Sochaczew uczcił 150 rocznicę wybuchu powstania styczniowego. W sobotę, 19 stycznia, w gościnnych progach Państwowej Szkoły Muzycznej, Jakub Wojewoda z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej wygłosił odczyt historyczny pt. Powstanie Styczniowe na ziemi sochaczewskiej 1863 r. Oto jego pełna treść.
Wybuch powstania styczniowego zaskoczył początkowo władze carskie w Królestwie Polskim. Dowodem tego był rozkaz, aby załogi wojskowe łączyły się w większe oddziały i opuszczały małe miasteczka, gdzie stacjonowały. Jednak z biegiem czasu zaskoczenie to ustąpiło a dowództwo rosyjskie zaczęło kierować na tereny objęte powstaniem nowe siły wojskowe. Sytuacja powstańców stawała się coraz bardziej trudniejsza.
Dotyczyło to również ziemi sochaczewskiej, gdzie po początkowym zrywie natężenie walk wyraźnie osłabło. Wiosną na tym terenie przebywał oddział Edmunda Calliera naczelnika wojskowego województwa mazowieckiego. Sprawując tę funkcję starał się on uporządkować sprawy dowodzenia i współdziałania poszczególnych oddziałów.
Callier ubolewał szczególnie nad tym, że Sochaczewskie, mimo dobrych warunków topograficznych, nie wystawiło własnego oddziału. Próżnię tę częściowo wykorzystał oddział konnej żandarmerii rawskiej K. Lipińskiego, który w czerwcu 1863 roku znalazł się w okolicach Rudy Guzowskiej, dzisiejszego Żyrardowa. Lipiński dokonywał tu zakupów broni, rekwirował konie i werbował ludzi z zamiarem opuszczenia tych terenów. W Partii jego brak było jednak dyscypliny. Callier wracając około 24 czerwca z lasów Osuchowskich, które wyznaczył na nowe miejsce formowania oddziału im. Dzieci Warszawy, napotkał oddział Lipińskiego. Zastał go jednak bez dowódcy, który udał się do Rudy Guzowskiej.
W tej sytuacji Callier przyłączył oddział do swoich ludzi i ruszył w kierunku Miedniewic. Pod Miedniewicami napotkał Lipińskiego, który w cywilnym ubraniu wracał z Rudy. Callier udzielił ostrej reprymendy, zostawił tylko dwudziestu ludzi i nakazał opuścić teren województwa mazowieckiego.
Po kilkugodzinnym odpoczynku po Miedniewicami oddział Calliera ruszył do Suchej koło Sochaczewa. Tu nastąpiło spotkanie z płk Julianem Bajerem, który stał na czele oddziału konnego liczącego 75 ludzi. Przez cały okres powstania styczniowego partie powstańcze na tym terenie atakowały często linie kolei warszawsko-wiedeńskiej, którą przewożono zaopatrzenie i transporty wojsk carskich. 20 maja oddział konnej żandarmerii rawskiej Stamirowskiego i jazda Dobrowolskiego, razem około 90 ludzi, dokonały ataku na stację w Radziwiłłowie raniąc trzech żołnierzy rosyjskich.
W lipcu 1863 r. koło stacji Ruda Guzowska został zatrzymany przez specjalną grupę policji narodowej pociąg pasażerski, w którym jechał pruski kurier utrzymujący łączność pomiędzy Berlinem a rządem carskim. Do pociągu wsiadł m.in. wywiadowca powstańczy mający za zadanie zidentyfikować Niemca. Pociąg ruszył dalej, zaś po dyskretnym zrewidowaniu kuriera i zabraniu mu tajnych dokumentów pociąg ponownie zatrzymano, aby mogli opuścić go powstańczy agenci.
Następny atak na stacje kolejowe położone na linii kolei warszawsko-wiedeńskiej nastąpił w nocy z 31 października na 1 listopada. Dokonał go Ludwik Żychliński naczelnik powiatu warszawskiego i rawskiego. Jego oddziały uderzyły jednocześnie w cztery stacje kolejowe: Radziwiłłów, Rudę Guzowską, Grodzisk Mazowiecki i Pruszków.
Pluton, który zaatakował stację w Rudzie Guzowskiej, nie odniósł jednakże sukcesu. Żołnierzy carscy zdołali się bowiem zabarykadować w budynkach stacyjnych, których oddział kawalerii nie był w stanie szturmować. Wcześniej, 4 lipca, pod wsią Kaski powstańczy oddział stoczył potyczkę z wojskiem carskim. Powstańcy stracili 24 ludzi, straty rosyjskie były większe - zginęło ponad 40 żołnierzy.
Zima 1863/1864 r. była bardzo ciężka dla pozostających w lasach partii powstańczych nękanych ciągłymi obławami. W lutym 1864r. Apolinary Młochowski, naczelnik powiatu warszawskiego i sochaczewskiego stworzył na terenie powiatu Grójeckiego nowy oddział. Atakował on wojska carskie pod Lubochnią, Piasecznem i Grójcem. 16 lutego 1864r. poniósł jednak porażkę pod Grójcem i przemaszerował w Sochaczewskie. Tutaj, 28 lutego, oddział kawalerii w sile 60 ludzi rotmistrza Konstantego Sokołowskiego ( ps. Piorun), który był adiutantem Młochowskiego, przechodząc przez trakt sochaczewsko-brzeski natknął się na kozaków.
Pod Kurdwanowem doszło do walki, w której Rosjanie stracili 13 zabitych i 11 rannych. Wydawać by się mogło, że potyczka zakończy się sukcesem oddziału Sokołowskiego, niestety w czasie walki nadciągnęły nowe siły rosyjskie pod dowództwem mjr Szczerbina. W tej sytuacji powstańcy starali się przebić do lasów bolimowskich. Jednak na polach koło wsi Borzymówka, zostali ostatecznie rozbici. Po tej porażce Sokołowski próbował zorganizować nowy oddział. W połowie września 1864r. stoczył jeszcze potyczkę z kozakami pod Bielinami niedaleko Brochowa. Była to już ostatnia potyczka na terenie pow. sochaczewskiego w powstaniu styczniowym.
Trwające ponad rok powstanie styczniowe skłoniło władze carskie do nasilenia represji. Carscy naczelnicy wojenni poszczególnych powiatów otrzymali nadzwyczajne pełnomocnictwa łącznie z wydawaniem wyroków śmierci. Represje nie ominęły także ziemi sochaczewskiej. Posypały się liczne, surowe wyroki za udział w powstaniu bądź sprzyjanie powstańcom. I tak wójt gminy Brochów Seweryn Chłopicki został w styczniu 1864r. skazany przez Audytoriat Polowy na pozbawienie szlachectwa i karę śmierci za to, że pełnił obowiązku organizatora I Okręgu Powstańczego powiatu sochaczewskiego. Z zachowanych dokumentów wiadomo, że kilka wyroków dotyczyło mieszkańców Szymanowa. Paweł Stagjenka, który w lecie 1863r. był w oddziale Żychlińskiego i po powrocie do domu utrzymywał kontakty z powstańcami, został oskarżony o pomoc w schwytaniu zdrajcy. Skazany został za to na 3 lata rot aresztanckich. Natomiast robotnicy Tomasz Kopper, Jakub Paluch i Józef Piszczelski, którzy należeli do powstańczej żandarmerii i wykonali wyrok na tymże zdrajcy, otrzymali wyroki po 15 lat ciężkich robót w sybirskich kopalniach. Inny mieszkaniec Szymanowa Antoni Szmigielski został zesłany na Syberię za to, że będąc oficerem żandarmerii powstańczej, nałożył karę 50 rubli na cukrownię Szymanów, która nie powiadomiła władz powstańczych o ruchach władz carskich. W kwietniu 1865r. powstańczy żandarm Łukasz Modzelewski został skazany na 8 lat ciężkich robót na Syberii za to, iż werbował chłopów do powstania, a od mieszkańców Nowej Wsi i Miedniewic domagał się dostarczania żywności.
Represje carskie dotknęły też duchowieństwo aktywnie zaangażowane w ruch narodowowyzwoleńczy. Ks. Melchior Gromulski, dziekan i proboszcz parafii Szymanów, został ukarany kontrybucją w wysokości 150 rubli, gdy rosyjskie władze dowiedziały się, że przetrzymywał u siebie powstańców. Ukarani zostali też współpracujący ze sztabem Zygmunta Padlewskiego w Kampinosie proboszcz miejscowej parafii ks. Sylwester Smoleński i wikary ks. Kazimierz Skibniewski. Ks. Smoleński zmuszony został do zapłacenia 50 rubli grzywny za to, że w kazaniu wielkanocnym użył, jak to określano w doniesieniu policyjnym, wyrazów niewłaściwych. Chodziło tu oczywiście o sprawy polityczne, bo tylko tych gorliwie pilnowały władze rosyjskie.
Ks. Skibniewskiego spotkała surowsza kara. Na mocy postanowienia naczelnika wojennego pow. rawskiego płk. Dochturejewa, wydanego 12 marca 1864r. ks. Skibniewski został zesłany do Pskowa. Jako motyw tego postanowienia wyrok przytaczał, co następuje: Ks. Kazimierz Skibniewski brał udział w kompletowaniu partii Syrewicza i jest szkodliwy pod każdym względem.
Po trwającym blisko dwa lata powstaniu styczniowym, na terenie ziemi sochaczewskiej zachowało się wiele pamiątek. Jednym z takich miejsc jest Puszcza Kampinoska. Z płaszczy powstańców mieszkańcy wsi Kampinos, uszyli dwie chorągwie kościelne, które z pietyzmem przechowywano przez wiele lat. Przetrwały one okres zaborów!, I oraz II wojnę światową. Po 1945r. ślad po nich niestety zaginął. Staraniem proboszcza przed kościołem w Kampinosie w 1864r, ustawiono figurkę Matki Boskiej z dzieciątkiem na cześć powstania i bohaterskich zmagań narodu polskiego. We wsi Górki wzniesiono na miejscu stracenia powstańców pamiątkową kapliczkę. Na polu jednego z osadników, we wsi Kampinos, długo stał krzyż na miejscu stracenia i mogiły nieznanego powstańca. Wiele takich mogił znajduje się do dziś na cmentarzu parafialnym w Kampinosie. Ciała poległych powstańców ludność miejscowa grzebała po kryjomu, w nocy, w obawie przed kozakami. Przez wiele lat sądzono, że na cmentarzu kampinoskim, w bezimiennej mogile, obok grobu zmarłej w 1871r. Marii z Baszyńskich Romanowskiej spoczął znany powstańczy poeta Mieczysław Romanowski. Jednak według wszystkich znanych historycznych źródeł zginął on w bitwie pod Józefowem Lubelskim w 1863r. i został pochowany na tamtejszym cmentarzu.
5 czerwca, z okazji 70 rocznicy powstania styczniowego, staraniem sochaczewskiego oddziału PTK (Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego) odsłonięto tablice na froncie dworku w Kampinosie. Umieszczono na niej następujący tekst:
W tym dworze, ongiś państwa Łaszczyńskich mieścił się główny sztab powstańczy M. Romanowskiego i Z. Padlewskiego. Stąd szły dyrektywy i rozkazy na całe województwo. Pamięci tych, co w boju za Polskę ginęli, pamięci tych, co wśród cierpień i niedoli wierni sztandarom pozostali - w 70 rocznicę Powstania Styczniowego tablicę tę wmurowało P. T. Krajoznawcze, oddział w Sochaczewie.
Uroczystość zaszczycili swoją obecnością czterej weterani-powstańcy 1863r., którzy przybyli z Warszawy. Osobą, która położyła wielkie zasługi w zorganizowaniu uroczystości
w Kampinosie był inż. arch. Kazimierz Hugo-Bader, działacz społeczny, wieloletni działacz PTK w Sochaczewie.
Pamiątki związane z powstaniem styczniowym przechowuje również Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Jest w nim fragment drewnianego krzyża z mogiły Powstańców w Zaborowie Leśnym, historyczne zdjęcia z obchodów 54 rocznicy Powstania Styczniowego w Sochaczewie, oraz zdjęcia z odsłonięcia w 1933 r. pamiątkowej tablicy na dworku w Kampinosie. W zbiorach Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy n/Bzurą znajduje się też broń używana przez powstańców. Najnowsze nabytki związane z tym okresem to zdjęcie Wincentego Smoleńskiego, właściciela majątku Kuznocin, powstańca z 1863r., którego mogiła znajduje się na cmentarzu parafialnym w Sochaczewie i haftowany na tkaninie orzeł z napisem: Boże zbaw Polskę, którego powstanie datuje się na 1862 r. W/w eksponaty znajdą się na wystawie: Powstanie Styczniowe 1863 na zachodnim Mazowszu, zorganizowanej w 2013 roku z okazji 150 rocznicy wybuchu powstania.
W materiale wykorzystano dane zgromadzone w Archiwum Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą przez p. Leszka Nawrockiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze