Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rachunki za ogrzewanie i ciepłą wodę są ogromne! pytanie co możemy zrobić by było taniej ... jak ten problem rozwiązać ...
To pytanie postawione przez "agaikasia11" jest całkiem zasadne i nawet są na nie odpowiedzi.
Istnieją dwa kierunki obniżenia kosztów: jeden to zmniejszenie ceny jednostkowej, drugi - zmniejszenie zużycia.
O cenie jednostkowej nie wypowiadam się, bo skoro jest te 90zł za 1GJ to widocznie tak wynika z kalkulacji.
Zostaje zmniejszenie zużycia ciepła przez racjonalne jego wykorzystanie. Najtańszy sposób to wrócić do podzielników ciepła jednocześnie zmieniając sposób rozliczeń. Są również droższe w realizacji sposoby.
Mogę takie rozwiązania poddać pod dyskusję, temat jednak wymaga szerszego omówienia więc pytanie; czy leży to w Państwa zainteresowaniach?
Cieszę się z powrotu do tego tematu. Mam jednak prośbę aby do dyskusji dołączył prezes Zbigniew Starzyński zasiadający obecnie we władzach Spółdzielni Mieszkaniowej.
małe sprostowanie ...
życie w stolicy często jest tańsze niż w Sochaczewie a w szczególności opłaty za ciepłą wodę i CO.
Pozdrawiam
Dla mnie fakt jest faktem ...
Rachunki za ogrzewanie i ciepłą wodę są ogromne! pytanie co możemy zrobić by było taniej ... jak ten problem rozwiązać ...
30 zł za 1 m 3 ciepłej wody
ostatni rachunek za CO (mieszkanie 63 m2 = 500 zł)
Jak dzielę się tymi informacjami z ze znajomymi mieszkającymi w Warszawie nie dowierzają ...
życie w stolicy często są niższe niż w Sochaczewie, a szczególnie koszt ciepłej wody i CO.
...
Na koniec mojego komentarza z dn.02-26 zadałem pytanie które okazało się być retorycznym.
Odpowiedzi postanowiłem szukać sam.
Na początek kilka słów o sposobie rozliczania ciepłej wody. Otóż SM z PEC rozlicza się z dostarczonej energii cieplnej na podstawie wskazań ciepłomierza w węźle cieplnym. Koszt ten SM przenosi na lokatorów w proporcji do zużycia ciepłej wody wskazanej przez indywidualne liczniki. Widać więc, że liczniki to nic innego jak podzielniki kosztów energii potrzebnej do ogrzania wody a enigmatyczna jednostka "za podgrzanie 1m3 wody" używana w rachunkach za ciepłą wodę ma niewiele wspólnego z dostarczoną w tej wodzie energią.
Tu wypada się odnieść do komentarza "karol999" postulującego pomiary tylko dla wody o określonych parametrach. Realizacja tego postulatu nie ma znaczenie bowiem SM i tak rozlicza się z PEC za energie a nie za ilość wody więc obniżone parametry automatycznie zmniejszają ilość dostarczanej energii (pomijam tu sprawę, że lokator ma zimną wodę). Od strony lokatora zaś licznik jest tylko podzielnikiem kosztów więc zmniejszenie jego wskazań spowoduje zwiększeniem ceny za tzw. "podgrzanie" i wyjdzie na jedno.
Teraz do sedna.
Z moich poprzednich obliczeń wynika, że w 1m3 ciepłej wody z mojego kranu otrzymuję 46,4kWh energii, po przeliczeniu jest to 0,167GJ, płacąc za podgrzanie tej wody 30,7zł., płacę Spółdzielni za energię po kosztach 30,7/0,167=183,8zł za 1 GJ. O ile mi wiadomo SM rozlicza się z PEC po kosztach ok. 90zł za 1 GJ - DWA RAZY TANIEJ. Inaczej mówiąc z dozą ironii; przesłanie 1GJ energii z piwnicy na moje piętro kosztuje ponad 90zł., tyle samo co jej wyprodukowanie i przesłanie z ciepłowni do mojego bloku.
Mam zatem odpowiedź: płacę za przesłanie ciepłej wody od piwnicy do mojego kranu.
Specjalista powie że chodzi o sprawność instalacji przesyłowych i zapewne ma rację, z tym że chodzi o sprawność całej administracji, bo w takim rachunku można ukryć każdy bałagan.
Z poważaniem (również Administracji)
To teraz o kosztach CO.
Pomijając na razie problem ceny dostarczanego przez PEC ciepła, nie ulega wątpliwości, że na opłaty znaczący wpływ ma jego oszczędne użytkowanie.
I tu zgadzam się z p. Andrzejem, że rola administracji w tym zakresie jest niebagatelna.
Otóż po zainstalowaniu zaworów termostatycznych sam namawiałem współlokatorów do instalowania podzielników, bo przecież nic nie mobilizuje do oszczędności bardziej niż własny, wymierny wpływ na ponoszone koszty. Bomba wybuchła jak przyszło do rocznego rozliczenia. Jasne było, że aby ktoś miał zwrot, ktoś musi dopłacić, jednak wydawało się, że świadomość oszczędzania spowoduje nawet dla dopłacających zmniejszenie kosztw ogólnych, jak było, wszyscy zapewne wiedzą.
Tu właśnie widzę odpowiedzialność administracji. To administracja powinna dbać o dobro lokatorów (przecież ją opłacają) to ona powinna przewidzieć taką sytuację i zaproponować odpowiedni regulamin i sposób rozliczania, to ona powinna skutecznie uświadomić lokatorów o sposobie oszczędzania i konsekwencjach zastosowanego sposobu rozliczania.
Niech Pan z administracji nie opowiada o wędrówce watów między lokalami (ja mam ich 60 w żarówce i nigdzie nie uciekają), niech opowie o wadliwych szybach instalacji wod/kan, przez które w zimie tłoczone jest mroźne powietrze do mieszkań, niech opowie o stratach ciepłą z nie izolowanych rur umieszczonych w tych szybach. To administracja właśnie doprowadza do sytuacji "prawie jak na giełdzie" przez fatalne regulaminy i pójście na "łatwiznę" w rozliczaniu kosztów.
Mimo to dalej twierdze, że podzielniki są dobrym rozwiązaniem, chociaż to nie to samo co zastosowanie ciepłomierzy (jak twierdzi Pan z administracji).
Problem polega na tym aby utworzyć taki system rozliczeń w którym dopłaty będą ograniczone do minimum (ukłon w stronę p. Andrzeja). Problem jest natury raczej psychologicznej, bo nikt nie jest zadowolony jeśli na koniec roku ma dołożyć, tym bardziej jeśli sąsiad otrzymał zwrot.
Po pierwszym roku istnienia podzielników próbowałem zaproponować Prezesowi inny sposób rozliczania, jednak już po kilku słowach usłyszałem o takich przeszkodach, że podróż na Księżyc wydaje się pestką. W efekcie nikt już nie rozlicza się z podzielników, w wielu mieszkaniach jest przyjemne świeże i ciepłe powietrze przy otwartym oknie, ja płace za CO połowę emerytury a administracja jest zadowolona z odpowiedniego stosunku dochód/praca.
I - abyśmy zdrowi byli!!
Od dłuższego czasu z przerażeniem śledzę wzrost kosztów energii cieplnej w naszym mieście.
Mam kilka spostrzeżeń dotyczących tematu ale na razie to:
1m3 wody to 1000litrów, aby je podgrzać od temperatury 10st (temperatura wody zimnej) do 50st (temperatura średnia jaką ma u mnie "gorąca" woda) potrzeba 1000x40=40000kcal ciepła.
Odnosząc to do najdroższego nośnika energii jakim jest elektryczność:
1kcal równoważna jest 0,00116kWh, czyli do naszego podgrzania potrzeba 40000x0,00116=46,4kWh
Łączny koszt 1kWh w normalnej taryfie po ostatniej podwyżce to 0,3469zł
Gdybyśmy zatem do podgrzania tej wody użyli drogiej energii elektrycznej to zapłacimy 46,4x0,3469=16,1zł.
Teraz patrzę na rachunek za ciepłą wodę i ostatnie włosy mi stają na głowie, bowiem widzę - za pdgrzanie 1m3 wody 30,7zł.
Wnioski pozostawiam czytającym. Mam tylko pytanie:
ZA CO JA PŁACĘ??
Bez pełnej termomodernizacji budynków i sieci oraz pionów rozdziału ciepał w budynkach - zdecydowane NIE. Oszczędzajac i tak płacę wysokie rachunki. Na zimno płacę gigantyczne kwoty!!!
Panie Andrzeju nie chodzi o jaśniej tylko konkretniej, bo lania wody mamy już zpewne wszyscy dosyć. Liczniki do ciepłej wody o których wspomniałem są dostępne już od dawna w sklepach jednak żadna ze spółdzielni nie wyrazi zgody na ich zamontowanie. Jeśli to Pana śmieszy to przepraszam ale Pańskie wyjaśnienia są bardziej rozbrajające. Alternatywą w każdym przypadku jest konkurencja na rynku ciepłowniczym i tu zapewne się Pan ze mną zgodzi. PEC dzięki przejęciu kotłowni od spółdzielni jest na naszym terenie monopolistą i winduje ceny.
Pragnę podziękować e-sochaczew za podjęcie tematu.
Ps. Panie Andrzju nie "gdzieś tam, coś tam" tylko Warszawa, Skierniewice a nawet dzielnica Chodaków czy małe wspólnoty mieszkaniowe na terenie naszego miasta płacą przeciętnie o około 40% mniej za CO.
Pozdrawiam ciepło.
Karol
Przykro mi, jaśniej już nie potrafię (przynajmniej na papierze - w rozmowie wygląda to trochę inaczej). Argumenty o dopływie i liczeniu ciepłej wody od czasu dojścia do wymaganej temperatury na liczniku bloku liczącego 40 mieszkań są śmieszne. Stanowi to promile. Oprócz tego, ja nie tłumaczę PEC-u, tylko właśnie wskazuję na to, co Pan poruszył - bez względu na to jakie podejmiemy kroki, ceny ciepła nie zmaleją. Dlatego chodzi o to, by je je jak najsprawiedliwiej rozliczać, dopóki nie znajdziemy innych sposobów. Szukanie rozwiązań typu "gdzieś tam ktoś tam coś już ma" na dzień dzisiejszy nie zdaje egzaminu. Póki co, musimy korzystać z tego, co mamy, i się dzielić tym, co mamy.
To dobrze że poruszany jest temat centralnego ogrzewania , choć jest to temat naprawdę trudny.
Problem centralnego dotyka w naszym mieście zdecydowana większość jego mieszkańców.
A jest to naprawdę problem poważny.
Przede wszystkim ze względu na jego koszty.
W Sochaczewie są naprawdę wysokie.
Jest to niezwykle frustrujące , bo w niedalekiej zamożnej Warszawie koszty co są o 40% niższe.
Dzieje się tak dlatego że w Warszawie ciepło pozyskiwane jest w elektrociepłowniach z najtańszego nośnika, czyli z miału węglowego.
Pobliskie Skierniewice też produkują ciepło o 40% taniej.
Produkowane jest tam z miału węglowego jak również z gazu ziemnego.
Z moich własnych obserwacji wynika ze najtaniej ciepło kosztuje właśnie w Skierniewicach w budynkach gdzie każdy lokal ma zamontowany piec typu „junkers” który produkuje ciepło do centralnego i podgrzewa wodę użytkową.
Lokale te nie posiadają żadnego opomiarowania , nie ma takiej potrzeby gdyż każdy lokator jest producentem ciepła na własne potrzeby i sam płaci za zużyty do tego gaz.
W Sochaczewie bez zmiany nośnika energii nie uda się obniżyć kosztów co. w sposób radykalny i odczuwalny dla właścicieli budynków wielorodzinnych
Mieszkańcy jak na razie sami zaczęli poszukiwać taniej alternatywy dla oleju opałowego montując w blokach kotłownie na eko-groszek.
Kiedy ten proces przyjmie charakter masowy to nasze miasto ponownie zacznie przypominać Śląsk w latach 70 ub. wieku.
Monopolista naturalny na Sochaczewskim rynku PEC powinien zintensyfikować działania w kierunku obniżania cen za produkowane przez siebie ciepło, w innym przypadku uciekną mu wszyscy odbiorcy, to tylko kwestia czasu.
Administratorzy budynków jeśli chodzi ciepło produkowane przez PEC są inkasentem nie swoich należności.
Pośredniczą jedynie w ściąganiu opłat za narzucone prze PEC stawki za GigaJul.
Możliwość negocjacji ceny przecież nie istnieje.
Czy po gazyfikacji miasta mieszkańcy nie zaczną sami budować kotłowni to już zupełnie inna sprawa.
Cena 30 zł za podgrzanie 1 m3 wody jest nie do przyjęcia, i w żaden sposób nie można się do niej przyzwyczaić tak jak nie można się przyzwyczaić do za ciasnych butów. W końcu i tak trzeba będzie je wyrzucić.
Ponieważ sam często poruszałem ten tamat pozwolę sobie na zabranie głosu w tej sprawie.
Panowie sprytnie ominęli zasadniczy problem w tej kwesti i całą winę skierowali na mieszkańców.
Po pierwsze nikt nie dał jasnej odpowiedzi czy przy głównych licznikach są zainstalowane tzw. czujniki ciepła?
Fachowcy zapewne wiedzą o co chodzi i nie muszę tej sprawy szerzej wyjaśniać.
Po drugie: już od dawna ocieplano wszystkie zewnętrzne rury, a i w piwnicach jak i na klatkach schodowych wszystkie dodatkowe grzejniki są pozakręcane, a rury ocieplone.
Po trzecie: po co w lokalach są zainstalowane termostaty( gałki które ustawiamy w zależności jakie ciepło chcemy otrzymywać) jeśli one nie spełniają swojej roli, gdyż to w kotłowni panowie o tym decydują, zwiększając lub zmniejszając ciśnienie ciepła.
Wreszcie dlaczego przy indywidualnych podzielnikach nie ma zainsalowanych kolejnych czujników, które wskazują czy odpwiednia temperatura dochodzi do danego grzejnika.
Panowie nie mam zamiaru zmuszać sąsiadów do odpowiedniego ogrzewania mieszkania, to każdego indywidualna sprawa i wasze wyjaśnienia typu że 5% ciepła idzie do sąsiada to bzdury.
Kwestia ciepłej wody na której notorycznie jesteśny oszukiwani. Jeśli w kotłowni jest jakaś awaria albo zupełnie z innych przyczyn woda osiąga temperaturę dajmy na to 40 stopni to ja otwierając kran mam wodę ledwo ciepłą, więc za co tak faktycznie ja płacę? Są już na rynku w sprzedaży od dawna liczniki na ciepłą wodę z wmontowanym urządzeniem które to po uzyskaniu odpowiedniej temperatury uruchamia dopiero licznie, a nie czy leci woda ciepła czy zupełnie zimna licznik pracuje.
Mam nadzieję że choć w jakimś stopniu potrafiłem sprecyzować na czym zarabia PEC, jeśli spóldzielnia nie posiada odpowiedniej komisji do sprawdzania stanów liczników.
Częstotliwość tankowania oleju przesunęła sie od okresu letniego o jeden dzień co łatwo też wyliczyć o ile więcej oleju jest zużywanego.
Powodzenia Panie Andrzeju W. w liczeniach i jaśniejszej, konkretniejszej odpowiedzi na zadane wyżej pytania.
Pozdrawiam Karol
Rachunki za ogrzewanie i ciepłą wodę są ogromne! pytanie co możemy zrobić by było taniej ... jak ten problem rozwiązać ...
To pytanie postawione przez "agaikasia11" jest całkiem zasadne i nawet są na nie odpowiedzi.
Istnieją dwa kierunki obniżenia kosztów: jeden to zmniejszenie ceny jednostkowej, drugi - zmniejszenie zużycia.
O cenie jednostkowej nie wypowiadam się, bo skoro jest te 90zł za 1GJ to widocznie tak wynika z kalkulacji.
Zostaje zmniejszenie zużycia ciepła przez racjonalne jego wykorzystanie. Najtańszy sposób to wrócić do podzielników ciepła jednocześnie zmieniając sposób rozliczeń. Są również droższe w realizacji sposoby.
Mogę takie rozwiązania poddać pod dyskusję, temat jednak wymaga szerszego omówienia więc pytanie; czy leży to w Państwa zainteresowaniach?
Cieszę się z powrotu do tego tematu. Mam jednak prośbę aby do dyskusji dołączył prezes Zbigniew Starzyński zasiadający obecnie we władzach Spółdzielni Mieszkaniowej.
małe sprostowanie ...
życie w stolicy często jest tańsze niż w Sochaczewie a w szczególności opłaty za ciepłą wodę i CO.
Pozdrawiam