Pyły dymnicowe nie są rakotwórcze ani szkodliwe dla zdrowia – takie zapewnienie, podparte atestami, usłyszeli Burmistrzowie miasta podczas spotkania z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Zorganizowano je po doniesieniach o rzekomej szkodliwości żużli stosowanych do budowy nasypów na sochaczewskiej obwodnicy. Burmistrzowie i Naczelnicy Wydziałów UM biorący udział w spotkaniu wyrażali, w imieniu własnym i mieszkańców Boryszewa, zdziwienie, że budowa jest tak uciążliwa dla właścicieli okolicznych domów. Stanisława Dmuchowskiego Zastępcę Dyr. Oddziału Centralnego GDDKiA w Warszawie pytano, dlaczego pyłów dymnicowych z elektrociepłowni na Żeraniu używa się w tak gęsto zaludnionym terenie, mając świadomość, że pył będzie roznoszony przez wiatr; pytano czy popioły stosowane do budowy nasypów posiadają stosowne atesty bezpieczeństwa, oraz dlaczego dowożony materiał nie jest systematycznie polewany wodą. Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji i nadzoru budowlanego zapewnili, że pyły nie są rakotwórcze, a stosuje się je dlatego, że są znacznie tańsze niż ziemia i piach sprzedawany w okolicy Sochaczewa. Julian Zasuwa z Wydziału Gospodarki Przestrzennej UM powiedział, że osobom decydującym o wykorzystaniu pyłów dymnicowych w tym miejscu, zabrakło wyobraźni. Od dawna okoliczni mieszkańcy skarżą się na uciążliwości związane z procesem budowlanym. Można było przewidzieć, że żużle wywołają gwałtowną reakcję otoczenia. Jak powiedział Burmistrz Bogumił Czubacki, mimo, że miasto nie odpowiada za postęp i jakość prac na placu budowy, jest zainteresowane dostępem do informacji na ten temat. Burmistrz dodał, że wszelkie nieporozumienia i spory wynikają właśnie z braku jasnej i obiektywnej informacji. Mieszkańcy są odsyłani ze skargami, uwagami i pytaniami do wojewody, sejmiku, wojewódzkiej stacji sanitarnej czy wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska. Tak nie może być – dodał. Poprosił, by mieszkańcom Boryszewa stworzyć warunki niczym nie skrępowanego dostępu do kopii atestów i pozwoleń, by kopie leżały w biurze kierownika budowy. Jerzy Skierniewski Inżynier Rezydent odpowiedzialny z ramienia GDDKiA za budowę trasy stwierdził, że za sprawą mediów pyły dymnicowe mają niezasłużoną złą sławę. Przyznał, że akurat w tym miejscu można było zrezygnować z ich wykorzystania. Zgodził się ze stwierdzeniem, że powinno się decyzję lepiej przemyśleć. Zapewnił, że materiał dowożony do Sochaczewa posiada wszelkie atesty, został dopuszczony do użytku, a pracownikom zwróci uwagę, by czyszczenie nawierzchni ul. 15 Sierpnia odbywało się „na mokro”, a ciężarówki rozładowywały żużel w głębi placu budowy, nie na 15 Sierpnia. Do wykonawcy prac budowlanych, Warszawskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych ma zostać wysłane „ostre pismo” z żądaniem przestrzegania wszystkich przepisów w sprawie łagodzenie skutków prowadzenia prac budowlanych. Pytano, dlaczego wykonawca nie realizuje składanych przed laty obietnic o wykorzystywaniu do budowy trasy materiałów pochodzących z lokalnego rynku. WPRD może przecież zaangażować lokalny transport, kupować ziemię i piach z kopalń na terenie powiatu. Dyr. Stanisław Dmuchowski wyjaśnił, że o wykorzystaniu żużli zdecydował rachunek ekonomiczny. Ceny materiałów budowlanych, po rozpoczęciu prac nad obwodnicą, gwałtownie podskoczyły, ponieważ lokalni przedsiębiorcy chcieli zarobić dużo i w krótkim czasie. W przetargu wyłoniono najtańszego dostawcę, została nim ciepłownia na Żeraniu. Rozmawiano też o raporcie analizującym skutki ekologiczne uruchomienia obwodnicy. Wpływ ruchu samochodowego na środowisko (hałas, spaliny) ma być badany w ciągu roku po oddaniu trasy do użytku. Uzgodniono, że przedstawiciele miasta zostaną włączeni w proces wyboru laboratorium, które przygotuje raport o oddziaływaniu obwodnicy na środowisko. Na koniec Burmistrzowie usłyszeli zapewnienie, że do Urzędu Miasta zostanie dostarczona dokumentacja budowy, by urzędnicy mogli na miejscu udzielać mieszkańcom w miarę szczegółowych informacji. Generalna Dyrekcja zobowiązała się do ściślejszej współpracy z miastem. Tymczasem w miniony wtorek, tuż po sesji Rady Miasta, w sali obrad z Burmistrzami spotkali się członkowie Stowarzyszenia Mieszkańców Boryszewa i Zatorza. Mieszkańcom przekazano szczegółową informację na temat rozmów z Generalną Dyrekcją i zapewnień o ograniczeniu uciążliwości związanych z budową. Wiceburmistrz Jerzy Żelichowski powiedział, że GDDKiA osiągnęła porozumienie z PKP w sprawie likwidacji części przejazdów kolejowych po oddaniu obwodnicy do użytku. PKP zrezygnowały z pierwotnych planów zamknięcia wszystkich przejazdów na odcinku od Czerwonki aż do Kornelina, likwidacji legnie jedynie przejazd w ciągu ul. Głowackiego. Starano się rozwiać wątpliwości członków Stowarzyszenia twierdzących, że po oddaniu obwodnicy do użytku nie będą w stanie doprosić się badań ekologicznych, wymiany okien na dźwiękoszczelne, naprawy szkód poczynionych przez wykonawcę, a GDDKiA oraz WPRD zapomną o protestujących. Burmistrz Czubacki poinformował, że z ust dyrektora Dmuchowskiego padło zapewnienie, że na wszystkie inne inwestycje drogowe w kraju może zabraknąć pieniędzy, ale na Sochaczewa nigdy, a szkody będą naprawione. Rozmawiano o ekranach odgradzających okoliczne domy od hałasu ulicznego, obowiązkach wykonawcy trasy, obowiązkach służb sanitarnych i odpowiadających za ochronę środowiska. Ustalono, że przedstawiciele miasta i Stowarzyszenia wspólnie wezmą udział w spotkaniu, jakie ma się wkrótce odbyć w Ministerstwie Infrastruktury; spotkaniu poświęconym budowie trasy i uciążliwościom, jakie się z tym wiążą.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze