Praca zdalna to bardzo duże wyzwanie dla każdego. Choć rozwiązanie nie jest obce w zachodnim systemie kształcenia to w Polsce mamy jeszcze sporo do nadrobienia. Szczególnie warto spojrzeć na problem z punktu widzenia dzieci najmłodszych. Zarówno rodzicie, jak i nauczyciele głowią się jak sprostać wyzwaniu.
W sieci pojawił się apel jednej z matek dziecka z jednej ze szkół podstawowych na terenie powiatu sochaczewskiego. Prośba jest skierowana do rządu.
Dziś dzieci klas 1-3 miały pierwszy dzień nauczania zdalnego. Dostałam możliwość "pracy zdalnej" i miałam okazję zobaczyć jak będzie to wyglądało w praktyce. To co zobaczyłam przeraziło mnie, dzieci bez pomocy rodziców nie dadzą rady z aplikacją "teams", problemy z siecią, głosem, odsłuchem u niektórych, pomijam już fakt, że dzieci tak małe nie potrafią się dostatecznie skupić na tym co mówi Pani nauczycielka, kiedy wokół nich jest tyle rozpraszających je dźwięków pochodzących z innych domów (ktoś rozmawia w tle, ktoś "bije kotlety na obiad" itp.).
ReklamaPewnie starszym dzieciom to nie przeszkadza, ale małym między pierwszą a trzecią klasą szkoły podstawowej z pewnością bardzo.
Obserwowałam dziś podczas zajęć moją córkę, u której do dziś nie było żadnych problemów w szkole, dziś naocznie widziałam problem z koncentracją i zrozumieniem nauczyciela. Nie wiem jak jest w innych szkołach, ale w budynku naszej szkoły jest 4 lub 5 różnych wejść , więc każda klasa mogłaby wchodzić do budynku szkoły innym wejściem.
Ja jako rodzic, matka córki, która ledwo co zaczęła chodzić do pierwszej klasy apeluję do rządu, ministra edukacji narodowej i kogo tam się da, o przywrócenie do szkół chociażby klas 1-3. Można te dzieci wpuszczać innym wejściem do szkół, można część wpuszczać na późniejszą godzinę, ale proszę, błagam, nie zamykajcie tych dzieci w domach. Jeszcze raz powtórzę - nauka zdalna w przypadku tak małych dzieci się nie sprawdzi.
Reklama
Jednym z największych wyzwań są połączenia internetowe, wiele nie mówi się także o tym ile dzieci zostaje wykluczonych z zajęć z powodu braku możliwości uczestniczenia w zajęciach. Różnie także wygląda sytuacja ze sprzętami które zapewniają dla nauczycieli i uczniów szkoły.
Minister edukacji nie ma konkretnego rozwiązania. Nie wiadomo co z powrotem dzieci do szkół. Wszystko zależne jest od danych dotyczących pandemii. Przed 29 listopada zapewne nie dowiemy się jakie rozwiązanie szykuje rząd. Wszystkim, opiekunom oraz nauczycielom życzymy cierpliwości na kolejne tygodnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czy ktoś pomyślał, że 80 % kadry pedagogicznej tj. średnia wieku 55 + i 3/4 z nich jest schorowana i na granicy wydolności psychicznej oraz fizycznej...NIE, bo każdy tylko widzi swój interes, zdrowie drugiego ma w serdecznym poważaniu.
Proszę wyjaśnić, co autor miał na myśli
Siedzi belfer w domu i jeszcze mu źle?
w zupełnośći się zgadzam,nie rozumiem ludzi którzy nie potrafią chodz na chwile sie dostosować do danej sytuacji wogóle co ta kobieta pisze to szok,moja córka ma również nauczanie zdalne i nie słucha bicia kotletów ponieważ nauczycie proszą o wyłączanie mikrofonów właśnie po to aby nie zakłócać lekcji w żaden sposób córka włącza tylko wtedy gdy jest poproszona do odpowiedzi bądz by potwierdzić obecność lekcje nie sprawiają żadnego problemu i w domu mam wiecej niż jedno dziecko które ma nauke zdalną i dają rade jedno na słuchawkach drugie normalnie i nikt nikomu nie przeszkadza,może specjalnie dla tego jednego dziecka szkołe otworzyć żal mi takich ludzi którzy nie radzą sobie gdy ich wygodne życie wywraca sie do góry nogami
To niech Pani teraz spojrzy na panie ekspedientki, ktore tez sa, w podeszlym wieku a musza pania obsluzyc nie maja możliwości on line. I spotykaja o wiele większą ilosc osob niż kadra pedagogiczna. Wiec nie mowmy w swoich interesach a nie spojrzeniu na druga osobe bo Panie nauczycielki tez chca korzystać z wielu uslug i nie patrza na wiek bo przeciez panią sie należy.
Jest tyłu młodych nauczycieli dajmy im szanse
... aby do ferii zimowych. Pozdrawiam
No ja też poproszę wyjaśnienie
Ludziom to się nic nie chce teraz nawet czasu swoim dzieciom poświęcać
Ja jestem uczennicą klasy 8. Klasy starsze także mają problemy z nauką. Nauczyciele zaczynają już nie przygotowania, bądź uwagi wstawiać za brak kamerki, bądź mikrofonu. Nie każdego stać na sprzęt. Wyjaśnianie tak samo jest trudne, na przykład: Pani pokazuje prezentacje i po chwili przewija w dół gdy każdy ledwo jedno zdanie dał radę przepisać. Dla mnie to jest porażka a mam jeszcze egzamin przed sobą. Ze zdalnego wiem że mało wyniosę bo trudno jest się skupić.
No widzisz dziecko, chyba musisz poprosić o pomoc rodziców w lekcjach bo ja widzę że nastolatki popołudniami po mieście biegają i sobie radzą bo lekcje odrobione na pewno.
W 30 osobowej klasie zdecydowanie łatwiej się skupić :)))
"Pani pokazuje prezentacje i po chwili przewija w dół gdy każdy ledwo jedno zdanie dał radę przepisać. " Porozmawiajcie z nauczycielami by te materiały z których korzystają na lekcjach, były dostępne na waszych komputerach. Wystarczy link do strony i macie dostęp do treści, z której nauczyciel korzysta.
Poproś rodziców żeby z 500+ chociaż dali Ci 40zl na kamerkę.
Gienia za 500 plus nie kupisz pełnego wyposażenia komputera. Nie da rady! A w dodatku każdy ma prawo ten dodatek wydać we własnym zakresie i jak im się podoba. Dodatkowe lekcje języka obcego, korepetycje, basen, szkoły tańca, kluby sportowe, czy chociażby wycieczka lub ubranie. Nikt nas rodziców nie przygotował na nauczanie zdalne. Mając dwoje dzieci w szkole podstawowej- klasa 8 i 4 mam pełen obraz ich nauczania. I wiele zależy od organizacji dziecka. Niestety wraz z mężem nie pracujemy zdalnie. Mąż prowadzi własną działalność. Ja pracuję w dużej firmie handlowej i nikt się nie zastanawia nad tym że moje 10letnie dziecko zostają samo od poniedziałku do piątku między godziną 8 a 16. Nikt się nie zastanawia że zakup sprzętu dla dwójki dzieci do zdalnej nauki to koszt sporo wyższy niż 500 zł. Więc nie gadaj bzdur bo nie masz najmniejszego pojęcia o realiach nauczania w czasie pandemii. Dziecko w wieku 7 lat skupia się na okolo10-15 minut jednorazowo a zajęcia trwają okolo40 minut kilkakrotnie w ciągu dnia. Ale ja nie narzekam. Ja wraz z mezem po powrocie do domu robimy wszystkie prace domowe plus przerabiamy cały materiał z uczennicą klasy 4 i tłumaczymy niezrozumiałe tematy uczennicy klasy 8. a doba ma dalej 24 godziny. Pozdrawiam
a 500+ na co idzie zapytaj rodziców, kamerka z mikrofonem to koszt 80zł.
Mieszkam w bloku, sam, na 40m2, jeżeli moja sąsiadka w takim samym mieszkaniu mieszka z mężem i 2 dzieci to ja się nie dziwię, że mają problemy, ale powinno się myśleć, a nie tylko liczyć na 500 plus.
Czy tak trudno przesunąć w czasie przygotowanie obiadu? Pierwsze kroki bywają trudne ale to nie powód by stać w miejscu. Ż
To idz powiedz to sasiadce, bezdzietnej, zeby nie robila obiadu, albo innemu sasiadowi, zeby odlozyl remont, az skonczy sie zdalne nauczanie... Napewno Cie posluchaja...
Chodzi o to ,ze dzieci w szkole maja inne podejscie do nauki i nauczyciela i maja z nim kontakt . To naprawde bardzo duzo daje! Niby nauczyciel tlumaczy lekcje zdalnie ale nie wytlumacxy tego tak jak by to zrobil w szkole w klasie. Nie ma tego kontaktu z dzieckiem a to w tym wszystkim jest kluczem do wszystkiego,do zrozumienia tematu i tego co nauczuciel mowi.
Mi nie podoba się fakt że nauczyciele wszystkie sprawdziany przesuwają na czas kiedy uczniowie wrócą do szkół. Nawet przy systematycznej nauce tyle materiału będzie nie do ogarnięcia.Chore.
Ja doskonale rozumię tą Panią i współczuję nam wszystkim czasów w jakich musimy żyć. Trochę empatii by się przydało.
Chyba większość komentarzy jest od ludzi co nie mają dzieci bądź nie zależy im na kształceniu ich. Ja mam starsze dzieciaki w klasach 4- 8 I nie jest to łatwe, to nie jest normalna nauka , dom zawsze był domem. Nigdy nie osiągną tego poziomu zamykając ich w czterech ścianach. Brak kontaktu z rówieśnikami niestety się odbije . Szkola to nie tylko nauka przedmiotu ale i życia. Mam dziwne wrażenie że o to tutaj chodzi ...O pokolenie nieuków i niezaradnych życiowo ludzi ( co by łatwiej sterowac).
Niektóre mamy myślą tylko o tym żeby pójść do pracy A dzieci do szkoły i się nie przejmować przez parę godzin ale jak by wasze dziecko dopadł covid to by tak chciały z dziećmi w domu zostać u nas całe szczęście dziewczynki chodzą do przedszkola ale też mialy zdalne nauczanie to zależy od rodzica i od dziecka jakie się ma podejście i zaangażowanie do tego a ten covid to tylko wymówka niby na niego chorują ludzie z innymi chorobami to gdy moje córki maja wrodzona wadę serca też powinny się zarazić a do tej pory żadne się nie zarazilo to jest wymysł a ludzie umierają ci co są po wylewach zawalach i 60+
Iga, Ula i wszyscy piszący na forum. Błagam Was, przeczytajcie to co napisaliście przed opublikowaniem. Używajcie interpunkcji oraz zwracajcie uwagę na ortografię i gramatykę. Naprawdę ciężko czyta się takie wypowiedzi. Nie chcę nikogo urazić, ale martwicie się wykształceniem Waszych dzieci, a same piszecie jakby wystąpił u Was analfabetyzm wtórny.
Szkola w Rybnie niestety nie przygotowala uczniow .Wszyscy raczej sie spodziewalusmy,ze bedzie zdalne nauczanie niestety kadra w Rybnie jak zwykle muala gdzies uczniów. Nawet klasy srarsze nie zostaly przygotowane do korzystania z Teamsa,mimo ze maja informatyke nikt z nimi nie probowal nawet popracowac i nauczyc korzystania z tej platformy.Nauczyciele sami nie wiedza jak prowadzic lekcje, zadaja od uczni prac domowych gdzie nawet nie potrafia przekazac uczniom gdzie te lekcje maja byc wyslane.Pozniej sa uwagi i np.Szkole w Rybnie zdalne nauczanie zaskoczylo tak jak drogowcow zima.
A czy ktoś pomyślał, że 80 % kadry pedagogicznej tj. średnia wieku 55 + i 3/4 z nich jest schorowana i na granicy wydolności psychicznej oraz fizycznej...NIE, bo każdy tylko widzi swój interes, zdrowie drugiego ma w serdecznym poważaniu.
Proszę wyjaśnić, co autor miał na myśli
Siedzi belfer w domu i jeszcze mu źle?