonstruowania motocykla turystycznego, do których zalicza się Hondę GoldWing, było stworzenie możliwości podróżowania i związanego z nią poznawania nowych miejsc, poznawania ludzi, zwiedzania nieznanych zakątków lądu, często takich, do których dojazd samochodem jest wręcz niemożliwy - opowiada specjalnie dla „Echa“ sochaczewianin Paweł Lachowicz.

S. A. P. Tour - Swiss, Alps and Pases Tour czyli objazd Alp i przełęczy alpejskich - jest imprezą mającą za cel pokazać jej uczestnikom piękno tego wyjątkowego regionu jakim są Alpy. Od początku organizatorem tych TOURów jest Jeremi (Jed) Halpern - Anglik osiadły przed laty w Szwajcarii. Organizuje on tego rodzaju atrakcyjne wyprawy co dwa lata. SAP jest przewidziany dla ograniczonej liczby uczestników. W związku z tym lista zamykana jest po dokonaniu zgłoszenia przez maksymalnie 20 załóg. Chętnych nie brakuje, więc listę zamyka się ponad pół roku przed imprezą.
Za wpisowe otrzymuje się pełną informację, miejsce do spania, dwa obfite posiłki na dzień, okolicznościowe naszywki, koszulki i moc wrażeń.

Plany „wycieczek” są tajemnicze. Każdego wieczoru, w czasie kolacji, odbywa się zebranie uczestników i dopiero na nim dowiadują się oni, dokąd jadą dnia następnego. Zawsze jest to misterium i zawsze jest wesoło. Dzienne trasy są długie: od 300 do 550 kilometrów. Należy jednak pamiętać, że to góry i górskie drogi, więc wystarcza tych kilometrów na cały dzień. Dobrze rozplanowane postoje sprawiają, że można się na czas napić kawy, zjeść coś i zrobić niepowtarzalne fotki. Klimat sprawia, że trzeba być przygotowanym na duże różnice temperatur: od upalno-letnich do zimowo-mroźnych. Bywa, że temperatura spada poniżej zera, a silny wiatr potęguje wrażenie zimna. Warto o tym pamiętać wyruszając na SAP.

Wszyscy uczestnicy przyjechali do Szwajcarii już po raz kolejny i wszyscy prezentują bezpośredniość kontaktów oraz poczucie humoru. - Pierwszy wieczór rozpoczął się uroczystym zebraniem. Przyjechali: Anglicy, Belgowie, Holendrzy, Amerykanin z USA (oczywiście na Harleyu Dawidsonie) i dwie załogi z Polski. Każdy dostał pakiet startowy, skoroszyt z informacjami o SAP i listą uczestników oraz pierwszą mapkę z bardzo dokładnie pokazaną i rozpisaną trasą na pierwszy dzień. Potem nastąpiło oficjalne otwarcie tegorocznego SAP Toura i zaproszenie na kolację - mówi Paweł, sochaczewski uczestnik zlotu.

Po śniadaniu uczestnicy skierowali się na parking. Lżejsze o wagę obfitego bagażu GoldWingi wydawały się być właściwym pojazdem do pokonywania nowych dróg.
Trzeba również dodać, że Baza - to nieduży hotel, w niewielkiej podgórskiej miejscowości Innertkirchen, specjalizujący się głównie w udostępnianiu miejsc dla motocyklistów. Jazda odbywa się w uporządkowany sposób - zgodnie z zasadami jazdy w grupie. Preferowany jest jednak samodzielny, a nie grupowy przejazd trasy. Z Bazy rusza się od razu stromo pod górę. - Pierwsze kilometry w nowym dla mnie środowisku, potraktowałem - jak zwykle - rozpoznawczo. Skupiłem swoją uwagę wyłącznie na drodze. A ta zaskoczyła mnie pozytywnie, głównie swoim stanem. Jak to za granicą w górach - prawie brak zabezpieczeń. Im dalej od Bazy, im wyżej - tym pewniej poruszaliśmy się w tym nowym terenie - mówi sochaczewski uczestnik wyprawy. GoldWing jest wrażliwy i czuły na każdy ruch kierującego, kierunek jazdy czy hamowanie, czy na samą pozycję motocyklisty w danym momencie.
- Jadąc pierwszą trasą słońce oświetlało nieliczne jeszcze chmury, a my oglądaliśmy to zjawisko po raz pierwszy z góry, z motocyklowego siodła. To naprawdę robi niesamowite i niezapomniane wrażenie.
Jazda do Bazy była równie ekscytująca jak podjazdy, bo i drogi, i krajobraz nie były ani na moment monotonne. Po powrocie i bardzo sytej kolacji Jed zapoznał nas z planami dnia następnego.

Do pokonania zaplanowano nam ponad 530 km. Wyjazd odbył się z samego rana, bowiem ten dystans zaplanowano na 9 godzin jazdy, urozmaicając go motocyklową wspinaczką na kilka przełęczy. Pogoda sprzyjała nam i zaliczając kolejne wysoko położone przełęcze, w dobrym czasie i z ogromem emocji dotarliśmy do końca drogi, choć nie był to koniec naszej trasy tego dnia. Musieliśmy wsiąść z motocyklami do wagonu kolejowego, by w taki sposób przedostać się tunelem przez środek góry. Takie rozwiązania są w bardzo wielu miejscach i pozwalają unikać trudnych odcinków dróg. Tak minął nam kolejny piękny i bogaty w doświadczenia dzień.

Później było równie i sympatycznie. Pogoda dopisywała a poziom adrenaliny (oczywiście tej pozytywnej) zwiększał się z godziny na godzinę. Odwiedziliśmy przełęcz św. Gotharda, przepiękne góry Alpy poprzecinane cudownej urody terenami, półkami skalnymi, tunelami i dolinami.
Wycieczka należy do jak najbardziej udanych. Mili ludzie, piękne krajobrazy i ciepła atmosfera to coś, co z pewnością każdy znajdzie na zlocie w Szwajcarii. Kiedy już dostrzeże się piękno otaczającej nas przyrody, nie myśli się o niedogodnościach, liczy się smak przygody.

a. l. u.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości