Coniedzielne Spotkania ze Sportem liczą już sobie niemal trzy lata. Warto przypomnieć tym niezorientowanym, że niemal zawsze spotykamy się dla Was Drodzy Mieszkańcy przy basenowej fontannie w każdą niedzielę o godzinie 10.30. Dobra pogoda sprzyja ruchowi na świeżym powietrzu. I w tę niedzielę znaleźli się chętni do rekreacyjnego sportu. Nasz klubowy kolarz Jan Kocimski zdecydował się zrobić trening rowerowy. Biegający Krzysztof Orzechowski i Kamila Kocimska wybrali krótszą pętlę dla joggerów począwszy od ulicy Olimpijskiej poprzez wioskę Czyste i Czerwonkę, skończywszy na sochaczewskim Orkanie. Nic nie zapowiadało jakiejś diametralnej zmiany pogody.
Dwójka Aktywnych przygotowujących się do jesiennych maratonów Mirosław Adamkiewicz i Rafał Milczarek zdecydowała się na dłuższy wariant biegowy. Biegaczom towarzyszyły wspaniałe krajobrazy. Płaczące wierzby, sielankowo młócące trawę krówki i delikatne powiewy wiatru z mazowieckich łąk. Jednym słowem - wspaniały trening w takich samych okolicznościach przyrody. Tempo iście rekreacyjno - wycieczkowe. W sam raz na niedzielne przedpołudnie. Przemierzając kolejne kilometry dwójka klubowych joggerów wymieniała swoje treningowe spostrzeżenia. Droga wiodła po zróżnicowanym terenie tak by nie znudzić naszych biegaczy. Gdy zaczęli się zbliżać do Feliksowa spotkała ich nie lada przygoda. Niebo przybrało barwy bojowe aby po chwili ,,oberwać " się na ziemię. W ciągu paru minut drogi zamieniły się w rwące potoki. Mirek i Rafał zostali totalne przemoknięci. Aktywnych cechuje jednak sportowa ambicja, zawziętość i chęć przełamywania ludzkich oporów. Z uśmiechami na twarzach zmierzała ku pobliskim wioskom. W tym samym momencie jakiś przemiły ochroniarz otworzył swoją stróżówkę. Można było usłyszeć ciepła -,,brawo panowie, brawo". Mirek zorientował się, że właśnie traci swój ,,dobytek biegacza". Otrzymał od sympatycznego ochroniarza reklamówkę do której mógł schować niezbędniki w postaci telefonu komórkowego. W pewnym momencie Rafał pyta Mirka - ,,Mirku ty to masz zdrowie, że tyle jesteś przebiec". Mirosław odpowiedział rykoszetem - ,,tak naprawdę to mi się nie chce, to wszystko wasza wina, że ,mnie w to wciągnęliście. Po chwili zgodnie przyznali, że wśród coniedzielnych Spotkań z Aktywnymi nie sposób się nudzić. Raz zaskakuje nas kapryśna aura a raz ktoś opowie jakąś zabawną anegdotę. Rafał kończąc swój trening ,,zawinął na bazę” a roześmiany i w świetniej formie Miruś pognał dalej...tak jakoś spontanicznie..po aktywnemu.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze