Teresiński Ośrodek Kultury po raz kolejny udowodnił, że potrafi zapewnić mieszkańcom przez wiele godzin świetną zabawę, przekazując przy tym sporą dawkę muzycznej Kultury, tak, Kultury przez duże K. Tegoroczna Teresińska Noc Czerwcowa znowu tętniła radością, porywając ludzi i do tańca, i do śpiewu. Była Abba, Boney M, było szanty, były bębny i były wreszcie niepowtarzalne Leszcze.
Choć chodziło o noc, stadion Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Teresinie (współorganizatora imprezy) już w południe zakolorowił się od kramów i wyletnionych, odświętnie ubranych mieszkańców. Wśród smacznych gofrów, kiełbasek z grilla, odpustowych obważanków, można też było zaspokoić bardziej duchowe potrzeby dzięki artystycznym występom najpierw gminnych szkół, a potem podopiecznych TOK-u: zespołu BOM-BELL czy grupy FLESZ i FLESZ MINI. Wczesnym popołudniem wystąpiły znane dobrze środowisku morskich i wszelkich wodnych wilków RYCZĄCE DWUDZIESTKI. Pięknie, czyściutko wyśpiewanym szantom (bynajmniej nie wyryczanym) szybko począł wtórować spory tłumek pod sceną, a i przy oddalonych nieco stolikach. Również wspólnie bawiono się przy przebojach The Beatles, Abby czy Boney M, które przypomniała grupa uroczych młodziutkich wokalistek z TOK-u. Występy na scenie przeplatane były bardziej sportowymi atrakcjami pod sceną, jak przeciąganie liny w wykonaniu mieszkańców czy pokazy zapaśnicze w wykonaniu teresińskich mistrzów. Wszyscy mogli też profesjonalnie wymalować sobie twarz w tygryska, motylka czy groźnego Zorro, ale z tej okazji korzystały przeważnie dzieci. Za to już przedstawiciele każdej grupy wiekowej chętnie brali udział w fantowej loterii i konkursach, wygrywając torby, łazienkowe wagi, książki, obrazy czy kosmetyki. I w ciągu dnia, ale zwłaszcza w nocy, mocnych wrażeń dostarczała grupa RADIO UTOPIA: szalonemu rytmowi wielkich bębnów towarzyszyły pokazy żonglerki ogniem w wykonaniu gibkich i odważnych tancerek. Największa publiczność towarzyszyła jednak - choć zgodnie z przewidywaniami - występowi gwiazdy wieczoru - zespołowi LESZCZE, który mimo specyficznego klimatu retro, a może dzięki niemu, potrafi bawić wszystkich, bez względu na wiek i ogładę muzyczną. A ostatnim, no, przedostatnim, bo była jeszcze nocna podmiejska zabawa, więc przedostatnim bardzo hucznym punktem programu był pokaz sztucznych ogni. Nie każdy dotrwał do tego momentu, bo było już późno, ale kto dotrwał, na pewno nie żałuje. Zorganizowanie takiej imprezy, gdy się wie, jakimi siłami ludzkimi i materialnymi dysponują gminne ośrodki kultury, zasługuje na szczere gratulacje. I podziękowanie. Również tym, którzy Teresińską Noc Czerwcową wsparli, przede wszystkim sponsorom, dzięki którym mieszkańcy mogli na żywo wysłuchać koncertu gwiazd.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze