Jedna osoba ranna, wiele uszkodzonych budynków mieszkalnych i gospodarczych, powywracane drzewa, zerwane linie energetyczne i całe miejscowości pozbawione prądu to bilans wichury, jaka z czwartku na piątek przetoczyła się przez nasz powiat. Strażacy w ciągu jednej służby 34 razy wyjeżdżali do różnych wydarzeń, pracownicy Zakładu Energetycznego przyjmowali kilkadziesiąt zgłoszeń na godzinę. W opinii Tomasza Wójcika pełniącego obowiązki kierownika sochaczewskiego oddziału Zakładu Energetycznego skala zniszczeń w rejonie ich działania to prawdziwa katastrofa. Wichura połamała słupy energetyczne, zerwała lub uszkodziła ogromne fragmenty linii wysokiego napięcia. W piątek po południu wiele miejscowości pozostawało jeszcze bez prądu. Tomasz Wójcik zapewniał, że służby energetyczne sukcesywnie usuwały uszkodzenia, ale priorytet miały te awarie, które zagrażały życiu lub zdrowiu ludzi. W powiecie sochaczewskim, wg danych st. kap. Mirosława Gorzkiego, rzecznika Komendy Straży Pożarnej najbardziej ucierpiała gmina Sochaczew. W Dzięglewie przewróciła się ściana budynku, w wyniku czego jego 51-letnia właścicielka trafiła do szpitala. Również w Dzięglewie wichura zerwała dach na jednym z domów. Z kolei w Żelazowej Woli drzewo spadło na samochód osobowy. Na szczęście w wypadku tym nie było ofiar. Strażacy interweniowali też w gminie Nowa Sucha, gdzie m.in. w miejscowości Mizerka i Okopy wiatr pozrywał dachy z budynków gospodarczych. Ucierpiał również budynek mieszkalny w Maurycowie, w gm. Teresin. W Sochaczewie obyło się bez wielkich tragedii. Podobnie jak w całym powiecie powywracane drzewa i połamane konary tarasowały drogi, spadały na budynki i ogrodzenia. Jak twierdzi kapitan Gorzki, najwięcej zgłoszeń napływało z ulic Wojska Polskiego, Licealnej, 15 Sierpnia. To tak, jakby przez ten rejon przeszła wyjątkowo silna fala wiatru. Wichura przewracała reklamy i kosze uliczne, niszczyła samochody i linie energetyczne. Duża część miasta przez wiele godzin pozbawiona była prądu, nie działały telefony. Nie było natomiast pożarów, oprócz niewielkiego w Młodzieszynie, gdzie paliły się śmieci w przycmentarnym kontenerze. Silnie wiało też w sąsiadującej z naszym powiatem gminie Kampinos, gdzie huragan zerwał cześć dachu z sali gimnastycznej przy szkole podstawowej. Uniemożliwiło to prowadzenie normalnych zajęć, gdyż pozostałą część dachu należało zdemontować. Zajęła się tym ekipa strażaków z komendy powiatu warszawskiego-zachodniego. Gmina bardzo długo pozbawiona była prądu i telefonów. Pewne jest, że skutki ubiegłotygodniowego huraganu odpowiednie służby i poszkodowani mieszkańcy usuwać będą jeszcze długo i trzeba mieć nadzieję, że nie zdarzy się kolejny taki kataklizm. (sos)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze