Od tygodnia działa w Sochaczewie jadłodajnia, w której darmowe posiłki mogą otrzymać najbardziej potrzebujący. Mieści się ona w kościele parafii św. Wawrzyńca. A jej pomysłodawcami są proboszcz sochaczewskiej parafii, burmistrz miasta i Caritas. Jak mówi ks. Piotr Żądło, ze swoim pomysłem zwrócił się do władz miasta, które szybko zajęły się organizacją przedsięwzięcia. Włączono do działania Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, który finansuje obiady z rządowego programu „Posiłek dla potrzebujących”. MOPS zakupił ponadto dwa 25-litrowe i dwa 30-litrowe termosy do przewożenia posiłków, a także 50 litrowych termosów dla osób korzystających z obiadów. Przygotowuje je z kolei Dzienny Dom Pomocy Społecznej. Z dnia na dzień powiększa się liczba korzystających, a tym samym ilość przygotowanych zup. Na pierwszy posiłek, w poniedziałek 16 stycznia ugotowano 30 litrów zupy, w środę już 50 l. Na piątek 20 stycznia zgłoszono zapotrzebowanie na 140 porcji, a więc ok. 70 l. Nic więc dziwnego, że niemal w trybie natychmiastowym władze miasta wprowadziły do porządku obrad wtorkowej sesji, a radni jednogłośnie uchwalili zakup specjalnego kotła warzelnego. Jak mówi kierownik DDPS, Teresa Jasińska jest to specjalne urządzenie z kotłem o pojemności 150 l. Jego koszt to 10 tys. zł, a środki na zakup wyasygnował burmistrz ze swojej rezerwy budżetowej. Garnek jest już zamówiony u producenta i DDPS otrzyma go pod koniec stycznia. Dodatkowo Teresa Jasińska postanowiła zakupić obieraczkę do ziemniaków i warzyw, która ułatwi kucharkom przygotowywanie posiłków na tyle osób. Pracownicy Domu Pomocy oprócz gotowania, dowożą też posiłki do jadłodajni. Jak wspomnieliśmy, mieści się ona w sochaczewskiej świątyni i zyskała imię Matki Teresy z Kalkuty. Ks. proboszcz przygotował specjalne pomieszczenie, w którym znajdują się stoliki, dla tych, którzy chcieliby zjeść obiad na miejscu. Caritas pomógł wyposażyć jadłodajnię i zatrudnił osobę do wydawania posiłków. Pomagają jej dwie pracownice MOPS-u. Obiady są wydawane w godz. 13.00-14.00, ale już wcześniej ustawiają się chętni. W czwartek, kiedy odwiedziliśmy jadłodajnię, kolejka sięgała aż na dwór. Tego dnia podawano zupę pomidorową z makaronem i tzw. wkładkę mięsną, a do każdej porcji dodawano ćwiartkę chleba. Dyrektor MOPS Daniela Prengowska powiedziała nam, że pieniądze na posiłki są, więc na pewno będą wydawane do końca zimy, a być może przez cały rok. Warto tu dodać, że dla osób niezamożnych i samotnych codzienne posiłki przygotowuje Dzienny Dom Pomocy Społecznej. Są one co prawda odpłatne, ale koszt jest niewielki. Całodzienne wyżywienie kosztuje w DDPS 100 zł miesięcznie. Jak widać, oferta socjalna naszego miasta jest duża, a ostatnia inicjatywa, czyli jadłodajnia u Matki Teresy, wydaje się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza podczas takich mrozów. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze