Półmaraton Szlakami Walk nad Bzurą - moja droga przez mękę!!!!!!!
Klub Maratończyka Aktywni
05/09/2011 22:21
Nie bardzo przygotowana, walcząca z przeciwnościami losu postanowiłam pokonać trasę półmaratonu. Swoją pomoc zaoferował mi sam prezes naszego Klubu "Aktywni" Sochaczew Rafał Milczarek. Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że pomoc ta okaże się bezcenna.
Start z pod kościoła w Kamionie, Rafał ze mną, mijamy Witkowice - 5 km. przychodzi pierwszy kryzys, Rafał się martwi ale wspiera, nie pozwala myśleć o wycofaniu. Biegniemy dalej, 7-8 kilometr sytuacja się powtarza znów jestem bliska wycofania z biegu ale Rafał - mój dobry duszek jest przy mnie i nie pozwala nawet myśleć o rezygnacji Jesteśmy w Żukowie, mamy za sobą pół trasy, kolejny kryzys, Rafał nie daje myśleć o wycofaniu mówi, że jak weszłam w to g....... to muszę z niego wyjść.
Od Żukowa Rafał wylał na mnie kilka litrów wody, którą dostarczał kolega mojej córki. Na skrzyżowaniu Żuków - Chodaków moja córka zorganizowała kibiców, była nawet moja mama, był to 15-ty kilometr ale ja już wtedy widziałam i słyszałam tylko Rafała. Około 3 km do mety Rafał wziął mnie za rękę (którą im bliżej mety ściskałam mocniej) i ciągle powtarzał - musisz truchtać, musisz truchtać...
I tak dotarliśmy do mety.
A tak w jednym zdaniu mogę to wydarzenie określić: TRASA - GEHENNA META - WIELKA RADOŚĆ POMOC RAFAŁA - BEZCENNA DZIĘKUJĘ RAFAŁ, NIGDY CI TEGO NIE ZAPOMNĘ, JESTEŚ SUPER PREZESEM I SUPER KOLEGĄ.
Ewa Lipiec
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze