Rok szkolny zaczął się dosłownie kilka dni temu, a w Sochaczewie już pojawiają się pierwsze problemy w związku z obowiązującymi w szkołach obostrzeniami. Dzieci nawet kilka razy dziennie mają dezynfekowanie dłonie. Rodzice alarmują, że wiele z nich ma po płynie reakcje alergiczne, często nawet bardzo silne.
Bąble, rumień, czerwona sucha swędząca skóra, to objawy na jakie skarży się część uczniów. Spowodowane są one częstą dezynfekcją rąk. Najgorzej odczuwają to dzieci, które cierpią na alergię lub atopowe zapalenie skóry. Rodzice rozważali już różne rozwiązania. Rękawiczki? Czemu nie, ale one również często uczulają. Problem pojawia się również w przypadku małych dzieci, na które zwyczajnie nie ma takich rękawiczek.
- Już nie wiem, co mam zrobić. W wejściu do szkoły wszystkie dzieci po kolei dezynfekują ręce. Kiedy mówię, że moje dziecko nie będzie tego robić za każdym razem słyszę: Ale taki jest wymóg. Wymóg kogo? Dlaczego moje dziecko ma się męczyć, mają go boleć i szczypać rączki? Kto mi da na lekarza, na kremy i maści? - pyta wzburzona mieszkanka Sochaczewa, Pani Monika.
Reklama
W tej sprawie zabrał głos 3 września w trakcie konferencji prasowej szef MEN Dariusz Piontkowski :
- Dziecko nie musi dezynfekować rąk. Ono może spokojnie po prostu umyć ręce w toalecie wodą i mydłem i to wystarczy.
Jak widać rodzice i dzieci mogą odetchnąć z ulgą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze