„Wyjdź w świat, zobacz, pomóż - czyli Działaj!“- tak brzmi dewiza wędrownicza, którą jako pełnoprawna wędrowniczka staram się wcielać w życie. Działalność harcerska bowiem nie kończy się wraz z ukończeniem szkoły, wręcz przeciwnie – nasza przygoda życia dopiero się rozpoczyna – wtedy to wyruszamy z rodzinnych domów poszerzając swoje horyzonty.
Dlatego też, zamieszkawszy na Węgrzech, chciałam koniecznie spotkać węgierskich skautów. Dowiedzieć się zarówno o podobieństwach w obu organizacjach jak i różnicach, o które przecież nietrudno ze względu na nieco inne kultury. I tak udało mi się znaleźć 313 Drużynę (csapat czyt. czopot) z Węgierskiego Stowarzyszenia Skautowego (Magyar Cserkészszövetség) w Budapeszcie. Do niedawno utworzonej drużyny należy 30 osób. Pierwszą zasadniczą różnicą, która dała się poznać była wartość przekazania tradycji i historii państwowej. Podczas gdy u nas jest rzeczą nie do pomyślenia, aby harcerz nie miał podstawowej wiedzy historii swego kraju, jak i powstawania harcerstwa na ziemiach polskich, na Węgrzech jest to raczej sprowadzone do minimum, które znają jedynie starsi skauci. Za to zwyczaje iście węgierskie łącznie ze śpiewaniem starych pieśni oraz nauką tradycyjnych tańców są rozpowszechniane i uczone na niemalże każdej zbiórce zastępu. Można by powiedzieć coś za coś, gdyż w naszych harcerskich drużynach nieco brakuje kultywowania nauki polskiej kultury. Może postaramy się to trochę zmienić biorąc przykład z naszych węgierskich kolegów?
Komentarze