Robert Sobieraj. Kim jest? Nie wiem. Nie rozmawialiśmy, nigdy się nie spotkaliśmy. Od wielu miesięcy natomiast widzę jego świat zamknięty w zdjęciach, którymi dzieli się w sieci. Są piękne, bo prawdziwe. Codziennie przemierza miasto rowerem. I widzi to co my najczęściej omijamy. Te proste obrazy naszych ulic, przystani, przemijających budynków, nowych projektów.
Pamiętacie starą mleczarnię? On pamięta. I pokazuje nam ulicę Traugutta przy której mieściła się spółdzielnia mleczarska. Teraz i kilkanaście lat wstecz. To są takie chwile w których człowiek wraca do czasów, które zostały w przeszłości. A ta ciągle trwa. Można się uśmiechnąć, zapłakać, można cieszyć się ze wspomnień bądź być wdzięcznym za przemijający czas. Tak łatwo wzbudzić tyle uczuć dzięki fotografiom.
Robert nie ocenia, nie ukazuje drugiego dna, nie szuka dramatyzmu. Odkrywa w zamian. Oczekuje na przyszłość, cieszy się z teraźniejszości. Nie chce więcej, nie żąda i nie krzyczy. Jego zdjęcia to tu i teraz. Oglądający nie ma wrażenia celu do jakiego dąży autor. Bo go nie ma. Jego fotografia jest stanem który daje pełnię. Nie ma nic przed i po. Możemy zgodzić się ze słowem jakim staje się zdjęcie.
Czasem zastanawiam się co trzyma mnie w tym mieście. I te zdjęcia to chyba odpowiedź. Tu jest moje życie. I choć znam inne, to jest to do którego chce wracać.
To wszystko co widzimy na zdjęciach to spokój. Czy w obecnych czasach możemy chcieć więcej!
Jesienią zawsze myślę o latach
Tak starych, jak te kamienice
Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
Przez pełne kasztanów ulice
Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
I kocham to miasto, zmęczone jak ja *
Wyobrażam sobie jaki jest autor. I wiem, że jest dobrym człowiekiem. Sami zobaczcie.
*T.Love
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze