20 września odbyło się kolejne posiedzenie sądu dotyczące wypadku w Przęsławicach, w wyniku którego zginęła mała Hania. Nadal nie ma rozstrzygnięcia, proces został odroczony do stycznia przyszłego roku.
20 września w Sądzie Rejonowym w Sochaczewie odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie wypadku, do którego doszło w kwietniu ubiegłego roku w Przęsławicach. Przypomnijmy - rozpędzone auto uderzyło w wózek z 15-miesięczną Hanią, kierowca oddalił się bez zatrzymania. Dziecko nie przeżyło wypadku. Sprawcę zatrzymano i postawiono mu zarzuty. 62-letni Zbigniew W. zasiadł na ławie oskarżonych 16 maja. Druga odsłona procesu miała miejsce 14 czerwca, a wczoraj wznowiono sprawę. Nie ma jednak zakończenia, ponieważ zdaniem obrony pojawiły się rozbieżności w opiniach biegłych i potrzebne są dodatkowe badania oraz konfrontacja zeznań.
Wczoraj przed sądem zeznania złożyły biegłe - lekarki psychiatrii oraz psycholożka. Ich zdaniem oskarżony nie miał w chwili wypadku zaawansowanego stadium choroby Parkinsona, w opinii biegłych był wtedy człowiekiem sprawnym, leczenie było skuteczne. 30 marca, a więc trzy dni przed wypadkiem, lekarz specjalista stwierdził, że Zbigniew W. jest w dobrej kondycji, a w chorobie Parkinsona nie występują tak szybkie pogorszenia stanu zdrowia. W sprawie leków, które mogły wywołać skutki uboczne w postaci nagłych przyśnięć, biegłe ustaliły, że przyjmowane przez oskarżonego dawki nie były maksymalne, a przy stosowaniu leków zgodnie z zaleceniami nie występują zaburzenia percepcji. Powiedziały też, że Zbigniew W. opisywał w rozmowie przebieg zdarzenia, a więc nie spał, kiedy do niego doszło. Zaburzenia depresyjne, które stwierdzono u oskarżonego, zdaniem lekarek mają charakter reaktywny i są spowodowane sytuacją pozbawienia wolności.
Obrońca oskarżonego złożył do akt kartę informacyjną leczenia szpitalnego z końcówki sierpnia, z której wynika, że wykonano dodatkowe badania, a przebieg choroby Parkinsona u Zbigniewa W. ma atypowy charakter. Lekarze podjęli też decyzję o zmianie sposobu leczenia - wykluczono lek, który mógł powodować skutki uboczne w postaci zaburzeń percepcji. W związku z tym obrona złożyła wniosek o wystąpienie do szpitala o pełną dokumentację medyczną i wydanie przez biegłych opinii uzupełniającej dotyczącej stanu zdrowia oskarżonego, a także skonfrontowanie opinii wydanych przez neurologa i psychiatrów, ponieważ pojawiły się rozbieżności dotyczące stadium choroby. Do wniosku przychyliła się prokurator, choć pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych (rodziców Hani) wniosła o odrzucenie, ponieważ badania dotyczą aktualnego stanu zdrowia oskarżonego, a nie tego, w jakiej był kondycji w chwili wypadku.
Sąd wyznaczył więc kolejne posiedzenie w tej sprawie na 10 stycznia 2023 roku. Czy uda się wtedy zakończyć proces - nie wiadomo.
Foto ilustracyjne
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeszcze się z nim *** . Dajcie mi go na 15 minut i będzie po sprawie.
znając życie kolesiowi nic nie zrobią przygra głupiego dostanie grzywny z 5 tyś i będzie po sprawie, a dziecko nie żyje a najeb...koleś ma w tyłku prawo lub też jego syn....
wydawałoby się ,prosta z pozoru sprawa. Potrącił , (śmiertelnie) i uciekł . Niech jeszcze sprawdzą czy zapasówka była napompowana , osłona przeciwsłoneczna sprawna , czy miał płyn w spryskiwaczu , jest tyle możliwości , na jakieś 5 lat dochodzeń . Walnąć 20 lat to od razu powie kto prowadził .
JAK MOZNA SIE ZNĘCAĆ TYLE CZASU JESZCZE NAD TYMI BIEDNYMI RODZICAMI!!!A SPRAWCE CHRONIC I BRONIC TRIKAMI SĄDOWYMI !!TO PRAWO JEST CHORE I WYPACZONE BO BRONI OPRAWCE I MORDERCĘ.. JESLI MIAL BY TROCHĘ CZLOWIECZENSTWA W SOBIE TO BY SIE PRZYZNAŁ,WYRAZIŁ SKRUCHĘ ZE ZABIL !! I PRZEPROSIŁ RODZINE !!A TAK TO PRZECIĄGA W CZASIE TYLKO SWOJ WYROK. A MYSLE,ZE SAD NIE NABIERZE SIĘ NA JEGO CFANIACKIE NUMERY.
Kierowca zawinił i musi ponieść karę. Wcześniej komentowałem również stan tej nadwiślańskiej drogi od Kamiona do Zakroczymia. Jest bardzo kiepska i tutaj będą się wypadki zdarzać oby wcale ale niestety w ubiegłym tygodniu na tej trasie został śmiertenie potrącony rowerzysta. Ile to będzie trwać. To wielki cios i cierpienie dla rodziców tego małego dziecka czy dla rodziny tego rowerzysty. Takie procesy powinny odbywać się szybko. Winny wyrok i koniec. Tu niema żadnego usprawiedliwienia i trzeba przyjąć wyrok że skruchą i godnością.
Jeszcze się z nim *** . Dajcie mi go na 15 minut i będzie po sprawie.
znając życie kolesiowi nic nie zrobią przygra głupiego dostanie grzywny z 5 tyś i będzie po sprawie, a dziecko nie żyje a najeb...koleś ma w tyłku prawo lub też jego syn....
wydawałoby się ,prosta z pozoru sprawa. Potrącił , (śmiertelnie) i uciekł . Niech jeszcze sprawdzą czy zapasówka była napompowana , osłona przeciwsłoneczna sprawna , czy miał płyn w spryskiwaczu , jest tyle możliwości , na jakieś 5 lat dochodzeń . Walnąć 20 lat to od razu powie kto prowadził .