Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Myślę, że nie chodzi tu głównie o instytucje jako twory same w sobie. Wydaje mi się, że wzajemnie zwalczają i wykluczają się ludzie w tych instytucjach. Nie koniecznie też musi być tak, że wszelki rozwój miasta jest przez nich blokowany - ale już na pewno jest opóźniany. Coraz częściej daje się jednak zauważyć następujący schemat: 1 - jest do załatwienia jakaś sprawa ważna dla mieszkańców Sochaczewa 2 - ludzie zasiadający w dwóch lub więcej różnych instytucjach standardowo mają różne poglądy na załatwienie tej sprawy 3 - najczęściej różnica zdań nie wynika z żadnych merytorycznych przesłanek tylko z tego, że Pan X nie lubi Pana Y bo ten powiedział lub zrobił coś nie po jego myśli w przeszłości i już mamy wystarczający powód by się zaprzeć przy swoim 4 - po jakimś czasie wzajemnych przepychanek i wymierzania sobie razów zostaje ogłoszone, że radni wspaniałomyślnie, dzięki ogromnym poświęceniom każdej ze stron osiągnęli porozumienie 5 - mieszkańcy miasta mogą się cieszyć, że wybrali takich wspaniałych radnych i padać im do stóp z wdzięczności za osiągnięcie porozumienia 6 - nadchodzi czas załatwienia ważnej sprawy, którą można by ogarnąć z pominięciem punktów 2-5 "Każdy ponad każdym – s***syn - innego traktuje jakby był niczym, wszyscy najmądrzejsi – *** - myślą chyba, że są wybrańcami... wszyscy tu, niestety... Na takie podejście brak mi słów." (cyt. za WWO "Każdy ponad każdym")
Hmm.
Jeżeli wszelki rozwój miasta jest blokowany przez wzajemnie zwalczające i wykluczające się instytucje to może pora jedną z nich rozwiązać.
Jeżeli w organizmie tworzy się zator to dany zator powinno się usunąć.
"...nikt nie może nazwać przyjacielskimi stosunków między miastem i powiatem, jakie panują w obecnej kadencji samorządowej. Mimo wszystko, na szczęście, strony próbują dojść do porozumienia, decydując się na wspólne wykonanie strategicznych dla sochaczewian inwestycji..." Mieszkańcy Sochaczewa dziękują zarówno radnym miejskim jak i powiatowym za to, że wspaniałomyślnie postanowili porozumieć się i mimo dzielących ich różnic wspólnie zadbać o poprawę stanu infrastruktury drogowej w naszym mieście. Jest to ze strony radnych ogromne poświęcenie i zarazem ogromny sukces - porozumienie ponad podziałami! Mieszkańcy Sochaczewa dziękują za ten niebywały sukces radnych i padają im z wdzięczności do nóg. Aż strach pomyśleć co by było gdyby radni nie zdobyli się na takie ogromne wyrzeczenie i nie udałoby im się porozumieć w sprawie tej ważnej dla mieszkańców inwestycji. Chwała im za to! Tak na poważnie - pracując w firmie "X", która jest organizacją działającą według normalnych zasad wolnorynkowych obowiązujących w XXI wieku, nikogo nie interesuje to jakie relacje łączą mnie z innymi ludźmi pracującymi w mojej organizacji ani z ludźmi z innych organizacji, z którymi współpracuje moja firma. Nie ważne czy się kochamy czy nienawidzimy. Normalnym jest to, że najważniejsze są efekty działania. Nikt nie będzie mi dziękował i cieszył się, że mimo dzielących mnie z kimś innym różnic udało mi się osiągnąć założone cele. Wręcz odwrotnie - jeśli ktoś zauważy, że takie różnice są jakąkolwiek przeszkodą w osiągnięciu zamierzonego celu to "wolna droga", proszę znaleźć sobie inną pracę w której będziesz czuł się dobrze. To, że ktoś cieszy się, że radnym udało się dojść w jakiejś sprawie do porozumienia mimo odmiennych zdań na jakiś temat jest w moim odczuciu ŻENUJĄCE. "Miejmy nadzieję, że „mimo wszystko” ulicę Staszica uda się przebudować w 2013 roku, jak to jest w planie. A samorządy zdołają podzielić się sukcesem." Chodzi właśnie o to, że w cywilizowanych i sprawnie funkcjonujących społeczeństwach nikt nie ma nadziei na takie rzeczy tylko najnormalniej w świecie po prostu ich wymaga traktując je jak coś oczywistego. Samorząd gminny, powiatowy, wojewódzki + administracja rządowa w województwie - szkoda, że nie powołano do życia jeszcze kilku innych takich jednostek. W polskich realiach to dopiero byłoby pole do popisu dla wszelkiej maści radnych uważających za swój osobisty sukces porozumienie się mimo odmiennych zdań. ŻENADA!
Winien Temu stanowi jest nie kto inny jak tylko rugbista .
banda nierobów zgania nieudolność w zarządzaniu ""chłodnymi stosunkami między miastem a powiatem"-a poszli mnie kozy paść!!jak jeden drugiego nie lubi to niech animozje osobiste(nie mówię o konflikcie interesów miasta i powiatu) schowa do kieszeni albo złoży rezygnację,ciągle słyszę o nadrzędności i posłudze w wykonywaniu mandatu-a to burmistrza,a to radnego a wszystko rozbija się o "niezgodność charakterów i poglądów",takie Los Angeles (ponad 3mln. 700 tys. mieszkańców) ma ok 20 radnych a tutaj nieroby wchodzą i zaczynają od słów-nie poprę tego co robią radni PiS,mam w doopie to co proponują radni PO,kłótnia o kawałek ulicy urasta do problemu nierozwiązywalnego,dzielny wojak Szwejk mawiał-jak jest boordel nierentowny to się dziewczynki wymienia a nie łóżka przestawia,u nas jest przestawianie łóżek-ci co byli w mieście są w Starostwie Ci ze Starostwa przytulili się do miasta,zawodowi radni bezradni-ciągle trwa sytuacja że jak raz się załapałeś to już nie spadniesz-zacytuję-MÓJ MĄŻ-Z ZAWODU DYREKTOR!(poszukiwany-poszukiwana),pokażcie mieszkańcom że możecie-Radni miasta i powiatu-wyjdźcie z kilofami i łopatami (to będzie kilkadziesiąt osób! pare brygad!) przekopcie kawałek Staszica a potem na wódkę(tylko za swoje) i zaciśnijcie więzi,mać!
Myślę, że nie chodzi tu głównie o instytucje jako twory same w sobie. Wydaje mi się, że wzajemnie zwalczają i wykluczają się ludzie w tych instytucjach. Nie koniecznie też musi być tak, że wszelki rozwój miasta jest przez nich blokowany - ale już na pewno jest opóźniany. Coraz częściej daje się jednak zauważyć następujący schemat: 1 - jest do załatwienia jakaś sprawa ważna dla mieszkańców Sochaczewa 2 - ludzie zasiadający w dwóch lub więcej różnych instytucjach standardowo mają różne poglądy na załatwienie tej sprawy 3 - najczęściej różnica zdań nie wynika z żadnych merytorycznych przesłanek tylko z tego, że Pan X nie lubi Pana Y bo ten powiedział lub zrobił coś nie po jego myśli w przeszłości i już mamy wystarczający powód by się zaprzeć przy swoim 4 - po jakimś czasie wzajemnych przepychanek i wymierzania sobie razów zostaje ogłoszone, że radni wspaniałomyślnie, dzięki ogromnym poświęceniom każdej ze stron osiągnęli porozumienie 5 - mieszkańcy miasta mogą się cieszyć, że wybrali takich wspaniałych radnych i padać im do stóp z wdzięczności za osiągnięcie porozumienia 6 - nadchodzi czas załatwienia ważnej sprawy, którą można by ogarnąć z pominięciem punktów 2-5 "Każdy ponad każdym – s***syn - innego traktuje jakby był niczym, wszyscy najmądrzejsi – *** - myślą chyba, że są wybrańcami... wszyscy tu, niestety... Na takie podejście brak mi słów." (cyt. za WWO "Każdy ponad każdym")
Hmm.
Jeżeli wszelki rozwój miasta jest blokowany przez wzajemnie zwalczające i wykluczające się instytucje to może pora jedną z nich rozwiązać.
Jeżeli w organizmie tworzy się zator to dany zator powinno się usunąć.
"...nikt nie może nazwać przyjacielskimi stosunków między miastem i powiatem, jakie panują w obecnej kadencji samorządowej. Mimo wszystko, na szczęście, strony próbują dojść do porozumienia, decydując się na wspólne wykonanie strategicznych dla sochaczewian inwestycji..." Mieszkańcy Sochaczewa dziękują zarówno radnym miejskim jak i powiatowym za to, że wspaniałomyślnie postanowili porozumieć się i mimo dzielących ich różnic wspólnie zadbać o poprawę stanu infrastruktury drogowej w naszym mieście. Jest to ze strony radnych ogromne poświęcenie i zarazem ogromny sukces - porozumienie ponad podziałami! Mieszkańcy Sochaczewa dziękują za ten niebywały sukces radnych i padają im z wdzięczności do nóg. Aż strach pomyśleć co by było gdyby radni nie zdobyli się na takie ogromne wyrzeczenie i nie udałoby im się porozumieć w sprawie tej ważnej dla mieszkańców inwestycji. Chwała im za to! Tak na poważnie - pracując w firmie "X", która jest organizacją działającą według normalnych zasad wolnorynkowych obowiązujących w XXI wieku, nikogo nie interesuje to jakie relacje łączą mnie z innymi ludźmi pracującymi w mojej organizacji ani z ludźmi z innych organizacji, z którymi współpracuje moja firma. Nie ważne czy się kochamy czy nienawidzimy. Normalnym jest to, że najważniejsze są efekty działania. Nikt nie będzie mi dziękował i cieszył się, że mimo dzielących mnie z kimś innym różnic udało mi się osiągnąć założone cele. Wręcz odwrotnie - jeśli ktoś zauważy, że takie różnice są jakąkolwiek przeszkodą w osiągnięciu zamierzonego celu to "wolna droga", proszę znaleźć sobie inną pracę w której będziesz czuł się dobrze. To, że ktoś cieszy się, że radnym udało się dojść w jakiejś sprawie do porozumienia mimo odmiennych zdań na jakiś temat jest w moim odczuciu ŻENUJĄCE. "Miejmy nadzieję, że „mimo wszystko” ulicę Staszica uda się przebudować w 2013 roku, jak to jest w planie. A samorządy zdołają podzielić się sukcesem." Chodzi właśnie o to, że w cywilizowanych i sprawnie funkcjonujących społeczeństwach nikt nie ma nadziei na takie rzeczy tylko najnormalniej w świecie po prostu ich wymaga traktując je jak coś oczywistego. Samorząd gminny, powiatowy, wojewódzki + administracja rządowa w województwie - szkoda, że nie powołano do życia jeszcze kilku innych takich jednostek. W polskich realiach to dopiero byłoby pole do popisu dla wszelkiej maści radnych uważających za swój osobisty sukces porozumienie się mimo odmiennych zdań. ŻENADA!