Reklama

Szkoła to przede wszystkim ludzie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
24/05/2013 14:00

Szkoła Podstawowa nr 4 to jedna z największych placówek edukacyjnych  w Sochaczewie. Liczy ponad 800 uczniów. Z dyrektor Ewą Malinowską rozmawiamy o tym, że mimo tylu uczniów,  szkoła może stać się dla nich drugim domem.

 

W ostatnich miesiącach na pierwszy plan wysunęły się sprawy lokalowe szkoły. Jak ocenia pani jej funkcjonowanie pod tym kątem?

Pracujemy na dwie zmiany. Lekcje oraz zajęcia pozalekcyjne obywają się do 17. Nie ukrywam, że borykamy się z brakiem dodatkowych pomieszczeń, w których prowadzone mogłyby być warsztaty i koła zainteresowań. Mamy świetnie działającą świetlicę, składającą się z dwóch przestronnych pomieszczeń. Jednak są one niewystarczające do liczby uczniów, którzy chcieliby korzystać z tej formy opieki w szkole. Z tego względu mogą uczęszczać do niej tylko uczniowie klas  I-III. Z kolei jeżeli chodzi o stołówkę, na zjedzenie obiadu dzieci mają dwie przerwy, a dzieci ze świetlicy jedzą obiad pomiędzy przerwami, tj. po lub przed swoimi  zajęciami. Wydajemy około 450 posiłków, a jednorazowo w stołówce mamy 80 miejsc. Przyznaję, że zaplanowanie dystrybucji obiadów to prawdziwe przedsięwzięcie logistyczne.

Reklama

Szkoła cieszy się dużą popularnością wśród sochaczewian. Wiele osób uważa ją za bardzo dobrą placówkę.

Być może. Jak w przypadku każdej szkoły, są też głosy krytyczne. Uważam, że powodzenie naszej szkoły w dużej mierze wynika z jej położenia. Jest usytuowana w ścisłym  centrum miasta. Ta lokalizacja wiąże się też niestety z trudnościami np. mamy mało terenów zielonych. Ale za to posiadamy nowy plac zabaw. W związku z budową sali nie mamy boiska i pewnie będziemy korzystać z Orlika przy Gimnazjum nr 2. Klasy trzecie i czwarte korzystają z  basenu, co pozwala nieco rozładować problemy związane z bazą do zajęć sportowych. Jedną z największych bolączek szkoły jest znikoma liczba miejsc parkingowych i brak możliwości dojazdu na teren szkoły autokaru. Wracając do zainteresowania szkołą, to wpływ na jej popularność ma także to, że jako jedyna placówka w mieście w każdym roczniku  prowadzimy oddziały integracyjne.

Reklama

Cieszą się one dużym zainteresowaniem?

Bardzo dużym. Po pierwsze rodziców zachęca mniejsza liczebność i to, że są prowadzone przez dwóch nauczycieli. Często klasy integracyjne osiągają najwyższe wyniki w nauce i odnoszą sukcesy w różnych konkursach. Ostatnio jeden z nich wygrał nasz utalentowany uczeń klasy integracyjnej Michał Grzesiak. Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że  uczęszczanie do takich klas uwrażliwia i uczy dzieci tolerancji.

W przyszłym roku spodziewać możecie się jeszcze większej liczby uczniów. Do klas pierwszych obowiązkowo pójdą 6-latki.

Reklama

Liczba 6-latków w klasach pierwszych zwiększa się sukcesywnie z roku na rok. Moim zdaniem nasza szkoła jest dobrze przygotowana do ich przyjęcia. W tym miejscu chciałabym podkreślić, że zajęcia dla najmłodszych uczniów są tak organizowane, by odpowiadały temperamentowi dzieci. W pracy z najmłodszymi, a więc z sześciolatkami stawiamy na naukę poprzez zabawę pamiętając, że stosowane metody powinny być dostosowane do potrzeb i możliwości rozwojowych dzieci.

Wielu rodziców nie wie o takich rozwiązaniach. Uważają, że posyłanie 6-latków do szkół to przede wszystkim zabieranie im dzieciństwa.

Reklama

Myślę, że wynika to w dużej mierze z nieznajomości współczesnego modelu nauczania. Osobiście nie wyobrażam sobie prowadzenia z pierwszakami kolejnych lekcji w ławkach, kiedy widzę, że dzieci są rozproszone, albo zwyczajnie zaczynają się nudzić.

Co wtedy robi nauczyciel?

Można poprowadzić z dziećmi jakąś grę, wziąć je na spacer, albo po prostu wyjść z nimi na korytarz, żeby trochę poćwiczyły. Podobnie jest, gdy np. dzieci mają ochotę rysować. Nie przerywamy zajęć i nie każemy im, powiedzmy, na zawołanie uczyć się matematyki. Pozwalamy im skoncentrować się na wykonywanej pracy. Nauczyciel musi zadecydować, co jest najlepsze z perspektywy ucznia. W naszej szkole w młodszych klasach nie ma 45 minutowych lekcji, a czas zajęć reguluje nauczyciel dostosowując ich długość do potrzeb i zainteresowań uczniów danym rodzajem aktywności.

Reklama

Trudno jest nie wspomnieć o trwającej budowie hali sportowej. Jak ocenia pani dotychczasowy przebieg prac?

Bardzo dobrze. Na bieżąco obserwuję budowę i jestem zadowolona z postępów, jakie poczynił wykonawca. Przypomnę tylko, że ta sama firma buduje nową siedzibę Żłobka Miejskiego. Mam nadzieję, że nasza inwestycja przebiegnie równie bezproblemowo. Kiedy hala powstanie, będzie ona dla nas bardzo dużym wsparciem. 

Pełen tekst rozmowy w najnowszym numerze "Ziemi".

Agnieszka Poryszewska 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama