Klub tańca towarzyskiego „Pasjonat” Rafała Karbowiaka powstał w czerwcu 2005 roku. Dziś jest to już prywatna szkoła. Ale żeby do tego dojść, pan Rafał przeszedł długą drogę. - Jestem warszawiakiem, tam się urodziłem i wychowałem – wspomina Rafał Karbowiak. – Moje kontakty z tańcem rozpoczęły się od telewizyjnego programu „Sobótka”, w którym pod okiem znakomitych instruktorów, państwa Moniki i Waldemara Sakowskich, uczono tańca towarzyskiego. Któregoś razu oglądając program wyraziłem nieśmiało chęć spróbowania. Rodzice szybko to podchwycili i już w kolejnym tygodniu tata zapisał mnie na zajęcia taneczne, właśnie do państwa Sakowskich.
Sukces ma wielu ojców Przez pierwsze pół roku pan Rafał nie był szczególnie zachwycony, bo co prawda miał partnerkę, ale ona ciągle szczypała go w ramię, co było strasznie irytujące. Doszło więc do tego, że miał dość. Miała jeszcze jedną cechę, która go denerwowała. Ciągle próbowała naśladować osobę właśnie obok niej tańczącą, przez co wciąż się myliła. Jednak zdarzyło się tak, że kiedyś po zajęciach instruktorka, która prowadziła ich grupę, zaprowadziła go do pokoju, gdzie siedziała pani Monika Sakowska, z której ust popłynęły słowa leczące dotychczasowe rany i frustracje. Powiedziała, że obserwowała go w trakcie zajęć i widzi w nim potencjał. „Mam dla ciebie propozycję, chłopcze. Od przyszłego tygodnia przechodzisz do grupy turniejowej, będziesz miał nową partnerkę oraz otrzymasz szansę wyjazdu na obóz taneczny”. Tę chwilę zapamiętał do końca życia. Miał wtedy 9 lat.
Wiele, jak twierdzi pan Rafał, zawdzięcza ojcu, który był sportowcem. - Ojciec był dla mnie niedoścignionym wzorem. Był wielokrotnym medalistą na paraolimpiadach w lekkiej atletyce. Uprawiał również koszykówkę na wózkach. Gdy zabierał mnie na treningi, kształtował się tam mój sportowy charakter. Była czysta sportowa rywalizacja, ćwiczenie sprawności fizycznej, nauka pokory w dążeniu do celu. Te cechy okazały się bardzo cenne podczas tańca. Oczywiście nie można nie docenić roli, jaką odegrała moja mama. To bardzo ciepła osoba. Zawsze miałem i mam jej wsparcie. Taka dobra dusza. - Mówi się, że każdy sukces posiada wielu ojców. Ale w moim przypadku to prawda. Wymienione osoby naprawdę ukształtowały mnie, jako tancerza – dodaje Rafał Karbowiak.
Od tańca do marketingu W szkole państwa Sakowskich dawali im w kość, ale też stwarzali możliwości rozwoju. Na jednym treningu potrafili robić po 500 przysiadów za popełniane błędy. Nikt się jednak nie skarżył i nie płakał. Byli bardzo ambitni. Dlatego też były wyniki. Pierwsze sukcesy przyszły po roku, gdy z nową partnerką zdobyli Mistrzostwo Polski Młodzików. Potem się posypało. Wiele turniejów i medali. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Wygrali nawet Mistrzostwa Rosji. Brali udział w Mistrzostwach Świata.
– Zawsze chciałem być najlepszym z najlepszych. Żeby być mistrzem, trzeba się doskonalić i koncentrować na rzeczach najważniejszych. Nie oglądać się na to, że ktoś odpuszcza sobie na treningu. Co mnie to obchodzi? Ja mam swój cel.
Takie podejście pomogło mi osiągnąć wiele sukcesów. Pobierałem nauki u czołowych trenerów i choreografów zarówno polskich jak i zagranicznych, że wspomnę tu Iwonę i Arkadiusza Pavlović, Piotra Galińskiego, Anię i Lecha Romankiewiczów, Johana i Nadię Eftedahl, Alana Fleckera, czy Richarda Portera i wielu innych. Przyznam, że czuję pewien niedosyt, ponieważ nie udało mi się zostać mistrzem świata. To był mój cel i jedyne marzenie – ja Polak na najwyższym stopniu podium. Po trosze moje marzenie się spełniło. Mój kolega, z którym razem wylewaliśmy pot na obozach tanecznych, jest teraz Mistrzem Świata. Możecie go nawet oglądać w popularnym programie Got to Dance – mam na myśli Michała Malitowskiego.
W tym okresie przez moje życie przewinęło się mnóstwo wspaniałych, zdolnych i ambitnych osób. Z wieloma pozostaję w ciągłym kontakcie. Nie będę ich wymieniał, bo byłaby to długa lista. Zapewne wiele z tych osób znacie z pierwszych stron gazet czy telewizji.
Będąc pełnoletni, był „na topie”. Osiągał sukcesy, jeździł po świecie, uczył tańca, ale jego życie trochę się skomplikowało i w okresie studiów rozstał się z tańcem.
Trzeba znaleźć własną drogę Dopiero, gdy trafił do Sochaczewa, bo żona jest sochaczewianką, znów zaczął myśleć o tańcu. Zrozumiał, że to jego życiowa pasja. Nie ma więc sensu pchać się w inne dziedziny, tylko robić to, co się lubi. – Teraz jestem trenerem i dla mnie kształtowanie młodych ludzi, uczenie ich tańca to wielka przyjemność. Szczególnie, jak się pojawią sukcesy. Początki to były głównie kursy tańca dla dorosłych – mówi Rafał Karbowiak. – Później dołączyły dzieci i, ku mojemu zdziwieniu, zgłaszało się tak wiele osób, że musiałem wynająć salę w boryszewskim MOK nie na dwie godziny w tygodniu, jak zamierzałem, a dwadzieścia. No i zaczęliśmy.
Taniec to pasja Każdy powinien mieć jakąś pasję. Pan Rafał chciał zaszczepić swoją głównie młodym ludziom. Żeby ich również pochłonął taniec towarzyski. Uważa bowiem, że jest bardzo ciekawy i różnorodny. Są tu dwie grupy tańców – latynoamerykańskie i standardowe. W każdych z tych rodzajów jest po pięć tańców. W stylu standardowym – walc angielski, walc wiedeński, tango, foxtrot, quickstep, zaś w latynoamerykańskim - samba, cha-cha, rumba, pasodoble i jive. Każdy z nich jest zupełnie odmienny, o czymś innym opowiada i to wydaje się szczególnie interesujące.
- Nie mamy jeszcze jakiś spektakularnych osiągnięć, ale na to trzeba czasu. Z doświadczenia moich kolegów wynika, że na pierwsze znaczące sukcesy można liczyć po około 10 latach od rozpoczęcia działalności. Największy dotychczas sukces naszych tancerzy to zdobycie Mistrzostwa Mazowsza oraz tytułu Grand Prix – mówi Rafał Karbowiak. – Poza tym wszystkie nasze pary wielokrotnie zajmowały czołowe miejsca na turniejach ogólnopolskich. Na zawody wyższej rangi, tak z marszu, wejść nie można. To długa droga przez cykle Grand Prix. Selekcja jest bardzo restrykcyjna. Ale wszystko jeszcze przed nami. My też organizujemy ogólnopolskie turnieje, na które przyjeżdża 150-200 par z wieludziesięciu klubów. Dążymy do tego, aby nasz turniej został zapamiętany jako bardzo sympatyczne wydarzenie. W 2010 roku rozszerzyliśmy swoją działalność o taniec nowoczesny dla dzieci i młodzieży, jak i zajęcia taneczne i fitnessowe dla dorosłych. Skupiamy wokół naszej szkoły sporą grupę ludzi „tanecznie zakręconych”. Nasza młodzież z grup tańca nowoczesnego w tym roku zaczęła odnosić pierwsze ogólnopolskie sukcesy. W tym roku również, po raz pierwszy zorganizowaliśmy Ogólnopolski Festiwal Tańca Nowoczesnego, w którym wzięło udział nadspodziewanie dużo dzieci i młodzieży. To wskazówka, że powinniśmy rozwijać się i idziemy w dobrym kierunku.
Małgorzata Pałuba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze