Reklama

Stanisław Wójcik - zawód dyrektor

Tygodnik Echo Powiatu
20/06/2002 00:00
Stanisław Wójcik dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Teresinie, 7 czerwca otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Teresina.

Ma 60 lat, na stanowisku dyrektora szkoły pracuje 23 lata,
ma prawdopodobnie najdłuższy staż dyrektorski w powiecie.
Zaczynał jako wychowawca internatu w Technikum Ogrodniczym w Sochaczewie, w 1973 roku rozpoczął pracę w Zasadniczej Szkole Rolniczej w Teresinie, której był współorganizatorem,
w 1979 został jej dyrektorem. Kiedy w 1982 roku szkołę
przekształcono w Zespół również jemu powierzono funkcję
dyrektora.
W Teresinie zaczynał jako nauczyciel „od wszystkiego”,
uczył przedmiotów zawodowych, fizyki, wychowania fizycznego. Szkoła mieściła się wtedy w hotelu robotniczym.
Dopiero w 1979 roku rozpoczął się, jak mówi, ruch i mógł
zatrudnić dwóch nauczycieli i sekretarkę - dziś zatrudnia ponad 30 osób.
Gdy utworzono Zespół Szkół Rolniczych zdecydował, że najwyższa pora rozpocząć budowę nowej szkoły i skończyć z tułaniem się po wynajętych pomieszczeniach. Należało zacząć od zdobycia działki pod budowę. Wtedy szkoła mieściła się jeszcze w domkach
campingowych Klubu Mazowsze, najpierw zostały więc kupione domki, jeszcze bez działki, potem po półrocznych staraniach
wspólnie z Tomaszem Łabędzkim, który
jak mówi Stanisław Wójcik, „miał wejścia u samego ministra”,
dotarli do ministra i ten zgodził się przekazać działkę na własność szkole. Dwa lata trwało przygotowanie planów, dyskusje:
jak budynek ma wyglądać, w końcu w 1988 budowa ruszyła.
Powstała taka szkoła, jaką sobie wyobrażali dyrektor i jego
zastępca Wojciech Kruszewski, ale dyskusje nie milkły. - Po co taka duża szkoła, czy Teresin będzie miał tylu uczniów - pytali oponenci.
A dziś Stanisław Wójcik mówi, że za pięć lat na pewno ta szkoła będzie za mała.
Jakich argumentów użył Pan, żeby przekonać władze powiatu do budowy hali sportowej właśnie w Teresinie? Wychodził Pan tę salę, a inni tego nie potrafili?
Pamiętam spotkanie z Zarządem Powiatu, wtedy pytano nas dyrektorów, co chcemy zrobić. Miałem gotowe plany budowy hali sportowej i bardzo chciałem tę budowę rozpocząć. W ciągu trzech miesięcy od powstania powiatu przygotowałem projekt. Pamiętam, jak starosta Marcin Kubiak mówił do mnie - Panie dyrektorze, skąd my weźmiemy pieniądze na tę halę? - Panie starosto, powiedziałem wtedy, wybudował Pan trzy sale sportowe, wybuduje i tę.
Gmina przekazała około 120 metrów kwadratowych działki pod budowę hali, finansowo budowy nie wsparła, ale mam nadzieję, że teraz pomoże w jej wyposażeniu. Zobaczymy. Trzeba wszędzie szukać pieniędzy. Same nie przyjdą. Nic samo w życiu nie przychodzi, żeby coś powstało, trzeba koło tego chodzić.
W 1999 roku położono fundamenty hali, szkoła dołożyła do nich 500 tysięcy złotych, miałem też trochę pieniędzy z jej oddłużenia. W 1999 roku w Ministerstwie Rolnictwa zwrócono mi 1,3 mln złotych, ponieważ za szkolne pieniądze wybudowałem kotłownię. Była to jedyna oddłużona szkoła w województwie. Inni również mieli taką szansę, ale z niej nie skorzystali. Przekonując władze powiatowe do tej budowy mogłem powiedzieć, że już coś mam.
n Dlaczego inni nie oddłużali szkół?
Może się bali. Ja po prostu zawiozłem rachunki zapłacone wcześniej przez Komitet i ministerstwo mi pieniądze zwróciło. Stanąłem nawet przed komisją dyscyplinarną, która udowadniała mi, że popełniłem wielki błąd, ponieważ przekroczyłem paragrafy, finansując inwestycję, na którą nie miałem ministerialnych pieniędzy ani przyzwolenia. Trzy razy stawałem przed komisją dyscyplinarną, ale swoje osiągnąłem. Na hali nie poprzestanę i teraz będziemy w Teresinie budowali basen.
n Zaczynał Pan od tworzenia zawodowej szkoły rolniczej, teraz zespół obejmuje kilka typów szkół, między innymi liceum ogólnokształcące i profilowane. Takie poszerzenie oferty edukacyjnej wyjdzie szkole na dobre? Poradzicie sobie? Nie obawia się Pan zbytniego “rozproszenia”?
Rzeczywiście mamy liceum ogólnokształcące, profilowane (ekonomiczno-administracyjne), 4-letnie liceum agrobiznesu, technikum mechaniczne o specjalności pojazdy samochodowe i technikum mechanizacji rolnictwa. Wprowadzenie nowych typów szkół wymusiła na nas reforma oświaty, ale mnie to odpowiada. Uważam, że trzeba proponować młodzieży jak najszerszą ofertę edukacyjną.
n Bał się Pan, że ograniczając się wyłącznie do kierunków rolniczych, będzie miał zdecydowanie mniej kandydatów i w końcu nadejdzie taki moment, że szkoła zacznie świecić pustkami?
Trudno powiedzieć, jak bez wprowadzenia zmian wyglądałaby ta szkoła w przyszłości. Na pewno nowe kierunki kształcenia przyciągają więcej młodzieży, podobnie jak warunki, które proponujemy uczniom. Również na tym rynku konkurencja jest coraz większa.
n Trudniej chyba konkurować Panu z sochaczewskimi szkołami z tradycjami z „Chopinem” czy znanym „Ogrodnikiem”. W Pana szkole jest Liceum Agrobiznesu, ale w Zespole Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego również.
Trudniej, ale staramy się to robić i dlatego między innymi wprowadzamy nowe typy szkół. Liceum Agrobiznesu ja jako pierwszy otworzyłem w powiecie, CKU było za mną. Gdy powstawało miałem 3 kandydatów na jedno miejsce.
Robimy wszystko, by przyciągnąć gimnazjalistów. W powiecie sochaczewskim w tym roku absolwentów szkół gimnazjalnych jest około 900, a w szkołach przygotowano dla nich około 1200 miejsc. Jest więc o kogo walczyć.
n Nie wszystkie szkoły otworzą tyle klas, ile zaplanowały, pan zapewne również.
Akurat tego się nie obawiam. Mam nadzieję, że swój plan zrealizuję, ponieważ do mnie trafiają uczniowie nie tylko z powiatu sochaczewskiego, ale również z miejscowości ościennych. Mam uczniów z powiatów: Warszawa - Zachód, z grodziskiego, żyrardowskiego i łowickiego. Co najmniej 50 osób z zewnątrz. O rekrutację nigdy się nie bałem i sądzę, że dopóki będę dyrektorem tej szkoły, poradzę sobie.
n Dlaczego uczniowie z Łowicza albo Żyrardowa chcą się uczyć w Teresinie? Przecież w tych miastach szkół nie brakuje!
Często decydują o tym korzenie rodzinne, ich rodzice pochodzą z tych stron, znają tę szkołę, cenią ją i tu kierują swoje dzieci. Jeśli ojciec lub matka byli naszymi uczniami, chcą, żeby w ich ślady poszły również dzieci. W tej szkole nie tylko uczymy, my przede wszystkim wychowujemy, my od razu nie wyrzucamy na bruk ucznia.
n Właśnie. Ostatnia deska ratunku to Teresin - słyszałam takie opinie. Jeśli uczeń już w żadnej szkole nie dawał sobie rady albo został ze szkoły „wyrzucony”, wtedy trafiał do Teresina.
Ja również spotkałem się z podobnymi opiniami, ale nie uważam, żeby to źle świadczyło o szkole. Cieszę się, jeśli razem z nauczycielami uratujemy chociaż jednego ucznia, który zszedł na złą drogę. My tym, których inni odrzucili podajemy rękę. W ten sposób uratowaliśmy wielu uczniów, którzy teraz są wartościowymi ludźmi. Tę złą opinię kiedyś tworzono wokół naszej szkoły, a wiązało się to z tym, że nie było w tej szkole odpowiednich warunków lokalowych. Co to za szkoła, mówili ludzie, która mieści się w barakach. Ale właśnie z tych baraków wyrosło wielu mądrych ludzi, którzy ukończyli wyższe uczelnie, niektórzy z nich wrócili do naszej szkoły już jako nauczyciele, inni są cenieni i szanowani w swoim środowisku. Tego nikt nie zauważa! Nie chciałbym być złośliwy, ale powiem, że ode mnie również uczniowie odchodzą, ponieważ nie dają sobie rady i znajdują miejsca w innych szkołach. Kończą je. Poziom nauczania w mojej szkole podniósł się zdecydowanie, wszystko się zmieniło, rzadko która szkoła może pochwalić się takimi warunkami lokalowymi - o hali sportowej nie wspomnę.
n Czy z hali sportowej korzystają wyłącznie uczniowie szkoły?
Nie tylko, mogą z niej korzystać wszyscy, w jej budowę zaangażowane zostały środki z różnych źródeł również z UKFiT -u, z Funduszu Osób Niepełnosprawnych, dlatego niepełnosprawni w każdej chwili mogą tu przyjść. Do tej pory jeszcze nie korzystali z hali. Nadchodzi sezon letni, teraz wielu sportowców wybiera obiekty na otwartym powietrzu, nie hale sportowe, ale jesienią i zimą do nas wrócą. Sądzę, że przy dobrym gospodarowaniu ta sala powinna zarobić na swoje utrzymanie.
n Będzie to chyba bardzo trudne, ponieważ taka sala musiałaby być komercyjnie wykorzystywana non stop, a przecież w pierwszej kolejności ma służyć uczniom szkoły.
Koszty jej utrzymania nie są takie duże: sprzątanie i ogrzewanie. Mamy zmodernizowaną kotłownię, jedną dla szkoły i hali, po modernizacji, mimo że przybyło powierzchni grzewczej, koszty ogrzewania tylko nieznacznie wzrosły.
n Jest pan trzecim Honorowym Obywatelem Teresina, znalazł się Pan w bardzo szlachetnym towarzystwie: Papież Jan Paweł II, kapitan Henryk Kucharski prezes OSP. Jak Pan sądzi, co zadecydowało o tym wyróżnieniu?
Jest to rzeczywiście wielkie wyróżnienie. Moją kandydaturę wysunęli mieszkańcy Teresina, ci którzy wiedzą, jak wyglądała szkoła 29 lat temu, a jak wygląda teraz. Z niczego zrobiłem coś. Z baraków przeszliśmy do jednej z najładniejszych szkół w powiecie sochaczewskim, jeżeli nie w województwie mazowieckim, jeśli chodzi o szkoły rolnicze.
n Mieszka Pan w Teresinie. Dyrektor powinien mieszkać tam, gdzie jest jego szkoła?
Od 27 lat mieszkam w Paprotni, ludzie mnie znają, szanują i to daje mi zadowolenie. W powiecie sochaczewskim nie ma chyba dyrektora o dłuższym od mojego stażu na tym stanowisku. Dyrektorem nie wystarczy być jedną kadencję, jeden sezon, dyrektorem trzeba być wiele lat i to takim, który się poświęci dla szkoły.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości