Tańczysz, choć nie musisz znać kroków. Ćwiczysz, choć wydaje ci się że jesteś na imprezie. Nic dziwnego, że zajęcia z zumby porwały sochaczewian. Zumbuja już nie tylko na salach treningowych, ale na pl. Kościuszki, stadionie Orkana i ogródku jordanowskim. Na czym tak naprawdę polega magia zumby?
W połowie lat 90. zumbę odkrył przez przypadek kolumbijski instruktor aerobiku oraz tancerz Alberto Beto Perez. Któregoś dnia zapomniał zabrać na swoje zajęcia odpowiedniej płyty. Postanowił więc włączyć swoją ulubioną muzykę latynoską. Zajęcia poprowadził zupełnie improwizując. Pod koniec lekcji jego podopieczni byli zachwyceni. To właśnie dało początek innowacyjnemu systemowi fitness czyli zumbie. W krótkim czasie zyskał on ogromną popularność, ponieważ wszyscy, którzy choć raz byli na zajęciach, przyprowadzali na nie kolejne osoby. Zumba błyskawicznie rozpowszechniła się w ponad 40 krajach świata. Obecnie uznawana jest za najmodniejsza formę treningu w Europie. Od ponad roku szturmuje Sochaczew.
Kornelia zaczyna
Jako pierwsza zajęcia z zumby zaczęła prowadzić Kornelia Górska.
- Wertowałam w internecie informacje dotyczące rożnych zajęć fitness. Obejrzałam filmik nakręcony podczas zajęć zumby i od razu pomyślałam, że to coś dla mnie - opowiada. - Znalazłam stronę www.zumbapolska.pl, zapisałam się na kurs i tak zumba od 2011r. wpisała jest w mój harmonogram zajęć. Stała się zarówno pracą, jak i hobby.
Prze około rok Kornelia była jedynym instruktorem zumby w Sochaczewie. Zainteresowanie treningami od razu było bardzo duże.
- Każdy kto przychodził na zajęcia od razu zarażał się zumbą. Ludzie dosłownie oszaleli na jej punkcie. Od ponad pół roku prowadzę także treningi w Szymanowie i Skierniewicach - mówi. - Obecnie ruszam z cyklem kolejnych zajęć. W lato odbywały się one w nieco okrojonym zakresie. Poza trym cały czas powstają nowe grupy. Wytrwale ćwiczą także starzy zumbowicze. Te ćwiczenia bardzo wciągają, zwłaszcza, jeżeli ktoś ćwiczy tak jak ja, czyli około 10 godzin tygodniowo. W czasie przerw, takich jak wakacyjna, naprawdę ciężko jest żyć bez zumby.
Ewelina czeka
Instruktorem zumby nie można zostać tak po prostu. Inne sochaczewianki, które chciały się tym zająć, musiały czekać na wolne miejsce na specjalnym kursie.
- Od lutego prowadzę profesjonalne zajęcia z zumby. By to robić trzeba skończyć specjalny kurs i być członkiem federacji zumby - wyjaśnia Ewelina Rożnowska. - Tylko wtedy można używać firmowej nazwy zumba i korzystać z logo. Inaczej jest to surowo zabronione. Na sam kurs jest się ciężko dostać. Razem z Ewa Osińską, która prowadzi treningi w Miejskim Ośrodku Kultury w Boryszewie, próbowałyśmy klika razy zanim nam się udało. Wszystko przez olbrzymie zainteresowanie zumbą. Szał na nią panuje nie tylko w Sochaczewie, ale w całej Polsce. I to do tego stopnia, że w październiku do Warszawy przyjeżdża twórca zumby Alberto Perez.
Zdobycie uprawnień procentuje. Na jednych zajęciach u Eweliny zumbuje około 30 osób. Na maratony potrafi przyjść ich ponad 80. Regularne zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu. Przychodzą młode osoby, ale także panie po sześćdziesiątce.
- Ludzi porywa pozytywna energia i wspólna zabawa - mówi kolejna sochaczewska instruktorka Monika Osiecka-Jaworska. - Zumba ma to do siebie, że bardzo integruje trenujących. Walor towarzyski ma tu duże znaczenie. Treningi przeradzają się w spotkania znajomych i przyjaciół.
Monika imprezuje
Potwierdza to Monika Boruta-Sałacińska, która trenuje zumbę w Chodakowie. Jej zdaniem sukces zajęć tkwi w tym, że okazują się one fajną imprezą, a nie nudnymi ćwiczeniami.
- Chodzę na zajęcia właśnie do Moniki Osieckiej-Jaworskiej. W zumbie podoba mi się to, że jest to energiczny taniec, jest w nim mnóstwo kobiecych ruchów, a muzyka porywa do zabawy. Właściwie to zapominam o zmęczeniu, świetnie się bawię, a efektem ubocznym tego wszystkiego jest spalanie kalorii, czyli lepsza figura - twierdzi. - Ważny jest dla mnie też kontakt z koleżankami. Dlatego właśnie wolę chodzić na zumbę niż na aerobic czy stepy. Tamte są w większości żmudnymi ćwiczeniami, opartymi na odliczaniu. Takie zajęcia traktuje się na zasadzie byle do końca. Zupełną nowością jest też to, że zumba świetnie sprawdza się w plenerze. Tańcząc w ogródku jordanowskim, czy na pl. Kościuszki widzimy, że publiczność najpierw się przygląda. Potem zauważamy nieśmiałe ruchy w rytm muzyki. Zumba ich porywa. Żadne inne ćwiczenia by tego nie sprawiły.
Pełen tekst w kolejnym numerze "ZS".
Agnieszka Poryszewska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze