Reklama

Sprawozdanie „4x4 Bzura”

Zebra Off-Road Klub Sochaczew
20/06/2004 00:00
Sobota. 12 czerwca 2004 roku. Nadszedł w końcu wyczekiwany przez nas dzień. Dzień I Amatorskiego Rajdu Samochodów Terenowych „4x4 Bzura”. Dla nas zaczęło się o 4.30 rano, kiedy to musieliśmy ustawić poszczególne próby w terenie. Od godziny 6.00 w bazie rajdu w Zakładzie Napraw Karoserii „Oskar” dwóch sędziów czekało na zawodników. Do godziny 7.30 nikogo nie było. Baliśmy się, że nawet ci, którzy zapisali się telefonicznie nie przyjadą. Pogoda była nijaka, ani to słońce, ani deszcz. Czekaliśmy... W końcu słychać z oddali dźwięk silnika. Uff... są. Pierwsze załogi dotarły. Zaczęły się zapisy. Pierwszy, drugi, trzeci ... piętnasty... dwudziesty... Nie mogliśmy uwierzyć, że tak dużo załóg zjechało do Sochaczewa na pierwszy tego typu rajd w naszej okolicy. Okazało się, że oprócz naszych sochaczewskich załóg byli również goście z Nowego Dworu Mazowieckiego, Siedlec, Pruszkowa, Łodzi, Wesołej, Warszawy ... I wszyscy czekali cierpliwie na rozpoczęcie rajdu. Baza rajdu wyglądała jak baza wojskowa: 26 aut, 26 załóg, ponad 60 zawodników i około 20 sędziów i osób, które starały się, żeby ten rajd był udany i bezpieczny.
Zapisując się zawodnicy decydowali w jakiej grupie chcą jechać. Mieli do wyboru grupę extremalną, czyli dla największych twardzieli, grupę wyczynową dla tych twardzieli ze słabszym wyposażeniem i grupę turystyczną, która nie była klasyfikowana, co nie znaczy, że miała łatwiej.
Każda z załóg dostała roadbook, z pomocą którego miała poruszać się po 50-ciokilometrowej trasie rajdu z 12 próbami terenowymi po drodze. Dla niewtajemniczonych: roadbook to taki dokument, który składa się z ponumerowanych kratek, a w każdej kratce opisany jest symbolem jakiś punkt charakterystyczny trasy. Umiejętnie czytając roadbook nie było szansy się zgubić. Postanowiliśmy, że wszystkich zawodników rozdzielimy na cztery grupy i każdą wyślemy w inny punkt trasy, która w całości tworzyła pętlę. W ten sposób nie było kolejek i niepotrzebnych nerwów przy poszczególnych odcinkach specjalnych.
O godzinie 8.45 z pomocą Komendy Powiatowej Policji, która przysłała swój radiowóz, przejechaliśmy zwartą kolumną na Podzamcze, gdzie rajd miał się oficjalnie rozpocząć.
Trasa ułożona była w następujący sposób:
Jako pierwszy miał odbyć się Trial który sędziowali bardzo dokładnie Marek Marcinkowski i Grzegorz Pietrasik oraz OS-1 Przystań za torem motocrossowym w kierunku starej przystani. Ten punkt obstawiali harcerze z sochaczewskiego hufca Damian Giera i Łukasz Nomas.
Punktem drugim była tzw. PP-1 Kaplica, czyli próba terenowa na brzegu Bzury tuż za kościołem w Boryszewie. Ten odcinek sędziowany był przez dwóch gentelmenów Piotra Cypla i Emila Graszkę.
Trzecie miejsce walki terenowej, to OS-2 Rondo, czyli OS nazwany przez zawodników „piaskownicą”. Autorem tej próby był jego sędzia Wawrzyniec Wojtasik któremu pomagał Michał Romańczuk.
PP-2 Pisia, to miejsce pod mostem na 15-go Sierpnia, które zapamiętali nawet ci, którzy zrezygnowali z tego przejazdu. Chłopcy obstawiający tę próbę nie mieli chwili spokoju. Co chwilę musieli wyciągać zawodników, którzy sami nie dawali sobie rady. (Krzysztof Grabowski i Paweł Knyszewski)
OS-3 Czerwonka. Punkt z założenia miał być „lajtowy”. Kilka ósemek wokół drzewek na czas. Jedynym utrudnieniem były bardzo ciasne zakręty. Tu wyszaleli się wszyscy. Sędziowany był przez rodzeństwo C. i K. Szymala oraz Tomasz Knyszewskiego.
OS-4 Browar Na pewno kojarzycie łączkę pomiędzy szóstką [teraz Gimnazjum nr 2] a blokami. Jest tam stawek i krzaki po pachy. Na jeden dzień to miejsce zamieniło się w odcinek specjalny pokonywany na czas. Doły, kamienie, błoto... Ale i tak był to jeden z lżejszych punktów rajdu, dlatego też Komandor Rajdu przydzielił sędziowanie tej próby kobiecie czyli mnie Patrycji Harasińskiej oraz dla pewności przydzielono mi Krzysia Muchę.
Aby dojechać do następnego punktu należało przejechać przez Bzurę pod kładką [na wysokości Gimnazjum nr 2]. To miejsce było tylko tzw. dojazdówką. Trochę ochłody przed długą jeszcze tego dnia walką.
Kilka kilometrów dalej zlokalizowany był PS-1 Brzózki. Tutaj odetchnąć mogli wszyscy. Odstawiono samochody i rozpoczęła się walka ... wręcz. Brzózki była próbą sprawnościową. Załoga miała wykazać się sprytem i siłą. Zadanie polegało na przetoczeniu o własnych siłach własnego koła zapasowego przez tor rowerowy. A musimy pamiętać, że większość tych aut była wyposażona w wielkie koła po 33 i 35 cali średnicy, które w terenie są bardzo przydatne. Z uwagi na to że należało się poruszać razem z zawodnikami odcinek ten został przydzielony najmłodszym sędziom czyli Bartusiowi Kaweckiemu oraz Łukaszowi Kuczyńskiemu.
PP-3 Plecewice Naprzeciwko bloków w Plecewicach jest zalesiony stok. Stając na starcie próby przejazdu nawet bez samochodu dech w piersiach zapiera. Ciasne przejazdy na bardzo stromym obłoconym stoku, pomiędzy drzewami, a w dole wielka niewiadoma. Nie wszyscy zdecydowali się tam wjechać. A większość zdecydowała się na lżejszy przejazd odcinkiem specjalnym na starym motocrossie w Plecewicach. OS-5 Motocross cieszył się najgorszą opinią wśród wytyczonych odcinków specjalnych, lecz zgodnie z zasadą, że czym trudniej tym lepiej nikt nie odważył się jęczeć, pomimo kilku pękniętych szyb, urwanych półosiek czy pogiętych karoserii. Z racji posiadanego doświadczenia odcinkami tymi zarządzali Oskar Harasiński, Jakub Kawecki oraz Marek Nawrocki (schudł co najmniej dwa kilo)
Dojazd do następnego punktu prowadził przez Żelazową Wolę. OS-6 Targowica to miejsce, na które rzadko kto zwracał uwagę, gdy nic tam się nie działo. Miejsce tuż przy drodze, w gęstym lesie i krzakach. Ale tam można było powalczyć. Sędziowali go mieszkaniec tego rejonu Sebastian Szlaga oraz druh Rafał Klimczak.
PP-4 Ciuchcia Ufff... Spytajcie kto tam był, a dowiecie się gdzie jest piekło. Wydawałoby się, że to takie proste przejechać przez strumyk i wjechać na górkę. A tu niespodzianka. Tego punktu chyba nikt nie zapomni. Jeszcze więcej niż wcześniej błota, kamieni, wody, komarów, a do tego jeszcze przejazd przez torowisko. Tylko wydaje się takie łatwe. Nawet Anglik (Jurek Gabryjelczyk z Tomcata) będzie go długo pamiętał ponieważ tam objechał go nasz krajan Artur Kasprzycki.
PP-5 Przeprawa Godzina 18.45. Kulminacyjny punkt rajdu. Zebraliśmy się na brzegu Bzury, przy starym zerwanym moście. Chaszcze ponad głowę, pokrzywy mutanty, osty do pasa i auta terenowe. A co najważniejsze dużo wody. Bzura nie była w tym miejscu zbyt głęboka, ale kamienista, a pod lustrem wody znajdowały się zdradliwe podpory po starym moście. Dla grupy extremalnej przygotowano trasę po trochę głębszej wodzie. Sam przejazd po rzece nie sprawiał większych trudności. Za to wyjazd na brzeg był poważnym problemem. Bez trapów się nie obeszło, a niekiedy trzeba było prosić o pomoc innych zawodników, którzy wyciągali auta na linach. Przeprawa była widowiskowa, zgromadziło się mnóstwo kibiców. Reporterka jednej z lokalnych rozgłośni dała namówić się na próbną, pokazową jazdę korytem rzeki. Podobało się bardzo. Nie wszystkie załogi zdecydowały się na przejazd, ale pozostały, żeby kibicować kolegom.
Na imprezach tego typu zawiera się przyjaźnie na całe lata. Środowisko off-roadowe nie jest hermetyczne. Należą do niego i młodzi, i starzy, i kobiety, i mężczyźni... Naprawdę nie sposób przewidzieć kogo spotka się na tego typu rajdzie. Zapraszamy bardzo serdecznie wszystkich, którzy czują, że mogliby spróbować powalczyć w terenie, na następne tego typu imprezy. Naszą ambicją jest to, aby Sochaczew był znany jako miejsce, dokąd ściąga cała brać off-roadowa z całej Polski.
Zakończenie imprezy odbyło się w pubie Atlantyda. Tam zawodnicy mogli posilić się po męczącym dniu i tam wręczono długo oczekiwane puchary. A oto wyniki:
Grupa extremalna:
1. Jerzy Gabrielczyk (W. Brytania) i Sławomir Cypel (Sochaczew) – TOMCAT 2,5Tdi
2. Artur Kasprzycki (Sochaczew) i Wojciech Krzanowski (Warszawa) – Suzuki Samurai 1,6
3. Andrzej Klamczyński i Robert Soból (Kanie) – UAZ (Ulianowsk)
Grupa wyczynowa:
1. Marcin Sanuta i Marcin Sawicki (Nowy Dwór Mazowiecki)– GAZ 69
2. Zbigniew Popielarczyk i Tomasz Fidrych (Babice) – UAZ
3. Piotr Pająk i Michał Pająk (Nowy Dwór Mazowiecki) – UAZ
Oraz załogi z Sochaczewa:
4. Tomasz Miklaszewski i Marek Rosiecki – GAZ 69 (bardzo blisko pudła)
5. Adam Żakowski i Zbigniew Żakowski – Suzuki Samurai (debiutanci)
7. Marcin Kucharski i Jacek Odolczyk – UAZ (jeszcze o nich usłyszymy)
11. Krzysztof Nagłowski i Zdzisław Nagłowski – GAZ 69 (jechali autem bez przeróbek)
19. Grzegorz Pączek i Patryk Pączek – Daewoo Musso (auto prawie szosowe, a przejechali pod kładką)
W grupie turystycznej [nie klasyfikowanej] wystartowali również Stanisław Bińkowski i Emil Bińkowski na Honkerze. (na razie przygotowanym do polowań ale zobaczymy co dalej.......)
Impreza z założenia nie miała być komercyjna, nikt na niej nie zarobił, organizowaliśmy ją własnymi siłami i z pomocą przyjaciół, na których się nie zawiedliśmy. Dziękujemy wszystkim bardzo serdecznie, a w szczególności: wszystkim sędziom, którzy spędzili po 10 godzin na punktach przejazdu, w gronie tych osób byli również harcerze z sochaczewskiego hufca, dziękujemy wortalowi e-Sochaczew, który promował naszą imprezę w internecie, dziękujemy rozgłośni Fama, która starała się dotrzeć do wszystkich mieszkańców Sochaczewa i okolic, dziękujemy firmie Rethmann, która dzielnie wspierała nas za totalne friko, dziękujemy pubowi Atlantyda za udostępnienie miejsca na zakończenie imprezy, gdzie można było się posilić po tak męczącym dniu, a przede wszystkim dziękujemy kibicom, którzy nie zawiedli naszych oczekiwań i tłumnie zgromadzali się na poszczególnych próbach przejazdów i oczywiście na przeprawie przez Bzurę przy starym zerwanym moście na Toruńskiej.
Pozdrawiamy i zapraszamy na kolejne spotkania.
(Patrycja)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama