Reklama

Protest mieszkańców, czyli co robić z miejskimi śmieciami?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
18/04/2006 10:42
Tydzień temu pisaliśmy o nowej sortowni sprowadzonej z angielskiego Melton i problemach z jej zainstalowaniem w hali na terenie byłego ZUK-u. W środę 12 kwietnia odbyło się burzliwe spotkanie przedstawicieli władz miasta z mieszkańcami dzielnicy domków jednorodzinnych sąsiadujących z terenem sortowni.
Spotkanie to okazało się trudne, bowiem mieszkańcy osiedla zdecydowanie zaprotestowali przeciw dalszemu istnieniu w tym miejscu sortowni śmieci. Agnieszka Kupryjaniuk oraz Milena Marczewska z Wydz. Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Andrzej Nagłowski szef ZGM musieli wysłuchać wielu zarzutów i gorzkich słów. Była mowa o lęgnących się w stertach śmieci szczurach, o samozapłonach i fetorze rozchodzącym się na okolicę. Ludziom przeszkadzają też ciężkie samochody dowożące i wywożące śmieci, przetaczające się pod ich oknami przynajmniej kilkanaście razy dziennie.
Agnieszka Kupryjaniuk twierdzi, iż mieszkańcy byli bardzo cierpliwi, skoro tolerowali taki bałagan aż sześć lat, bo wtedy to właśnie, zanim zaczęła działalność spółka SOEKO, zdecydowano, że tymczasowo będzie się tu śmieci przeładowywać. Wtedy bowiem zamknięto wysypisko w Kuznocinie. Później, do sortowania i przeładunku śmieci wykorzystywało to miejsce również SOEKO. A kiedy firma straciła płynność finansową i w końcu przestała działać, jej pracowników przejął najpierw ZWiK, a potem przeszli do Zakładu Oczyszczania Miasta. Sortownia zaś cały czas funkcjonowała. I wszystko byłoby dobrze, gdyby przeładunek odbywał się sprawnie i przywożone śmieci, po sortowaniu, tego samego dnia były zabierane. Gdy jednak raz i drugi zostało to zaniedbane, śmieci zalegały, co doprowadzało do sytuacji, o których mówili mieszkańcy osiedla.
„Teraz, gdy chcemy to usprawnić – mówi Agnieszka Kupryjaniuk – i zamiast sortować na ziemi, zainstalować taśmociąg, są protesty. Taśmociąg miałyby obsługiwać cztery osoby wyłapujące różne rodzaje odpadów, natomiast magnes będzie zatrzymywał elementy metalowe i dzięki temu odzyskamy na miejscu odpady, które nie pojadą na wysypisko, dzięki temu mniej płacimy. Poza tym mamy obowiązek recyclingu i zmniejszania ilości niewykorzystanych odpadów, by jak najwięcej z nich trafiało do ponownej przeróbki”.
Na ostatniej sesji Rady Miasta radni przeznaczyli 80 tys. zł na poprawienie infrastruktury wokół tej hali. Ma być utwardzony dojazd i zmieniona trasa. Będzie ona wiodła przez bramę bazy obok biurowca PEC, a nie jak dotąd cały czas ulicą Okrężną. Nie można bowiem zrobić przejazdu obok kościoła, bo to zabytek i nie zgodzi się na to konserwator. Innej drogi nie ma. Teraz w hali trwa remont, o czym pisaliśmy. I zapewne trzeba będzie w momencie instalacji taśmociągu wystąpić do starostwa o pozwolenie na budowę. Do tego z kolei potrzebny będzie raport oddziaływania obiektu na środowisko, a ten ma być gotowy tuż po świętach.
Co będzie jednak, jeśli okoliczni mieszkańcy nie dadzą się przekonać i protesty się nasilą? No cóż, jak mówi Agnieszka Kupryjaniuk – „Miasto nie musi świadczyć takich usług. Można by oddział oczyszczania miasta rozwiązać, ale wówczas będzie problem z 17 jego pracownikami. Ważniejsze, jednak że zmieni się cała struktura oczyszczania miasta. Poszczególni właściciele na własną rękę zmuszeni będą podpisywać umowy z którąś z firm śmieciowych. A właściwie z firmą „Remondis”, która oprócz służb miejskich jest jedyną liczącą się w Sochaczewie. Ale i ona też musi mieć nowoczesną, legalną, dużą sortownię, natomiast ta w Boryszewie, z której dzisiaj firma korzysta, ma przyzwolenie tymczasowe. I są prowadzone takie rozmowy, by miasto wybudowało wspólną sortownię wraz z firmą „Remondis”. Jest jeszcze jedno wyjście, że podnosimy cenę usług i każda pełna śmieciarka jedzie bezpośrednio na wysypisko, oddalone kilkadziesiąt kilometrów od Sochaczewa, tylko kto na to pójdzie.”
Nowa lokalizacja sortowni przy ul.Wodociągowej to czas przyszły. Muszą być projekty, pozwolenia i cała dokumentacja, następnie trzeba wybudować halę z niezbędnym otoczeniem, by można było przenieść tę z Okrężnej. Nie można też nie wspomnieć o potrzebnych na to środkach. To według oceny urzędników zajmie około dwóch lat. Przez ten okres sortowni nie da się nigdzie przenieść, alternatywą jest likwidacja oddziału oczyszczania miasta.
Wszelkie prace w sortowni na razie wstrzymano, a wiceburmistrz Krzysztof Brymora zaprasza mieszkańców osiedla na spotkanie do urzędu miasta na piątek 21 kwietnia na godz. 16.30.
Sławomir Burzyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości