Brak weny, jakiegokolwiek pomysłu jak zacząć, co napisać, za bardzo to nie zaszalejemy, ale wczoraj to szaleństwo było widać
Lubimy biegać, smiało użyje słowa że nawet kochamy, mamy w sobie tyle odwagi że chętnie pojechalibyśmy na drugi koniec swiata, byle czym rowerem , autem może pociągiem czy nawet też samolotem stopem… nie ważne, aby tylko wystartować w imprezie biegowej, która oprócz rywalizacji sportowej, wyników, satysfakcji i medali daje nam frajdę, mega zabawę, ogrom uśmiechów i łączy ludzi, bo przebywanie ze sobą przez 13 godzin – łączy
I jakis to już wstęp mamy, trochę mieszany pokręcony ale nie spowolniony jak nasze Polskie powolne, spóźnione Koleje Państwowe.
To było wczoraj dzień 15 sierpnia w kalendarzu na czerwono się pojawił, to Święto Wojska Polskiego. Święto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, święto jak co roku 15 sierpnia wolnym od pracy i święto koscielne zaznaczyć by trzeba Wniebowzięcie Najswiętszej Maryi Panny.
Grupa KM AKTYWNI Sochaczew w składzie: Małgorzata Stępniak, Piotr Stępniak, Damian Smus, Adam Ząbczyński , Patryk Kowalski i Adrian Kowalski, ta grupa 6-osobowa tego dnia nie chciała siedzieć w domu, o godz.11 na dworcu PKP Sochaczew się spotkali i na zawody razem do Aleksandrowa Łódzkiego pojechali pociągiem, rowerem wspólnie razem pedałowali i na Polskie Koleje się … denerwowali ;D
W Łowiczu przesiadkę mieli na pociągi Regio drogie jak szwedzkie drewno i do Zgierza się udali i stamtąd do Aleksandrowa na rowerach 10 km pognali po drodze premie górskie łapali i przy okazji dużo się smiali.
Dotarli dojechali kolarze, rowerzyści, na swych rumakach do Aleksandrowa miasta pięknego nie wiem zbytnio z czego słynącego. Miasto sportowe zauważyć to się da, kompleks boisk i stadion z prawdziwego zdarzenia choć i Sochaczew miastem sportowymi cos jednak jest tu nie tak.
Numery startowe nasi biegacze, pasjonaci odebrali; 146- Damian 162- Gosia 163- Piotrek 164-Adrian 165- Patryk 166- Adam. Do szatni przebrać się udali i na rozgrzewkę udali. Po godz.15, końcowe odliczanie od 10 się zaczęło po strzale startera, kto ile sił w nogach na przód, przed siebie, do mety przez piachy tumany kurzu w grupie ponad dwustu taborem pobiegli.
5 km do pokonania bez atestu mieli i to cudne wyniki wychodziły, rekordy życiowe padały, trasa ok. 4900 metrów w sumie miała. Najlepszy, najszybszy biegacz z Łowicza się okazał dumnie i z honorem swój klub AZS-AWF Warszawa reprezentować reprezentował. Sebastian Kosęda zwyciężca tak się nazywał zegar na 15 minutach i 40 sekundach mu się zatrzymał. Najlepsza wśród kobiet Aneta Kaczmarek, z miasta Aleksandrowa Łódzkiego pochodzi 19;03 jej zegar na mecie wskazuje. 42- kobiety na mecie się meldują, nasza Gosia Stępniak 132 w generalnej 12 wsród kobiet i 6 w kategorii K-19 z wynikiem 24;11 swój pierwszy bieg na 5km kończy.
Wsród panów rywalizacja ciut większa, 161 ich wystartowało na miejscu 9 ex aequo z Jarkiem z łodzi Adrian Kowalski na metę wpadł, sędziowie im czas 17;41 złapać złapali, w kategori M-19 Adrian 7 miejsce zajął. Na 16 pozycji Adam Ząbczyński swój bieg ukończył 18;22 i w swej kategorii M-16 na najwyższym stopniu pudła stał. A minutę póżniej Damian Smus do mety dobiegł 34 miejsce i 18 w kategorii swej wywalczył z czasem 19;25, tuż za nim Piotr Stępniak swój debiut zakończył 41 na mecie się zameldował 20 w kategorii z wynikiem 19;42. Na pozycji 76 Patryk Kowalski bieg kończy co z czasem 21;22 8 miejsce w kategorii mu daje.
I tak o to naszymi wynikami się chwalimy i naszym startem na ziemi łódzkiej.
W drodze powrotnej na pierwszy pociąg się nie wyrabiamy, zawody w kapsle na dworcu w Zgierzu urządzamy i do 19 wesoło czas spędzamy.
O godz. 19 czerwony pociąg podjeżdża, to pociąg Regio drogi… jak szwedzkie drewno.
Po drodze 8 stacji chyba mijamy, Stryków, Głowno i już do Łowicza dojeżdżamy. A w Łowiczu póżna już pora słońca nie widać i 95 minut na pociąg do Socho czekamy. W tym czasie po Łowickim rynku rowerami jeździmy i kolacji szukamy. Czas wolno leci, zimno się robi do pociągu 15 minut zostaje, pani przez głosniki podaje pociąg do Socho z 25 minutowym opóźnieniem na peron podjedzie. Godz. 22 w pociągu jesteśmy, do naszego miasta zmierzamy. Na dworcu w naszym miescie pierwsze pożegnanie, Damian w lewo odbija my w prawo na centrum przez Chodaków, po drodze Adam się żegna do domu skręca. W Żelazowej Woli na światłach Gosia i Piotrek w prawo do domu skręcają. A Patryk i Adrian prosto na swoją Wole podążają. Wyjazd o 23;15 kończy się.
Adrian Kowalski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze