Straż pożarna jak sama nazwa wskazuje, służy do gaszenia pożarów. Gdyby tak było, to mężczyźni od świętego Floriana byliby prawdopodobnie najbardziej zadowoloną ze swojej pracy grupą zawodową. Niestety czasy mamy takie, że dzielni strażacy są już prawie od wszystkiego. Tym razem pracy dostarczyła im woda. Tak, tak wymieniony już z imienia święty chroni nie tylko od ognia. Chroni też od wody.
Po ostatnich opadach poziom wody w królowej sochaczewskich rzek czyli Bzurze podniósł się. Woda ma to do siebie, że „brzegi rwie” jak śpiewał Zbigniew Kurtycz. Kawałek brzegu został porwany, a z nim sporej wielkości drzewo. Płynęło sobie ono z nurtem aż zaplątało się w bojki wyznaczające kąpielisko miejskie. Na miejsce została wezwana jednostka PSP.
Zahartowani w różnorodnych akcjach strażacy szybko przystąpili do dzieła. Drzewo zostało doholowane do brzegu i sprawnie pocięte piłą spalinową. Reszta była już drobnostką. Kąpielisko miejskie zostało uratowane chociaż naprawa jego ogranicznika zapewne potrwa jakiś czas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
...przystąpili do dzieła.
...przystąpili do dzieła.