Sochaczewscy policjanci zlikwidowali nielegalny salon gier. W lokalu zabezpieczono pięć urządzeń, a 69-letnia kobieta, która je nadzorowała usłyszała zarzut.
Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej i korupcji ustalili, że w jednym z pawilonów handlowych w centrum Sochaczewa prowadzony jest nielegalny salon gry na automatach o niskich wygranych. Po wejściu do lokalu zastali tam 69-letnią kobietę. W pomieszczeniu znajdowało się pięć automatów do gier, pozbawionych cech identyfikacyjnych. Były jednak sprawnych technicznie i podłączonych do sieci internetowej.
- Urządzenia zostały zabezpieczone. Zatrzymaną kobietę doprowadzono do Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, gdzie przedstawiono jej zarzut z art. 107 Kodeksu karnego skarbowego, dotyczący urządzania i prowadzenia nielegalnych gier hazardowych. Zgodnie z tym artykułem - kto wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia urządza lub prowadzi gry hazardowe, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie - informuje st. asp. Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy KPP w Sochaczewie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co to za bzdety.Przeciez w mieście jest tego bez liku,a milicja udaje że nie widzi .
Te lokale trzymają gangusy są na każdej ulicy ale w socho nie ma policji to i nie ma kto się tym zająć...
W Sochaczewie policja istnieje i reaguje na poważniejsze zdarzenia, takie jak kolizje czy wypadki. Jednak w codziennym funkcjonowaniu miasta ich obecność jest praktycznie niezauważalna. Policjanci przemieszczają się po ulicach, ale nie reagują na źle zaparkowane pojazdy ani na wykroczenia popełniane na ich oczach. Wygląda na to, że ignorują te sytuacje — czy to z powodu odgórnych zaleceń, czy własnej niechęci do interwencji. Mieszkańcy, w związku z tym, parkują gdzie się da, często na chodnikach, terenach zielonych czy nawet na środku placów, aby uniknąć płacenia za parkometry, które kosztują symboliczne dwa złote. Monitoring, który teoretycznie powinien wspierać egzekwowanie przepisów, praktycznie nie działa — nie reaguje na wykroczenia, chyba że ktoś zadzwoni i zgłosi problem. Wolny kraj oznacza, że ludzie robią, co chcą, ale policja powinna wykonywać swoje obowiązki. Funkcjonariusz będąc w pracy, cały czas pełni funkcję policjanta i ma prawo reagować na wykroczenia, niezależnie od tego, czy dostał wyraźne polecenie od dyżurnego. Brak reakcji to nie brak możliwości, lecz wybór, który nie służy porządkowi w mieście.
Co to za bzdety.Przeciez w mieście jest tego bez liku,a milicja udaje że nie widzi .
Te lokale trzymają gangusy są na każdej ulicy ale w socho nie ma policji to i nie ma kto się tym zająć...
W Sochaczewie policja istnieje i reaguje na poważniejsze zdarzenia, takie jak kolizje czy wypadki. Jednak w codziennym funkcjonowaniu miasta ich obecność jest praktycznie niezauważalna. Policjanci przemieszczają się po ulicach, ale nie reagują na źle zaparkowane pojazdy ani na wykroczenia popełniane na ich oczach. Wygląda na to, że ignorują te sytuacje — czy to z powodu odgórnych zaleceń, czy własnej niechęci do interwencji. Mieszkańcy, w związku z tym, parkują gdzie się da, często na chodnikach, terenach zielonych czy nawet na środku placów, aby uniknąć płacenia za parkometry, które kosztują symboliczne dwa złote. Monitoring, który teoretycznie powinien wspierać egzekwowanie przepisów, praktycznie nie działa — nie reaguje na wykroczenia, chyba że ktoś zadzwoni i zgłosi problem. Wolny kraj oznacza, że ludzie robią, co chcą, ale policja powinna wykonywać swoje obowiązki. Funkcjonariusz będąc w pracy, cały czas pełni funkcję policjanta i ma prawo reagować na wykroczenia, niezależnie od tego, czy dostał wyraźne polecenie od dyżurnego. Brak reakcji to nie brak możliwości, lecz wybór, który nie służy porządkowi w mieście.