Reklama

Sprawca na bruk?

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
19/10/2012 14:16

Zespół Interdyscyplinarny ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie w ciągu ostatniego roku zajmował się prawie 80 przypadkami przemocy objętymi procedurą niebieskiej karty. Jak ustaliliśmy, często największe trudności spotykają ofiary, które chcą odseparować się od sprawcy. 

Projekt Sochaczew Przeciw Przemocy został zorganizowany dzięki pozyskanym za pośrednictwem ratusza środkom  z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Polegać on będzie na indywidualnych konsultacjach osób dotkniętych przemocą z pracownikami socjalnymi, psychologiem, pedagogiem i specjalistą ds. uzależnień. Zorganizowane zostaną również grupy edukacyjne dla osób uwikłanych w przemoc w rodzinie, w problemem uzależnień,  rodziców mających problemy wychowawcze oraz grupy warsztatowe dla dzieci i młodzieży. Ma on trafić nie tylko do ofiar i sprawców, ale także do osób z tzw. grup ryzyka. Jak powiedziała nam konsultant ds. przeciwdziałania przemocy Renata Gajda, około 30 proc. przypadków dotyczy domów inteligenckich, takich, które potocznie nazywa się dobrymi.

Reklama

Kierownik działu pomocy rodzinie MOPS, Anna Kuzińska przyznaje, że temat przemocy domowej  jest wyjątkowo  trudny i złożony. Wielokrotnie zdarza się, że ofiary zmieniają zdanie i wycofują zgłoszenie. Po czasie wzmożonej przemocy następuje tzw. okres miodowego miesiąca. Takie postępowanie ma na celu całkowite zniewolenie drugiej osoby. Swoim zachowaniem sprawca potrafi doprowadzić do sytuacji, w której kontroluje każdy  ruch ofiary. Przemoc nabiera wymiaru psychicznego, a także ekonomicznego.

 

Otwarte okna

Reklama

Ten ostatni może mieć nie mniej destrukcyjny wymiar niż sama agresja. Po pierwsze polegać może na obsesyjnym kontrolowaniu wydatków partnera. Przemoc ekonomiczna może być wyjątkowo uciążliwa w momencie, gdy sprawca i ofiara rozstają się, a ta ostatnia dąży do tego, by sprawca wyprowadził się. Specjaliści zajmujący się przemocą przyznają, że prawo w tej kwestii jest dalekie od ideału.

- Uzyskanie wyroku eksmisyjnego to dopiero początek. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na przyznanie lokalu dla sprawcy. Mało kogo stać, by np. kupić mieszkanie agresywnemu mężowi  i w ten sposób rozwiązać sprawę - mówi psycholog MOPS Agnieszka Parzydeł.

Reklama

Sposobów na to, by uprzykrzyć życie ofierze jest mnóstwo. Jak ustaliliśmy, sprawcy przemocy stosują mało wyrafinowane, ale skuteczne metody. Są to np.: rozkręcanie kaloryferów przy jednoczesnym otwieraniu wszystkich okien podczas najcięższych mrozów, czy odkręcanie gorącej wody i wychodzenie na cały dzień, nie mówiąc już o brudzeniu czy niszczeniu wspólnego domu. Chodzi o to, aby właścicielkę mieszkania narazić na jak największe koszty. Sprawcy, nawet kiedy mają już wyznaczony termin na opuszczenie lokalu, zwlekają do ostatniego momentu.

 

Reklama

1,2 tys. za izbę

Sama eksmisja może przypominać drogę przez mękę, co przyznają sami komornicy.

 - Załóżmy że zapadł surowszy wyrok, a więc bez przyznania prawa do lokalu socjalnego. Sprawdzamy wtedy, czy sprawca przemocy ma nieruchomość, do której można go eksmitować. Z reguły jej nie ma. Komornik musi wystąpić do gminy o przydzielenie pomieszczenia tymczasowego. Ta odpisuje, że nie ma takich lokali, a lista oczekujących jest długa - powiedział nam jeden z sochaczewskich komorników (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). - Dopiero po upływie pół roku od tego momentu, jeżeli odpowiednie pomieszczenie nie znajdzie się wcześniej, możemy przeprowadzić eksmisję do noclegowni.

Reklama

I tu zaczynają się schody. Eksmisja kosztuje i to nie mało. Opłata za eksmisję z jednej izby (pod tym pojęciem kryje się pokój lub kuchnia) wynosi około 1,2 tys. zł. Wnioskodawca musi też ponieść koszty komorniczej korespondencji - prawie 60 zł.

- Fakty są takie, że za eksmisję ze standardowego M-3 trzeba zapłacić 3,6 tys. zł. Jeżeli eksmisja musi się  odbywać w asyście policji, dochodzi do tego dodatkowe 800 zł. Nie każdego na to stać. Potem można starać się o odzyskanie tej kwoty od sprawcy. Zauważmy jednak, że często sprawcy przemocy  są to osoby z tzw. marginesu społecznego i zwrot pieniędzy można włożyć między bajki - mówi nasz rozmówca.  

Reklama

 

Nie wpuszczę go do środka

Na koniec warto jednak dodać optymistyczny akcent. Każda z ofiar przemocy powinna znać swoje prawa i z nich korzystać.

 - Taką radę daję zawsze zgłaszającym się do mnie osobom. Wiele z nich boi się, że gdy nie wpuści awanturującego się partnera do domu, ten wezwie policję i w jej asyście dostanie się do środka. - Nie ma takiej możliwości - mówi komornik - Żadne przepisy nie mówią o tym, że policjanci mogą zmusić do wpuszczenia kogoś do środka. Fakt zameldowania to nie tytuł wyłącznej własności.  W takim przypadku warto mieć wyrok eksmisyjny i okazać go jako dodatkowy argument. Nie jest on jednak niezbędnym warunkiem. 

Reklama

Pełen tekst w najnowszej "Ziemi".

Agnieszka Poryszewska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama