Ratusz chwali coraz bardziej dostępne miejsca dla rowerzystów. Ciągi dla rowerów powstają podczas remontów ulic czy chodników. Mają być zachętą do przesiadki z aut na zdecydowanie bardziej przyjazne środowisku środki lokomocji. Jednak, jak twierdzi nasz czytelnik daleko jeszcze do symbiozy dwóch grup, a zderzenie na linii kierowcy - rowerzyści nadal bywa dość elektryzujące.
Otrzymaliśmy list od jednego z naszych czytelników, zachęcamy do zapoznania.
Szanowni Państwo, chciałbym poruszyć temat rowerzystów jeżdżących po ulicach miasta Sochaczew. Szczególnie jest mi bliskie miejsce, bowiem to tu mieszkam. Wyjeżdżając na ulice tego miasta mam wrażenie, że niemalże wszyscy użytkownicy rowerów postradali zmysły. Czy jest tu jakiś patrol policji, który wyrywkowo sprawdza jak z kartami rowerowymi? Czy ludzie korzystający z jednośladu mają jakąkolwiek wiedzę o tym co im wolno, a co nie? Pomijam już sytuację, bez wskazania przyczyn wypadku, że rowerzysta ma zawsze mniejsze szanse w kolizji z pojazdem, zatem tym bardziej powinien wykazywać się pewną dozą samozachowawczego instynktu.
Reklama
Zostawmy może te gdybania jednak. Sytuacja z życia wzięta. Stoję na skrzyżowaniu ulic Staszica, Trojanowska i 600-lecia. Widzę w lusterku wyłaniającego się rowerzystę, choć widać dość kiepsko, bo jest już 18.00, a za mną samochody ze światłami. Wnioskuję, że to osobnik rodzaju męskiego. Z rozmachem zawija w lewo i środkiem daje do skrzyżowania. Przed maską mojego samochodu zmienia kierunek i już prawą stroną dojechał do centrum skrzyżowania. Nadmieniam, że nadal czerwone. Koleś niewiele myśląc, myk jedzie sobie jak gdyby nigdy nic po środku skrzyżowania na drugą stronę. Obładowany tobołami, giba się niepewnie po samym środku skrzyżowania. Ale fakt, wykiwał nas wszystkich w tych naszych ciepłych autkach. Tylko czy aby o to chodzi w byciu rowerzystą?
Reklama
Możecie sobie pomyśleć, że to żadna sytuacja groźna. Owszem człowiek pojechał sobie dalej, a my poczekaliśmy na zielone. I też pojechaliśmy dalej. Tylko, że jako kierowca mam pełne garści opowieści typu durno - błahych, które polegają na cwaniactwie i braku myślenia ze strony rowerzystów. I zazwyczaj kończą się dobrze, ale do kiedy? Właściwie to nawet nie wiem co ja chcę osiągnąć. Może jakiś apel, niech ludzie zaczną myśleć. Kierowca nie zawsze ma możliwość reakcji zanim ktoś postanowi wywalić mu się pod koła. Nie chodzi też o jakieś ekstremalne sytuacje, tylko o brak rozwagi i użycia choć odrobiny wyobraźni. Bo dla rowerzystów, tak jak dla kierowców, szybkiej nie znaczy bezpieczniej.
Reklama
A co Wy myślicie o rowerzystach na naszych drogach? Czy spotykacie z ich rozwagą, czy też wręcz przeciwnie?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
rozumiem że trzeba gdzieś dojechać,ale w zimę to ostrożnie
akurat na tym skrzyzowaniu jest śluza dla rowerów to takie czerwone pole przed przejsciem dla pieszych na którym rowerzysta może omijając cały sznur aut sobie stanąć. czerwone to inna sprawa ale śluza dla rowerów własnie tak działa.
Śluza - to głupota totalna, bo ci rowerzyści spowalniają ruch.
Jak w seledynowej wiatrówce z czarnym plecakiem to ja byłem.Ale....sorry nie gibałem się proszę Pana...
To wszystko niestety prawda. Jest nawet gorzej. Ktoś, nie myśląc o konsekwencjach, poluzował przepisy dla rowerzystów. Teraz wydaje im się, że wszystko im wolno. Kiedyś zostałem zelżony przez rowerzystę za to, że stanąłem zbyt blisko krawężnika a on właśnie tędy chciał mnie wyprzedzić. Dodaję, że miałem włączony prawy kierunkowskaz bo miałem zaraz skręcić. Gość nie myślał, że pcha się pod koła.
... no ale wiesz, że wina byłaby Twoja. To Ty wykonujesz manewr wymagający upewnienia się, że nie stworzysz zagrożenia na drodze.
no ale, bardzo się mylisz, nie wyprzedza się z tego samego pasa jezdni z prawej strony tego który skręca w prawo i wina w razie wypadku ewidentna rowerzysty.
@ Dryn dryn ... no ale, radziłbym się upewnić, czy Twoja interpretacja przepisów jest właściwa.
na drugi raz nie dajcie się wykiwać, dogonić przejechać i nie udzielić pomocy.........oczywiście, że żartuję.
Problemem jest brak znajomości przepisów, jestem kierowcą i coraz częściej rowerzystą. Rowerzysta ma obowiązek korzystania ze ścieżki rowerowej. Ulicę zostały zwężone, a pan rowrzysta dalej po jezdni bo tak mu wygodniej, nawet na moście. Swoją drogą ścieżki budowane są bez sensu raz tak raz siak, nie da się po nich normalnie jeździć rowerem, najlepiej w parku Chopina, ścieżka rowerowa kończy się schodami totalny absurd, zjazd na jezdnię - wysoki krawężnik. Temat rzeka.
jeżdżą po drodze mimo ze maja obok ścieżkę dla rowerów
Dojeżdżam do pracy autem po godzinie 6. Teraz kiedy dzień jest krótszy ciężko spotkać rowerzystę z oświetlonym rowerem, czy kamizelką. Nie widziałem też nigdy, aby takim przypadkiem zainteresowała się policja, zatem jeśli nie można kupić odblaskowej kamizelki za 5zł to budowa za miliony pasów ruchu dla rowerów to jedyne wyjście. Takie pasy z powodzeniem mogą zasponsorować rowerzyści ze swoich mandatów jeśli policja wykarze zainteresowanie.
Podstawowy błąd listu to uogólnianie. Autor opisał zachowanie jednego (słownie jednego) rowerzysty a pisze rowerzyści używając liczby mnogiej. Każdy z nas jest w stanie podać tysiące przykładów dobrego i złego zachowania kierowców, rowerzystów, pieszych. Przecież nie o to chodzi. Chodzi raczej o kulturę jazdy, życzliwość, empatię każdego uczestnika ruchu drogowego. Szanujmy się to będzie lepiej. Niestety Polska ma jeszcze dłuuugą drogę przed sobą w tej kwestii.
Kto to jest kierowca? Ktoś kto ma prawo jazdy i porusza się ubezpieczonym pojazdem. Kto to jest rowerzysta? Ktoś kto najczęściej nie ma nawet karty rowerowej i porusza się pojazdem nieubezpieczonym (nie słyszałem by jakiś rowerzysta miał OC). Czy nie widzicie w tym jakiejś sprzeczności i nierówności? Kilkunastolatka walnęła kiedyś w mój samochód rowerem na przejściu dla pieszych. Oczywiście nie zsiadła wcześniej z roweru. Chciała dzwonić po tatusia (urwała mi lusterko). Widząc, że sięgam po telefon żeby zadzwonić po policję, po prostu wsiadła na rower i odjechała.
Osoba pełnoletnia nie musi mieć karty rowerowej. A poza tym uczniowie w czwartej lub piątej klasie zdają "egzamin" na kartę rowerową w ramach lekcji techniki. Więc kartę mają teoretycznie wszyscy powyżej piątej klasy, ale co z tego, skoro przepisy mają w du..żym poważaniu.
Rowerzyści oczywiście nie są święci, ale uważam, że za mało uwagi poświęcamy kierowcom, którzy często wymuszają pierwszeństwo przed rowerzystami. Taka sytuacja notorycznie spotyka mnie, kiedy jadąc ścieżką rowerową, to ja muszę ustąpić samochodowi, który wyjeżdża z podporządkowanej ulicy Słowackiego. Nie raz doszło tam prawie do wypadku, a wina byłaby wyłącznie po stronie kierowcy, który nie zwraca uwagi na to czy ścieżka rowerowa też jest pusta...
rozumiem że trzeba gdzieś dojechać,ale w zimę to ostrożnie
akurat na tym skrzyzowaniu jest śluza dla rowerów to takie czerwone pole przed przejsciem dla pieszych na którym rowerzysta może omijając cały sznur aut sobie stanąć. czerwone to inna sprawa ale śluza dla rowerów własnie tak działa.
Śluza - to głupota totalna, bo ci rowerzyści spowalniają ruch.