Dzięki pieniądzom z 1% wybudowali kilka boksów i urządzili pomieszczenie socjalne, gdzie pod opieką weterynaryjną przebywają chore psy i koty. Przeprowadzili też szereg sterylizacji, kastracji, szczepień, odrobaczeń. Ale to kropla w morzu potrzeb sochaczewskiej Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „NERO”. Pomóżmy im, bo na to zasługują, bo dzięki nim faktycznie pomożemy potrzebującym zwierzętom.
Wielu z nas kocha zwierzęta, wielu chętnie pomogłoby potrzebującym czworonogom, ale nie wie, jak, nie ma kiedy, brakuje planu, zaparcia, czasu. Tymczasem możemy im pomóc w bardzo łatwy sposób, wspierając tych, którym nie brak siły woli. Dziś zachęcamy sochaczewian do podarowania swojego jednego procenta naszej lokalnej Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „NERO”.
W zeszłym roku z tytułu 1% Fundacja „NERO” otrzymała 13.400 złotych. – To dużo i mało – mówi prezes Fundacji Jadwiga Wiśniewska. – Dużo, jeśli wziąć pod uwagę samą sumę i to, co udało się dzięki niej zrobić. To mało, jeśli uświadomimy sobie potrzeby naszych sochaczewskich bezdomnych psów i kotów, ogrom ich cierpień, mało, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co moglibyśmy dla nich zrobić.
Około 9 tysięcy złotych pochłonęło urządzenie kilku boksów dla psów oraz bardzo potrzebnego w działalności Fundacji pomieszczenia socjalnego, gdzie w bardziej sterylnych niż dotychczas warunkach może przebiegać leczenie chorych czworonogów, gdzie spokojnie może się nimi zająć weterynarz. Pozostałe środki z tytułu jednego procenta poszły na opiekę weterynaryjną właśnie, na szczepienia, sterylizację, kastrację, odpchlenie, odrobaczenie, a także na leczenie chorych zwierząt. - Kilka psów przechodziło babeszjozę, mieliśmy psa ze złamaną łapą, chorą sukę, której weterynarz musiał operacyjnie usunąć oko – opowiada J. Wiśniewska.
„NERO” dysponuje niewielkim placem z pięcioma boksami i dwiema przegródkami, gdzie przebywają psy wystawione do adopcji. Na co dzień członkowie i przyjaciele Fundacji zajmują się szukaniem domów tymczasowych lub już docelowych opiekunów adopcyjnych dla bezdomnych zwierząt. – Najłatwiej znaleźć tymczas dla szczeniąt, najtrudniej jest z dorosłymi i starymi psami – mówi pani Jadwiga. – Zazwyczaj jest tak, że jeśli trafi do nas suka ze szczeniętami, one znajdują dom, ona u nas zostaje.
Tak było z matką sześciorga szczeniąt znalezioną w polu. Suka to staruszka, bezzębna, nawet weterynarz nie mógł określić jej wieku. Została u pani Jadwigi. O ogromie wspaniałej pracy, jaką wykonuje Fundacja, niech świadczy fakt, że od września ubiegłego roku dzięki niej do domów tymczasowych trafiło około stu szczeniaków.
„NERO” ma ograniczone warunki lokalowe. Nie może pomóc wszystkim zwierzętom. Z uwagi na komfort życia sąsiadów, nie ma możliwości przebywania na placu większej liczby psów. Ale robią, co mogą, by pomóc jak największej liczbie potrzebujących czworonogów. – Mamy wiele bezdomnych psów, które mieszkają na polach, w szopach, w lesie, w różnych zakątkach miasta. Ustaliłyśmy z koleżankami, do której jaki rejon należy i codziennie, po 16.00, każda jeździ karmić swoje psy. One już wiedzą, że przyjedziemy z jedzeniem, o odpowiedniej godzinie czekają. Jak byłoby wspaniale, gdybyśmy mogły je z tych pól zabrać i dać dobrym ludziom – mówi J. Wiśniewska.
To obrazuje, jak wielkie są potrzeby Fundacji. Przy wsparciu gminy czy miasta mogliby nabyć jakiś większy plac w neutralnym, nie przeszkadzającym nikomu miejscu i przygarnąć większą liczbę czworonogów. Większość prac członkowie Fundacji wykonują za swoje prywatne pieniądze. A przecież wszystko kosztuje. Nawet znalezienie domu tymczasowego wymaga pewnych nakładów finansowych, bo Fundacja pomaga takim opiekunom chociażby urządzić boks na swoim podwórku.
Przekażmy im w tym roku swój 1% podatku dochodowego. Oto potrzebne dane: Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt „NERO” KRS 0000317840.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze