Reklama

Przedszkola za 240 lub 600 złotych

27/02/2011 21:19
Liczba przedszkoli w Sochaczewie rośnie. Publiczne tworzą oddziały, również przy szkołach, powstają też nowe przedszkola niepubliczne. Efekt jest taki, że w tym roku szkolnym wszystkie dzieci z miasta, których rodzice złożyli podania, zostały do przedszkoli przyjęte. Mimo tego nie brakuje chętnych do przedszkoli niepublicznych. Choć te są dużo droższe. Miasto dysponuje obecnie 740 miejscami dla przedszkolaków. Znajdują się one w 5 przedszkolach publicznych i 31 oddziałach, z których 7 ulokowanych jest w przyszkolnych filiach (SP nr 3, 2, 4, Gimnazjum nr 2). Utworzenie oddziałów zaowocowało prawdziwym sukcesem – w tym roku szkolnym wszystkie dzieci zameldowane na terenie miasta Sochaczew, których rodzice złożyli stosowne aplikacje, zostały do przedszkoli publicznych przyjęte – tak utrzymuje Urząd Miasta. Jeszcze niedawno miejsc dla przedszkolaków w placówkach publicznych brakowało. Ulokowaniem dzieci w przedszkolach zainteresowani też są rodzice z gmin powiatu sochaczewskiego. Ci ostatni nadal nie mogą liczyć na pewne miejsce w przedszkolu publicznym. Stąd prywatna inicjatywa zakładania przedszkoli niepublicznych. – Wpadłam na pomysł założenia takiego przedszkola, gdy moje dziecko nie dostało się do placówki publicznej, gdyż zbyt późno złożyłam podanie – mówi Martyna Szymczak z „Tęczowego przedszkola” na Grabskiego. Obecnie na terenie naszego miasta są cztery niepubliczne placówki przedszkolne: Diecezji Łowickiej im. Św. Aniołów Stróżów na Staszica (popularnie zwane przedszkolem u sióstr, istniejące od 10 lat), „Świat Malucha” na Traugutta, „Akademia Smyka” na Staszica (wcześniej na Fabrycznej) i wspomniane już „Tęczowe Przedszkole” na Grabskiego, otwarte przed dwoma miesiącami, w styczniu 2011 roku. Każde z nich oferuje kilkadziesiąt dodatkowych miejsc przedszkolnych, najwięcej „Tęczowe Przedszkole”, które w przebudowanym budynku jest w stanie pomieścić nawet 90 dzieci. Każde z przedszkoli, również publicznych, stara się przedstawić jak najbogatszą ofertę dydaktyczną – oczywiście po to, by pomnożyć liczbę zainteresowanych. Niemal w każdym proponowane są rodzicom zajęcia dodatkowe dla ich dzieci, angielski, rytmika, gimnastyka. – Poza tym są u nas zajęcia karate, blok historyczny, logopedia – wymienia jednym tchem właścicielka „Akademii Smyka” Agnieszka Więcek. W tym miejscu warto dodać, że pod względem warunków lokalowych czy żywienia przedszkola publiczne i niepubliczne obowiązują dokładnie te same rygory, co oczywiście nie niweluje różnic. Mimo spełnienia wymogów lokalowych, w przedszkolach publicznych dzieci ostatecznie mają mniej przestrzeni, bo są tu większe grupy (więcej chętnych), zazwyczaj 25-osobowe. Tymczasem, - dla przykładu - w niepublicznej „Akademii Smyka” na Staszica grupy są maksymalnie 14-osobowe. Choć w każdym z przedszkoli publicznych i dwóch niepublicznych jest własna kuchnia i żywienie dzieci regulują przepisy dietetyczne, o indywidualnym charakterze posiłków decydują gusta i umiejętności kucharek. W dwóch placówkach niepublicznych jest catering. – Jesteśmy z tej formy zadowoleni, uważam, że w żaden sposób nie zubaża to diety dzieci. Jadłospis układa dietetyk, nad jakością jedzenia czuwa sanepid. Uwzględniamy też dzieci z alergiami pokarmowymi. Rodzice mogą zostawiać swoje jedzenie. Mamy dwoje dzieci na diecie bezglutenowej – mówi A. Więcek z „Akademii Smyka”. Catering jest również w „Świecie malucha”. W wyborze przedszkola dla swojego dziecka rodzice rzadko kierują się wyłącznie ofertą dydaktyczno-wychowawczą czy kulinarną. Dotyczy to wyłącznie zamożniejszych mieszkańców naszego powiatu. Większość jednak opiera się na kryterium finansowym i lokalizacyjnym. Z uwagi na pierwsze wybiera przedszkola publiczne, z uwagi na drugie stara się o przyjęcie do placówki położonej najbliżej miejsca zamieszkania lub pracy. Opłaty w przedszkolach publicznych i niepublicznych są zasadniczo różne. We wszystkich naszych miejskich placówkach obowiązują te same stawki – około 240 złotych miesięcznie za jedno dziecko (opłata podzielona jest na koszty stałe i wyżywienie). Do tego dochodzą koszty zajęć dodatkowych, na przykład za angielski (różnie w każdym z przedszkoli) czy za rytmikę (przeciętnie 5 złotych miesięcznie), oraz wpłata na poczet komitetu rodzicielskiego (około 130 złotych na rok). Rodzice muszą też za własne pieniądze zakupić część materiałów plastycznych czy opłacić na przykład teatrzyki oferowane dzieciom. W placówkach niepublicznych jest zdecydowanie drożej. Na przykład w „Tęczowym przedszkolu” za miesięczny pobyt dziecka rodzice muszą zapłacić 490 złotych. Ale w cenie czesnego są już ujęte zajęcia dodatkowe (angielski, rytmika, gimnastyka korekcyjna, rozszerzony blok zajęć plastycznych), a także przedstawienia teatralne czy… tort urodzinowy z przyjęciem dla jubilata. – Jesteśmy oceniani jako dość tanie przedszkole niepubliczne. Czesne jest atrakcyjne chociażby ze względu na wyżywienie oferowane dzieciom. Mamy własną kuchnię i aż pięć posiłków, gdyż z uwagi na fakt, że jesteśmy czynni do 17.30, dzieci otrzymują również kolację – mówi Martyna Szymczak. W „Akademii Smyka” miesięczne czesne wynosi w sumie 600 złotych (opłata stała 450 złotych plus 150 złotych wyżywienie). Tu również w cenie są angielski, rytmika, poza tym karate, zajęcia historyczne czy ćwiczenia logopedyczne. Rodzice nie muszą też dodatkowo kupować materiałów plastycznych. To nie są małe kwoty, ale faktyczny koszt pobytu dziecka w przedszkolu jest naprawdę wysoki. Według danych opracowanych w sochaczewskim Urzędzie Miasta, roczne utrzymanie jednego dziecka (bez wyżywienia) kosztuje 6.840 złotych (miesięcznie daje to 570 złotych). Oczywiście samorząd dotuje przedszkolną działalność, również placówki niepubliczne. Zgodnie z uchwałą przyjętą przez naszych radnych, dotacja dla przedszkoli niepublicznych wynosi do 75% wspomnianego kosztu utrzymania dziecka w placówce publicznej (czyli do kwoty 427,50 złotych w przypadku każdego niepublicznego przedszkolaka). Zgodnie z przyjętym przez radnych Sochaczewa na obecny rok budżetem, na utrzymanie wszystkich przedszkoli w mieście zabezpieczono kwotę ponad 7,4 miliona złotych, z czego ponad 1,6 miliona przeznaczonych zostanie na dotację dla placówek niepublicznych. (dokładnie: Przedszkole Niepubliczne Diecezji Łowickiej im. Św. Aniołów Stróżów 641.250 złotych, Prywatne Przedszkole „Świat Malucha” 282.150 złotych, Przedszkole Niepubliczne „Akademia Smyka” 215.460 złotych, Prywatne Przedszkole „Tęczowe Przedszkole” 461.700 złotych). - Faktyczny koszt utrzymania dziecka w przedszkolu to studnia. Wszystko zależy od podejścia właścicieli – komentuje kwestie finansowe Martyna Szymczak z „Tęczowego przedszkola”. – Można kupić tylko niezbędne pomoce dydaktyczne lub nabyć liczne i drogie, podobnie jest z jedzeniem. My w tej chwili w zasadzie dokładamy do kuchni, mam nadzieję, że to się zmieni, gdy wzrośnie liczba naszych przedszkolaków. Otwarcie „Tęczowego przedszkola” najdobitniej dowodzi tego, że drogo czy nie, zapotrzebowanie na miejsca przedszkolne nadal w Sochaczewie istnieje. Mimo że placówka otworzyła podwoje dość nietypowo, w styczniu, chętni na zajęcia się znaleźli i nadal zgłaszają swoje zainteresowanie (przeważnie chcą zapisać dzieci od września). Jak powiedziała nam jego założycielka, M. Szymczak, zapisują się do nich dzieci zarówno z miasta, jak i gmin naszego powiatu. Wiemy od naszych rozmówców, że coraz częściej właśnie mieszkańcy gmin chcą korzystać z przedszkoli (których na ich terenie przeważnie brak). Dotyczy to zwłaszcza najbliższej nam gminy Sochaczew. Przed wyborami samorządowymi wójt wspomnianej gminy Sochaczew Mirosław Orliński deklarował akceptację dla przedszkolnych inwestycji na swoim terenie, obecny wójt Nowej Suchej Maciej Mońka wręcz zapowiadał budowę gminnego przedszkola. Wygląda więc na to, że przedszkolna rzeczywistość jeszcze będzie się zmieniać. Miejmy nadzieję, że również żłobków przybędzie. figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kocieoczka 2011-02-28 08:20:38

    Wszystko pięknie, wszystko ładnie ale czy ktoś pomyślał o żłobkach? Miejsca w żłobkach też są potrzebne. Prywatne, niepubliczne przedszkola owszem posiadają kilka takich oddziałów żłobkowych natomiast "rozpiętość" wiekowa dzieci, które przyjmują jest niestety różna. Z tego co zdążyłam zorientować, to tylko żłobek miejski ten publiczny przyjmuje dzieci od 6 miesiąca życia. Inne niestety od 1,5 roku do 2 lat. Trochę to "śmieszne" ponieważ siłą rzeczy jeśli ktoś nie korzysta w urlopu wychowawczego bo z różnych przyczyn nie może, to jaką ma alternatywę powrotu do pracy? Urlop macierzyński trwa 22 tygodnie (minimum) a nie 1,5 roku... Smutne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama