Reklama

To dobry wspólnik - Spółka Lotnisko Sochaczew

Tygodnik Echo Powiatu
07/11/2006 12:51
Przystąpienie do Spółki Lotnisko Sochaczew samorządu województwa mazowieckiego swój właściwy wymiar merytoryczny znajduje w podpisanym przez wspólników porozumieniu, jak również w umowie spółki, która została gruntownie zmieniona. Przyjęcie nowego udziałowca poprzedzone było długimi negocjacjami, toczonymi zresztą do ostatniej chwili. O komentarz do tego, co udało się naszym samorządom - gminie i miastu Sochaczew - wynegocjować, poprosiliśmy uczestnika rozmów, przewodniczącego rady nadzorczej spółki i członka zarządu Stowarzyszenia Port Lotniczy Sochaczew, jednego z inicjatorów całego przedsięwzięcia mecenasa Wojciecha Błaszczyka.

Wiemy, że negocjacje z nowym wspólnikiem spółki były twarde i długie, jako dziennikarze byliśmy świadkami tego, że rozmowy i prawdopodobnie spory o poszczególne zapisy zawartego porozumienia i zmienionej umowy spółki były toczone właściwie do ostatniej chwili. Czy gmina i miasto Sochaczew, czy my, społeczność lokalna, możemy być zadowoleni z wywalczonej formy przyjęcia wspólnika?

Myślę, że tak, przede wszystkim dlatego, że to dobry wspólnik, który dla powodzenia przedsięwzięcia może zrobić więcej niż my - utożsamiam się tu z lokalnymi samorządami. Negocjacje faktycznie były twarde. Muszę tu podkreślić, że uczestniczyłem w nich nie jako decydent, bo tymi są władze miasta i gminy, lecz raczej jako doradca prawny, opiniując zaproponowane przez nas, a potem przez województwo propozycje zmian w umowie spółki i treść porozumienia. Ten ostatni dokument liczył początkowo kilkadziesiąt stron, a ostatecznie ma trzy, ale dobre i to, a zaraz wyjaśnię, dlaczego.
Naszym głównym celem było ustalenie wspólnej, odpowiadającej wszystkim stronom strategii działania spółki. Wiadomo przecież, że te pieniądze, które dzisiaj województwo wykłada w formie udziałów, w wysokości 180,5 tysiąca złotych, to kwota symboliczna, nie mająca żadnego znaczenia dla tak potężnej inwestycji, jakim jest uruchomienie portu tanich linii lotniczych i lotniska cargo w Bielicach. W tym kontekście za niezwykle istotną uważam deklarację marszałka, zawartą w porozumieniu, podwyższenia przez województwo do końca 2007 roku udziałów w spółce do 30 milionów złotych. To już są konkretne pieniądze, z którymi można myśleć o rozpoczęciu realizacji zadania.
Osobiście bardzo walczyłem przy tym o zapis, który znalazł się w porozumieniu, dotyczący sytuacji, gdy województwo nie wyłoży tych pieniędzy, bo na przykład sejmik nie podejmie stosownej uchwały. Wówczas gmina i miasto Sochaczew będą mogły odkupić po cenie nominalnej udziały objęte obecnie przez samorząd województwa. Ten zapis został złagodzony przez klauzulę, iż porozumienie wspólników ma charakter listu intencyjnego, czemu byłem przeciwny.

Czyli cieszymy się, że w spółce jest wspólnik z pieniędzmi.

Nie tylko. Samorząd wojewódzki ma jeszcze inne, niezwykle istotne atuty w kontekście powodzenia przedsięwzięcia. Ustawa nakłada bowiem na województwa zadania, które idealnie wpisują się w naszą inwestycję. Po pierwsze samorząd ten ma na celu tworzenie warunków rozwoju gospodarczego, w tym kreowanie nowych miejsc pracy, po drugie powinien utrzymywać i rozbudowywać infrastrukturę społeczną i techniczną o znaczeniu wojewódzkim, po trzecie wreszcie, a dla nas przede wszystkim, może pozyskiwać pieniądze prywatne i publiczne na realizację zadań z zakresu użyteczności publicznej, czyli de facto prowadzić działalność z zakresu partnerstwa publiczno-prywatnego.
Ten ostatni punkt jest tak ważny dlatego, że nasze samorządy i inne osoby zaangażowane w projekt od początku widziały tylko jedną drogę dla realizacji tego zadania - z dopuszczeniem do spółki prywatnego inwestora strategicznego. Z prostego powodu. Tylko taki partner zapewni oparcie działalności spółki na kryteriach ekonomicznych, a nie politycznych, w które, nie ukrywajmy, uwikłane są samorządy. Dla mnie osobiście idealnym modelem spółki jest układ 51% udziałów samorządów lub innych podmiotów publicznych i 49% procent udziałów prywatnego inwestora, najlepiej branżowego, nie finansowego, który ma wiedzę w zakresie zarządzania lotniskiem. Na szczęście w podpisanym porozumieniu strony, czyli również województwo, zgodziły się na przystąpienie do spółki kapitału komercyjnego.
Poza tym, jeśli już mówimy o atutach nowego wspólnika, warto dodać, że do kompetencji samorządu wojewódzkiego należą zadania dotyczące transportu zbiorowego i dróg publicznych, czyli zarówno drogowe, jak i przede wszystkim kolejowe komunikowanie regionów. A powodzenie naszego lotniska może zapewnić bezpośrednie skomunikowanie go z Warszawą. Przecież nie da się uruchomić portu, przynajmniej w zakresie tanich przewoźników, jeżeli nie będzie szybkiego połączenia kolejowego z Bielic do stolicy. Województwo może tu bardzo pomóc.

W porozumieniu strony zobowiązały się też do opracowania lub umieszczenia stosownych zapisów do końca 2007 roku w dokumentach, nazwijmy je szeroko, planistycznych. Dlaczego to takie istotne?

Tak, to bardzo istotne. Raz, że tych zmian w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego czy Planie Zagospodarowania Przestrzennego po prostu trzeba dokonać, a procedury są długotrwałe, więc warto zmobilizować się do pracy już teraz, a dwa, że samorząd wojewódzki wpisując nasze lotnisko do Strategii Rozwoju otwiera sobie możliwość pozyskania dofinansowania inwestycji ze środków Unii Europejskiej.

Jeśli województwo wniesie do spółki zadeklarowane 30 milionów złotych, czy rola naszych lokalnych samorządów nie zostanie sprowadzona do... zera?

No właśnie. Oczywiście wciąż otwarta jest możliwość skomunalizowania bielickich terenów, czyli przejęcia ich na własność od skarbu państwa przez gminę i miasto. Wówczas grunt będzie stanowił oczywistą przeciwwagę dla kapitału prywatnego czy udziałów województwa. Ale ten najszczęśliwszy dla nas scenariusz ma jednak małe szanse na realizację. Dlatego tak istotne było skonstruowanie odpowiednich zapisów w umowie spółki, gwarantujących nam zachowanie pewnej kontroli nad spółką w sytuacji, gdy nie mamy gruntów, a województwo wpłaca 30 milionów. Rozmowy w tym zakresie były trudne. Warto tu jednak podkreślić, że interes samorządów nie polega na czerpaniu zysków z dywidendy, lecz na korzyściach z samego przedsięwzięcia, mam na myśli nowe miejsca pracy, rozwój transportu, podatki, wzrost cen nieruchomości. W związku z tym naszym samorządom zależało przede wszystkim na zachowaniu wpływu na strategiczne decyzje spółki, na przykład związane z przyjęciem nowego wspólnika czy wyborem władz spółki. Moim zdaniem te zapisy, które zostały wynegocjowane, taki wpływ nam gwarantują. Dostaliśmy zgodę na uprzywilejowanie naszych udziałów co do głosu w stosunku do nowych wspólników na 3:1, czyli mówiąc krótko, wpłacając 100, głosujemy, jakbyśmy mieli 300. Niestety to uprzywilejowanie mamy do końca przyszłego roku, no, ale nie mogliśmy mieć wszystkiego. Musieliśmy pójść na pewne ustępstwa, jeśli chcieliśmy mieć takiego partnera jak samorząd wojewódzki. A chcieliśmy. I mam nadzieję, że z nowym wspólnikiem port w Bielicach ruszy szybko, może nawet, jak dziś się planuje, w 2009 roku.

rozm. Monika Figut
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama