Trochę wody od wojewody zalew boryszewski Sochaczew
Tygodnik Ziemia Sochaczewska
07/09/2010 13:03
1
Myślę, że znakomita większość mieszkańców pamięta czasy, gdy zalew boryszewski był głównym obiektem letniej rekreacji w mieście. W słoneczne dni zdarzało się, że nie było gdzie koca położyć, tak kąpielisko to było oblegane. Nad wodą organizowano też festyny, grały zespoły, odbywały się rozmaite zawody, wybierano Miss mokrego podkoszulka. Niestety czasy te należą do przeszłości. Zalew zarósł szuwarami i krzakami, a kąpiących się ludzi nie widziano tam od lat. Jak nam powiedział szef Wydziału Handlu Gruntami Urzędu Miasta Tomasz Ćwiek, stało się tak, bowiem to nie miasto jest właścicielem zalewu i jego brzegów. Tak więc używanie go przed laty jako miejskiego kąpieliska było poniekąd nieprawne, mimo że właściciele przymykali oko. Jednak utrzymanie tego terenu w gotowości rekreacyjnej to zupełnie inna sprawa, czego miastu nie wolno robić nie na swoim terenie. Właściciele zalewu i okolic nie zamierzali łożyć na ten cel, a miasto nie mogło. „Myśleliśmy jednak ciągle, by zalewowi przywrócić jego poprzednią funkcję i udostępnić mieszkańcom korzystanie z tego kąpieliska – mówi Tomasz Ćwiek. – Dlatego od kilku już lat piszemy wnioski i staramy się uzyskać od wojewody mazowieckiego decyzję o komunalizacji działki Skarbu Państwa obejmującej zdecydowanie największą część zalewu i jego otoczenia (na rys. teren zielony), której powierzchnia wynosi ok. 13 ha. Gdyby to nastąpiło, władze miasta mogłyby wyasygnować środki na zbudowanie tam terenów rekreacyjnych, nawet gdyby właściciele pozostałych działek na to się nie zgodzili. Bowiem byłby wówczas dojazd do zalewu od strony ul. Inżynierskiej, wewnętrzną drogą biegnącą w jego pobliżu na terenie Energomontażu. Przekonany jestem, że udałoby się nam z właścicielem drogi w tej sprawie porozumieć. Myślę też, że gdyby miasto otrzymało decyzją wojewody działkę Skarbu Państwa, również z pozostałymi właścicielami terenu i części zalewu udałoby się dogadać.” A dodajmy, że są nimi od strony ul. Kościńskiego: Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna w Kozłowie Biskupim (na rys. teren niebieski) oraz spółka Wavin Metalplast-Buk, która przejęła zakład po firmie Uponor (na rys. teren pomarańczowy) Wniosek komunalizacyjny do wojewody złożony został w grudniu 2005 roku. Niestety do dnia dzisiejszego decyzja w tej sprawie nie zapadła. Brak decyzji nie oznacza, że będzie ona negatywna. Sprawa się jednak przeciąga, bo, jak sądzi Tomasz Ćwiek, we wniosku jest mowa o wodzie, a wody w Polsce podlegają, zgodnie z prawem wodnym, Skarbowi Państwa. Tyle, że zalew boryszewski, to nie jest klasyczne jezioro, czy nawet staw, a glinianka, powstała przez lata na skutek eksploatacji gliny przez boryszewską cegielnię. A przecież nawet dużych stawów w rękach prywatnych jest w kraju tysiące. „Z tego co wiem – dodaje Tomasz Ćwiek – w chwili obecnej sprawa komunalizacji znacznej części naszego zalewu jest przekazywana z Warszawy do delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Płocku, który ma ją rozpatrzyć. Mamy nadzieję, że pozytywnie, bo wtedy miasto miałoby szansę na zrobienie porządnego kąpieliska z parkingami i całą potrzebną infrastrukturą”. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Czyżby zbliżały się wybory i rośnie nam nowy burmistrz na miarę starego?