Reklama

Polowanie na dziki

Tygodnik Echo Powiatu
20/04/2005 13:00
„Wiedziony przeczuciem przy pomocy życzliwych osób ustaliłem, że wspomniane cztery dziki były doskonałą zakąską na alkoholowym przyjęciu...“ - czytamy w liście, jaki dotarł do naszej redakcji. Według autora listu w imprezie tej udział brali policjanci (których dane pozostawiamy do naszej wiadomości, a którzy pracują w sochaczewskiej komendzie) oraz redaktor naczelny jednej z lokalnych gazet.

Do naszej redakcji skierowano list opisujący zdarzenie, które miało miejsce pod koniec października ubiegłego roku w miejscowości Karolków (gmina Rybno) z udziałem przyjaciela autora listu. Otóż, ów przyjaciel poruszając się w nocy samochodem uderzył w stado dzików przebiegających akurat przez drogę. W związku z uszkodzeniem pojazdu wezwał na miejsce zdarzenia policję. Na miejsce przybyła też zaraz pomoc drogowa, która zabrała zabite dziki. Kierowcę zaskoczył fakt, iż poza wypisanym przez policjanta na miejscu protokołu nie otrzymał on kopii protokołem przekazania dzików. - Nie ma czegoś takiego jak protokół przekazania dzików - twierdzi oficer prasowy sochaczewskiej policji, G. Radzikowski.
Jak się dowiedzieliśmy, protokoły takie sporządza się tylko wówczas, gdy martwa zwierzyna oddawana jest do zakładu utylizacji odpadów. Zgodnie z przepisami dziki te powinny być zutylizowane. - Niestety w Sochaczewie nie ma żadnego zakładu utylizacji padłych zwierząt. W tej sytuacji rozsądne rozwiązanie było takie, aby osoba, która te dziki zabrała, następnie je zakopała. - twierdzi dalej Radzikowski.
- Zgodnie z prawem uprzątnięciem padłej zwierzyny znajdującej się na drodze powinien zająć się odpowiedni organ gminny. Ale ponieważ była godzina 1.00 w nocy, a porozrzucane kawałki dzików stanowiły realne zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym na międzynarodowej trasie i nie było innej możliwości uprzątnięcia resztek tych dzików, dyżurny jednostki, jak wykazało nasze postępowanie, podjął jedyną słuszną decyzję, polegająca na tym, że poprosił, by bezpłatnie, i tak też się stało, holownik zabrał zabite zwierzęta i oczyścił drogę - wyjaśnia oficer prasowy. - Policjanci ruchu drogowego w dokumentacji sporządzonej na miejscu zdarzenia odnotowali, że martwe dziki były porozrzucane po jezdni i były rozjeżdżane przez inne samochody. Wiemy to z relacji policjantów oraz z relacji osoby, która te dziki zabrała na prośbę policji.
Czy tak się rzeczywiście stało z potrąconymi dzikami, tego niestety tak naprawdę nie wiadomo, gdyż nie ma żadnych dokumentów, które by potwierdzały ich dalszy los. Czy rzeczywiście własność Skarbu Państwa stała się zakąską na przyjęciu alkoholowym u właściciela pomocy drogowej? Zarówno ta, jak i inne wersje tego wydarzenia, są równie prawdopodobne.

sylvia
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    figa 2005-04-24 00:00:00

    w tym przypadku najadekwatniejszy będzie Marcel Proust i jego hit "W poszukiwaniu straconego dzika"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    knyszewr 2005-04-22 00:00:00

    A ja ostatnio piłem piwo "Dzik"...

    Sorry to byl "Żubr"

    Ale smakował jak dzik! :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MiKry 2005-04-22 00:00:00

    Wypada wspomnieć o PLANECIE ŚWIŃ

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama