Władze powiatu sochaczewskiego zapewniały radnych powiatowych podczas obrad Rady Powiatu, że szkoły powiatowe są przygotowane do rekrutacji. Szkoły robią co mogą, aby sprostać wyzwaniu tej pseudoreformy. Wyniki rekrutacji ogłoszone w Ogrodniku robią wrażenie. Takich ilości list kandydatów do szkół w ZSR CKU jeszcze chyba nie było. Szkoła dubluje kierunki: dla ośmioklasistów i gimnazjalistów. Podobnie jest w innych szkołach. Czy ta zwiększona ilość młodzieży pomieści się w budynkach szkolnych w tym samym czasie? Czy nie zaburzy to organizacji pracy w szkole? Czy wystarczy nauczycieli? Czy będą oni gotowi do możliwych komplikacji i wyrzeczeń po strajkowym niepowodzeniu? A co z budżetami szkół i finansami powiatu na oświatę? Wkrótce się okaże. Obawiam się, że wrzesień będzie "gorący" we wszystkich szkołach powiatu. To będzie kulminacyjna fala nieprzemyślanej "reformy" oświaty.
Jerzy Żelichowski, radny powiatowy - Bezpartyjni Samorządowcy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgoda, ci którzy wspaniale poradzili sobie z problemem niech się chwalą. Zweryfikują ich sami zainteresowani i ich rodzice. Tyle.
,,Jakoś się chyba ułożyło'' i dobrze .Moje pytanie o to, komu służy podgrzewanie atmosfery wokół rekrutacji do szkół średnich teraz z perspektywy 2 miesięcy wydaje się bardzo zasadne.Czy w ogóle był problem podwójnego rocznika? Dlaczego nikogo to teraz nie obchodzi,paliwo przedwyborcze się wypaliło? Teraz szukamy nowego paliwa :tęczowy piątek ,za chwilę Halloween ,następnie spotkania wigilijne w szkołach itd.komu to służy i kto to inspiruje? Moim zdaniem politycy,którym nie chodzi o poprawę sytuacji w szkolnictwie a o pokazanie jak ,,państwo PIS'' sobie nie radzi i to kosztem dzieci i młodzieży oraz ich rodziców. Niestety również samorządy reprezentujące inne poglądy polityczne od obecnego rządu wpisują się w te działania .Uważam ,że samorządy te powiedzmy opozycyjne do rządu nie wykorzystały wielkiej szansy na pokazanie jak wspaniale poradziły sobie z ,,problemem rekrutacji podwójnego rocznika" a wolały pokazać ,jak nie radzą sobie z problemami, z którymi zgodnie z zapisami ustawowymi powinny sobie radzić.
Jakoś się chyba ułożyło, bo nie odbieram niepokojących sygnałów od znajomych nauczycieli. Ostatnio mam też mniej czasu na sprawy lokalne i nowe absorbujące mocno wyzwania.
Czy tylko chodzi o upchnięcie młodzieży w szkołach? Pożyjemy, zobaczymy!
Stolica: Uczniowie nie chcą wracać do domu o 22.00 i wstawać o 4.00 rano
Uczniowie z “podwójnego rocznika” rezygnują z nauki w Warszawie, bo nie chcą się kształcić w ekstremalnych warunkach albo dostali się do szkół, które nie odpowiadają ich oczekiwaniom
TAGS: REKRUTACJA WARSZAWA
– Młodzież, która rok czy dwa lata temu nie miałaby problemu, by dostać się do wymarzonej szkoły, teraz nie miała takiej możliwości – tak Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialna za edukację, podsumowała tegoroczny nabór do szkół średnich w Warszawie. Ratusz przedstawił najnowsze dane na temat pierwszego etapu rekrutacji.
Podwójny rocznik, czyli uczniowie klas ósmych szkół podstawowych i klas trzecich gimnazjów, to ogromna, bo ok. 730 tys. grupa, która od września trafi do szkół średnich. Około 47 tys. z nich ubiegało się o miejsca w szkołach w Warszawie. Dla stolicy było to ogromne wyzwanie. – W ubiegłych latach do szkół średnich przyjmowaliśmy ok. 19 tys. uczniów, w tym roku w wyniku podwójnego rocznika potrzebowaliśmy 47 tys. miejsc. Udało nam się przygotować 45 tys. z czego ponad 2 tys. w ostatnim momencie, gdy przypisywaliśmy młodzież do poszczególnych szkół. To było dostawianie ławek, krzeseł, organizowanie dodatkowych oddziałów – mówiła Renata Kaznowska.
Warszawie ostatecznie udało się znaleźć miejsce dla każdego, kto chciał się kształcić w stolicy, ale to nie oznacza, że uczniowie i rodzice mogą czuć się zadowoleni. Szkoły, do których trafią, nie były bowiem tymi, o których marzyli. – Nie byliśmy w stanie podwoić oddziałów w najlepszych szkołach o ponad 1400 osób. To oznacza, że znakomici uczniowie z czerwonymi paskami w liczbie 1400 osób w tym roku “przesunęli się” trochę niżej, do placówek uznawanych za “średnie” – wyjaśniła wiceprezydent Warszawy. Automatycznie “zepchnęli” w ten sposób kolejne grupy uczniów do szkół, które nie odpowiadają ich aspiracjom. – Mówimy o setkach tysięcy dzieci w całej Polsce skrzywdzonych w efekcie reformy edukacji. Mówimy o upychaniu młodzieży w szkołach, to jest bardzo bolesne – przyznała Kaznowska. W stolicy szczególnie odczuło to 3173 kandydatów, którzy po I etapie rekrutacji nie dostali się do żadnej ze szkół.
Kolejni kandydaci byli na tyle niezadowolonych z placówek, w których mieliby się kształcić od września, że ostatecznie nie złożyli w nich dokumentów. Mowa o 3578 osobach. – Nie było problemu z branżówkami, technikami, poza tymi znakomitymi, żeby dostać się do szkół technicznych. Problem był z liceami, bo młodzież nie chciała słuchać Anny Zalewskiej i wybrała naukę w liceach, a nie w szkołach branżowych – oceniła Kaznowska.
Spośród kandydatów, którzy nie złożyli dokumentów do szkół w Warszawie, aż 2619 stanowią osoby rezygnujące ze swojego miejsca w stołecznych liceach. W tej liczbie aż 60 proc., czyli 1570 osób, pochodzi spoza Warszawy. Według władz stolicy, uczniowie ci też są ofiarami reformy. – Tak jak mogliśmy zrobić wszystko, by upchnąć dzieci w szkołach średnich, tak nie mogliśmy np. upchnąć łóżek w bursach. Ok. 500 osób odprawiliśmy z kwitkiem właśnie z burs – przyznała wiceprezydent Warszawy. Miasto było w stanie przygotować w bursach tylko 169 miejsc.
– Drugi powód jest taki, że młodzież będzie się musiała uczyć w szkołach do bardzo późnych godzin. Godzina 17.00 to minimum. Do tego dochodzą zajęcia dodatkowe. W niektórych szkołach nauka potrwa do godziny 19-20. Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby dziecko musiało dojeżdżać do szkoły do Warszawy i wracać do domu o 21-22. To ogromny dyskomfort. A następnego dnia musiało wstać o 4.00 rano, by zdążyć dojechać do szkoły na 7.00 rano. Nic dziwnego, że uczniowie zrezygnowali z nauki w stolicy – wyjaśniła wiceprezydent Warszawy.
Uczniowie ze stołecznym meldunkiem też nie będą mieli lekko. Szczególnie, jeśli mieszkają np. na Ursynowie, a dostali się do szkoły na Targówku. – To ok. 40 km. Upchnięcie uczniów w szkołach to żaden sukces – przyznała Kaznowska.
Efekt jest taki, że mimo początkowego oblężenia stołecznych szkół średnich, nadal jest w nich wolnych 3514 miejsc, w tym ok. 900 w liceach, w szkołach branżowych – ponad 700, a w technikach – prawie 1800.
– Problemem nie jest brak miejsc, ale to, że uczniowie nie dostaną się do tych szkół, do których chcieliby się dostać – stwierdziła Kaznowska.
– Samorząd stanął na wysokości zadania i znalazł wystarczającą liczbę miejsc w szkołach średnich. Brakuje jednak miejsc w szkołach, do których uczniowie szczególnie chcieliby się dostać. Pójdą więc do szkół, które nie ciszyły się dotąd powodzeniem, które do tej pory otwierały np. dwie klasy pierwsze, a teraz uruchomiły ich dwanaście – wyjaśniła Dorota Łoboda, przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Miasta St. Warszawy. – My w ogóle nie powinniśmy zajmować się szukaniem krzeseł i sal, by gdzieś upchnąć uczniów! Reforma miała wyrównywać szanse edukacyjne, a stało się dokładnie odwrotnie – dodała.
Łoboda odpowiedziała też na zarzut stawiany rodzicom i uczniom przez niektórych polityków, że źle oszacowali swoje możliwości i aplikowali do nie tych szkół, do których mieli szansę się dostać. – Ósmoklasiści przecież nie mogli oszacować progu trudności w rekrutacji do poszczególnych szkół, bo nie mieli się z czym porównać, nie było historii, tych progów wcześniej dla takiej grupy uczniów po prostu nie było. W poprzednich latach progi były zupełnie inne. To nie wina rodziców czy dzieci – podkreśliła.
To nie koniec problemów z rekrutacją. Według wstępnych danych, na Mazowszu ok. 10 tys. uczniów wystąpiło o wgląd w swoje prace egzaminacyjne. Ratusz uważa, że zdecydowana większość z nich ubiega się o miejsce w stołecznym liceum. W sytuacji, gdy często o powodzeniu w rekrutacji decydowało 0,25 pkt., odwołania mogą wywołać duże perturbacje w tegorocznym naborze. – Może się okazać, że “zabawa” zacznie się od nowa – przyznała wiceprezydent Warszawy. – Te 10 tys. uczniów to olbrzymia niewiadoma – dodała.
artykuł z głosnauczycielski
Ja niczego nie schładzam,zauważam tylko ,że nie jest to jakaś nadzwyczajna sytuacja i taki stan rzeczy ,czyli cztery klasy w liceum będą już co roku.Czy to znaczy ,że co roku (zawsze) będą problemy z ,,upchnięciem" młodzieży w szkołach średnich?
@zbigsoch
Czy to tylko chodzi o 4 klasę w szkole? To Pańskie schładzanie atmosfery nic nie da. Problemy będą, oby jak najmniejsze i najmniej dolegliwe dla uczestników tej zdeformowanej oświaty. Absolwenci gimnazjum idą inną ścieżką edukacyjną, a ośmioklasiści inną. Ogrodnik zakwalifikował już ponad 400 nowych uczniów i chyba to jeszcze nie koniec rekrutacji. Były 3 lata, żeby się przygotować do tej sytuacji, stwierdził też p. Sasin. Powtarzają to również pisowscy akolici. Starostwo od 3 lat wiedziało, że będzie taki tłok, a mimo to zamieniło pomieszczenia szkolne na biura powiatowe.
http://wartowiedziec.pl/51613?fbclid=IwAR01Z2dYpzcKZHSJAKlbwsu8hJ7U5F0IO6VEAhiVyMXCmvebUuEBR67DqvI
Czemu służy podgrzewanie atmosfery wokół rekrutacji do szkół średnich?
Moim zdaniem problem (kłopot) mają dyrektorzy szkół, ponieważ muszą zorganizować pracę szkoły w systemie 4 klas(licea) i to nie jest problem podwójnego rocznika tylko pojawienia sie 4 klasy w szkole .Licea od tego roku stały się 4 klasowe i tak już będzie co roku.Nie jest to sytuacja nowa ,przecież przed wprowadzeniem gimnazjów tak było i uczniowie w tych szkołach się mieścili (problem infrastruktury jest chyba naciągany,szkoły przez ostatnie lata raczej się rozbudowały, a nie skurczyły a młodzieży chyba ubyło).Sprawa nauczycieli,po wygaszeniu gimnazjów nauczyciele, którzy tam uczyli są chyba wolni (jeszcze nie dawno p.Broniarz mówił o bardzo dużym bezrobociu wśród nauczycieli w związku z reformą edukacji)
No i na koniec,były 3 lata, żeby przygotować się do tej sytuacji, a więc elementu zaskoczenia też nie ma.
Związek Miast Polskich - "Rekrutacja do szkół średnich to dopiero początek problemów uczniów i nauczycieli"
https://www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/rekrutacja-do-szkol-srednich-to-dopiero-poczatek-problemow-uczniow-i-nauczycieli,129137.html
Zgoda, ci którzy wspaniale poradzili sobie z problemem niech się chwalą. Zweryfikują ich sami zainteresowani i ich rodzice. Tyle.
,,Jakoś się chyba ułożyło'' i dobrze .Moje pytanie o to, komu służy podgrzewanie atmosfery wokół rekrutacji do szkół średnich teraz z perspektywy 2 miesięcy wydaje się bardzo zasadne.Czy w ogóle był problem podwójnego rocznika? Dlaczego nikogo to teraz nie obchodzi,paliwo przedwyborcze się wypaliło? Teraz szukamy nowego paliwa :tęczowy piątek ,za chwilę Halloween ,następnie spotkania wigilijne w szkołach itd.komu to służy i kto to inspiruje? Moim zdaniem politycy,którym nie chodzi o poprawę sytuacji w szkolnictwie a o pokazanie jak ,,państwo PIS'' sobie nie radzi i to kosztem dzieci i młodzieży oraz ich rodziców. Niestety również samorządy reprezentujące inne poglądy polityczne od obecnego rządu wpisują się w te działania .Uważam ,że samorządy te powiedzmy opozycyjne do rządu nie wykorzystały wielkiej szansy na pokazanie jak wspaniale poradziły sobie z ,,problemem rekrutacji podwójnego rocznika" a wolały pokazać ,jak nie radzą sobie z problemami, z którymi zgodnie z zapisami ustawowymi powinny sobie radzić.
Jakoś się chyba ułożyło, bo nie odbieram niepokojących sygnałów od znajomych nauczycieli. Ostatnio mam też mniej czasu na sprawy lokalne i nowe absorbujące mocno wyzwania.