Reklama

Samorządowcy mają umiejętności potrzebne w Sejmie i Senacie

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa
14/07/2023 13:48

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa MWS.ORG.PL

DAJMY SZANSĘ NOWYM LUDZIOM

Samorządowcy mają umiejętności potrzebne w Sejmie i Senacie

Z Dariuszem Kacprzakiem z Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, zastępcą burmistrza Pragi Północ w Warszawie rozmawia Łukasz Perzyna

- Bezpartyjni i Samorządowcy rzucają wyzwanie politykom z partii, przygotowując się do wystawienia własnych kandydatów do Sejmu i Senatu. Jak przebiegają wasze prace nad tym zamierzeniem?

- Trwają prace programowe a niebawem wyborcy poznają nazwiska liderów naszych list. 15 lipca w podwarszawskich Szeligach, gdzie już raz niedawno się spotkaliśmy, pokazując ilu nas jest i jak merytoryczne mogą być wystąpienia działaczy i ekspertów spoza partii – odbędzie się nasza konwencja. Rzeczywiście sprzeciwiamy się liderom dużych partii politycznych, próbujących narzucać Polakom wyłącznie ich własną a nie powszechną wizję życia publicznego. Chcemy bronić samorządu. Nie tylko pod względem finansowym ale co do swobody podejmowania decyzji. Mamy umiejętności, przydatne i potrzebne w Sejmie. Podejmujemy tę rywalizację nie dla własnych ambicji, ale po to, by można było lepiej rządzić krajem.

Reklama

- Jak dziś najkrócej scharakteryzować waszą, samorządową ofertę?

- Na prezentację konkretnych rozwiązań przyjdzie czas, wiele z nich wciąż jest wypracowywanych. Istotny pozostaje dla nas kierunek myślenia, jakie nas łączy. Normalny kraj, normalna Polska - to dla nas nie żadne slogany tylko punkt dojścia. I kierunek często już sprawdzony w tysiącach polskich „Małych Ojczyzn”, którymi nie zarządzają partyjni nominaci, tylko niezależni włodarze, wybrani przez mieszkańców i ich uznający za jedynego zwierzchnika.

Reklama

- Co znaczy dzisiaj normalna Polska, o której Pan wspomniał?

- Zależy nam na tym, żeby wprowadzić takie mechanizmy, dotyczące przedsiębiorczości, edukacji czy zdrowia, które ułatwiają życie mieszkańcom, pozytywnie sprawdzone w „Małych Ojczyznach” właśnie. Twórcy tych rozwiązań są w stanie przenieść je na arenę ogólnopolską. Tak naprawdę przecież o proste sprawy chodzi: ułatwiać życie Polakom, żeby mieli mniej trosk a więcej pieniędzy. Tych do zainwestowania i żeby coś im zostało, żeby odłożyć. Partie wiele kwestii niepotrzebnie komplikują zamiast rozwiązywać problemy. Ich śladem podążać nie zamierzamy.

Reklama

- Jak rozumiem, skoro wspominacie o obronie samorządu, w kampanii zamierzacie wskazywać, że obecna władza nie jest polskiej samorządności życzliwa?

- PiS zmierza do centralizacji. Pielęgnuje pewną anachroniczną w nowoczesnym świecie wersję kontaktów między władzą administracyjną a samorządową.

- Jaka to wizja?

- Odbierać czeki, które załatwił zaprzyjaźniony poseł, więc trzeba podziękować i jeszcze raz zagłosować na niego... Nie o to chodzi, żeby w pas się kłaniać, za środki, które powinny się znaleźć w lokalnym budżecie, bo one są potrzebne mieszkańcom a nie tylko radnym. PiS zapomina, że popularność, jaką w badaniach opinii publicznej cieszy się najbliższa mieszkańcom władza lokalna dwukrotnie przewyższa oceny, wystawiane posłom czy senatorom. Również z tego powodu podejmujemy ryzyko wejścia do krajowej polityki. Zacząłem od tego, że idziemy do niej, żeby samorządu bronić. A samorząd, wedle Konstytucji, tworzą wszyscy mieszkańcy. Niestety nie tylko rządzący, ale najsilniejsza partia opozycji również, pojmują samorząd jako polityczną sprawę. To wspólna przywara polityków z Wiejskiej. Zwykle tam, gdzie polityka wkracza do samorządu, zaczyna dziać się źle. Tam, gdzie PiS rządzi na szczeblu lokalnym, korzysta z centralnego pisowskiego rozdawnictwa. Z kolei w Warszawie rządzi Platforma Obywatelska. I burmistrzowie w dzielnicach, tam gdzie tylko PO ma większość, wywodzą się z jej aparatu. Dzieli się samorządowców na swoich i obcych. My tego nie robimy.

Reklama

- Czy długo dojrzewała decyzja, że parlament to zbyt poważna sprawa, żeby zostawić go zawodowym politykom na wyłączność?

- Kolejne obietnice składane samorządom okazały się zawodne. Widać to było przy okazji pandemii, przerzucania jej kosztów na władzę lokalną, potem Polskiego Ładu i niekorzystnych dla nas zmian w podatkach. Włodarze bezskutecznie upominają się o swobodę decyzji, nie tylko finansowych. My ich w tym wesprzemy. Im niższy szczebel, na jakim decyzje zapadają, tym bliżej ludzi. Ale nie ma co liczyć, że te złe mechanizmy parlament zmieni sam z siebie. Stąd bierze się nasza determinacja, żeby w ich naprawie uczestniczyć. Pilnować, patrzeć na ręce. I dlatego trzeba w parlamencie się znaleźć.

Reklama

- Dosadnie to ujmę: żeby samorządowcy nie musieli żebrać? O to, co im się należy?

- Powiem to nieco inaczej. O to, co niezbędne dla rozwoju ich lokalnych Małych Ojczyzn. Samorządy pazerne nie są. Podam przykład działań, wart upowszechniania w całej Polsce. W Lubinie, gdzie prezydentem jest lider Federacji Bezpartyjni i Samorządowcy Robert Raczyński wprowadzono bezpłatną komunikację miejską. Także w innych miastach Dolnego Śląska. I w wielkopolskim Kaliszu.

- Po co, żeby samorząd za dobrodzieja uchodził?

Reklama

- Nie w tym rzecz. Bezpłatna komunikacja sprzyja mobilności ludzi. Kpi pan sobie trochę, więc niech pan postawi się w sytuacji człowieka, który właśnie szuka pracy. I żeby ją znaleźć, musi czasem objechać całe miasto. Jeśli go nie powstrzyma świadomość, że na bilet nie ma, a wypisanie kary za jazdę bez niego przez kontrolera oznacza dług, który nie wiadomo kiedy uda się spłacić. Naprawdę nie rozmawiamy o abstrakcyjnych rozwiązaniach, w jakich gustują politycy partyjni. Tylko o konkretnych problemach ludzi, którym staramy się życie ułatwiać. Bezpłatna komunikacja miejska sprawia też, że ludzie mniej korzystają z samochodów. I czystsze jest wtedy powietrze. A wszystko bez restrykcji, propagowanych dziś przez upartyjnione władze Warszawy. Najłatwiej wszędzie postawić ograniczenia do 30 km na godz. i patrzeć potem, jak kierowcy stoją w korkach. Protestowaliśmy przeciw takiej nakazowo-rozdzielczej polityce. Mazowiecka Wspólnota Samorządowa zażądała referendum wśród warszawiaków w tej sprawie. Jak rozumiem Warszawy na bezpłatny transport nie stać, jak w miastach dolnośląskich, teraz ja pozwalam sobie zażartować. To oczywiste, że tam transport pozostaje bezpłatny ale nie darmowy: bo przecież kosztują i tabor i płaca kierowcy czy stróża, co zajezdni po nocy pilnuje. Płaci za to samorząd, w interesie mieszkańców, zapewniając im swobodę ruchów po prostu, co można też bardziej nowocześnie nazwać mobilnością. Na Dolnym Śląsku, gdzie Bezpartyjni Samorządowcy współrządzą województwem, z podobnych względów inwestuje się w kolej. Bez trudu wskażę też inne domeny, na których samorząd zwyczajnie zna się lepiej od władzy centralnej. Dobre podejście do spraw edukacji wyróżnia właśnie władzę lokalną. To ona organizuje szkolenia dla nauczy- cieli, nie tracąc czasu - jak ministerstwo na wikłanie się w ideologiczne spory. Nauczyciele, dyrektorzy dobrych szkół znajdą się na naszych listach wyborczych.

- Jednak media uwagę skupiają jeśli nie na dwóch głównych stronach politycznego konfliktu, to na siłach obecnych w parlamencie? Jak w tej sytuacji się przebić z ciekawymi nawet pomysłami i projektami?

Reklama

- Nie obrażać się. Nie wolno postrzegać mediów jak siły nam nieprzyjaznej. Pozostają podzielone. TVP stała się dystrybutorem przekazu PiS, TVN zaś opozycji. Jednak Polsat, „Rzeczpospolita”, „Super Express” dostrzegają też tych niezależnych na politycznej scenie, czasem o nich powiadamiają, a nie tylko nadmieniają. Warto dostrzegać mniejsze media, które stają się w trudnych czasach kotwicą dla demokracji. Gazety bezpłatne, portale informacyjne w sieci, w tym regionalne i lokalne.

- Jak rozumiem, do Sejmu i Senatu nie zmierza jednak związek zawodowy pracowników samorządowych?

Reklama

- Oczywiście, że nie. Wśród naszych kandydatów znajdą się rozpoznawalni od wielu kadencji dobrzy gospodarze Małych Ojczyzn, co oczywiste, bo lokalni włodarze dali impuls naszemu ruchowi społecznemu. Ale wśród osób przez nas wskazanych do Sejmu i Senatu będą również przedsiębiorcy, działacze organizacji pozarządowych, także ludzie młodzi i gotowi zmieniać Polskę na lepsze, jak niedawno brzmiało nasze hasło wyborcze, kiedy oni jeszcze nie mogli głosować. Format bezpartyjności pozostaje szeroki i atrakcyjny, wiadomo, jak wielu Polakom przeszkadza zdominowanie życia publicznego przez partie polityczne. Do 2 proc Polaków do nich należy. Pozostali mają prawo nie być dyskryminowani.

- Jaki by Pan przekaz teraz do nich skierował, kiedy jeszcze oficjalnie nawet terminu wyborów nie znamy?

Reklama

- Wyborcom powiem, żeby się nie martwili, że głosują na mniejsze ugrupowanie. Bo jeśli na nie zagłosuje ich wielu, te proporcje w oczywisty sposób się zmienią. Na szczęście to nie sondaże ani media decydują, kto znajdzie się w parlamencie. Tylko Państwa głosy... Wszystkie te wielkie - budżetem tylko, z naszych zresztą podatków pochodzącym, a nie wizją Polski - partie zdążyły już nas wiele razy zawieść. Dajmy więc szansę nowym ludziom.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pislandczyk - niezalogowany 2023-07-14 15:42:44

    nie jestem samorządowcem ale mam także umiejętności do bycia posłem - gdzie się mam zgłosić. Potrafię obiecywać, potrafię krzyczeć "Berlin", potrafię kłamać, i szukam pracy dla rodziny oczywiście dobrze płatnej i nie zabierającej dużo czasu. Jak będzie trzeba to zacznę chodzić do Kościoła i będę "pląsał" trzymając za rączkę tatusia tadeusza.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Zbyszko - niezalogowany 2023-07-14 18:29:26

    Zgłoś się do egzorcysty,może odblokuje twój pokręcony ,zniewolony umysł.

    • Zgłoś wpis
  • Gronostaj - niezalogowany 2023-07-14 19:52:26

    Zbyszko to ty zoofilu???

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości