W Bolęcinie koło Chrzanowa mieliśmy okazję napotkać prawdziwą powódź, która objawiła nam się w postaci zwykle małej rzeczki Chechło. Rzeczka ta płynie sobie spokojnie, nikt o nią nie dba, ostatni raz wały poprawiali pewnie Niemcy podczas wojny, a dodatkowo szaleją tam bobry, które zwalają w tym rejonie duże ilości drzew. No i to wszystko spowodowało że 25 lipca budynki w rejonie rzeki zamieniły się w samotnie dryfujące Titaniki.
Przez 3 dni, ale najwięcej pierwszego dnia, próbowaliśmy blokować wały, podwyższać je workami z piaskiem, żeby nie dopuścić do zniszczenia ośrodka. No i się udało uratować budynki i meble, choć ja do dziś wspominam rozkosz chodzenia w OP-1 i ciężar woreczków z piaskiem. Dziś to wygląda pogodnie, ale wtedy nie było zbyt wesoło. Mój kolega Judas próbował nawet własnym ciałem zagrodzić drogę wodzie wlewającej się instalacją kanałową spod wału. Nie pomogło.
Relacje i zdjęcia są na naszej stronie: www.inspektorat.jezdziecki.prv.pl
Paweł Rozdżestwieński
konikhdj@hot.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze