Z Robertem Błaszczykiem rozmawia Tomasz Ertman. - Z rozgrywek Mazowieckiej Ligi Juniorów została wycofana twoja drużyna. Jakie były przyczyny tej decyzji? - Przyczyna jest prozaiczna, z rozgrywek wycofało się aż pięć drużyn. Pierwszy mecz miałem rozegrać 13 marca – został przełożony. Następny termin to 10 kwiecień, potem znowu długa, bo trzytygodniowa, przymusowa przerwa. Tego nie mogłem zaakceptować. Decyzja, którą podjęła Sekcja Piłki Nożnej była bardzo trudna i bolesna. Z punktu widzenia szkolenia, w pełni uzasadniona, z punktu widzenia rywalizacji sportowej – na pewno nie. Do rozgrywek jesteśmy przygotowani pod względem sportowym (piłkarze byli na obozie kondycyjnym – przyp. red.) oraz finansowym. Drużyna juniorów nadal istnieje, będzie ona rozgrywała mecze sparringowe z ościennymi zespołami (w środy – przyp. red.) przygotowując się do następnego sezonu, w którym ma występować w rozgrywkach ligi okręgowej. Natomiast zawodnicy, którzy w czerwcu skończą wiek juniora, zostali już teraz przekazani do zespołu seniorów. Winą za taki stan rzeczy obarczam Mazowiecki Związek Piłki Nożnej, który rok wcześniej podjął decyzję o utworzeniu dwóch grup ligi centralnej, mając na uwadze koszty (Broń Radom jadąc na mecz z Narwią Ostrołęka, musi pokonać dystans ok.350 km w jedną stronę – przyp. red.),wydawało się, że jest to słuszna decyzja. Przed rozgrywkami sezonu 2003/2004 MOZPN postanowił, że z ligi tej w czerwcu spadnie aż 10 drużyn. W związku z tym niektóre kluby, nie widząc szans na utrzymanie, wycofały się w trakcie bądź po zakończeniu rundy jesiennej. Jest to niezdrowa sytuacja, z którą zetknąłem się po raz pierwszy w swojej piętnastoletniej pracy trenerskiej. Mam nadzieję, że taka sytuacja się więcej nie powtórzy, ze względu chociażby na dobro dzieci i młodzieży. Myślę, że działacze MOZPN wyciągną z zaistniałej sytuacji słuszne wnioski. - Jaka będzie przyszłość drużyn młodzieżowych? - Jak już wspomniałem przed juniorami spotkania sparringowe. Zespół ten w przyszłym sezonie grać będzie w lidze okręgowej. Drużyna będzie złożona z roczników 1986-1989. Pozostałe drużyny rozgrywać będą swoje mecze ligowe. Myślimy o powołaniu w kwietniu następnego zespołu dziecięcego w miejsce wycofanej z rozgrywek ekipy juniorskiej. - Czy nastąpią jakieś zmiany organizacyjne w sekcji piłki nożnej? - Są plany stworzenia silnej sekcji młodzieżowej piłki nożnej. Prowadzimy w tej chwili rozmowy oraz zbieramy opinie na ten temat. Uważam, a moje zdanie nie zmieniło się od dawien dawna, że Sochaczewa nie stać na kilka klubów piłki młodzieżowej. Moim zdaniem lepiej by było, gdyby stworzono jedną sekcję. Efekty byłyby bardziej wymierne sportowo, wychowawczo oraz medialnie. Szkolenie odbywałoby się rocznikowo, a przy udziale pracy w szkołach podstawowych, gimnazjach oraz szkołach średnich stworzone by zostały mocne podwaliny sportu młodzieżowego, który będzie naturalnym zapleczem drużyny seniorów. To o czym mówiłem, jest moim marzeniem. Czy się spełni, czas pokaże. - Drużyna seniorów gra nadal w lidze okręgowej. Czy w tym sezonie jest szansa na awans? - Bardzo bym chciał, żeby tak się stało. Ze względu na umiejętności poszczególnych piłkarzy powinniśmy awansować na pewno. W grach zespołowych umiejętności indywidualne nie zawsze przekładają się na zwycięstwo. Jeżeli wszyscy zawodnicy podejdą poważnie do swoich obowiązków, tak jak czyni to starszyzna, np.: Robert i Ireneusz Łukawscy, Mariusz Cieślak, Piotrek Adamczewski, Paweł Radzio, Artur Wróblewski oraz inni, których nie wymieniłem, a też mocno się angażują oraz zapanuje dobra atmosfera w drużynie, o wynik będę spokojny. Problem tkwi w tym, czy tak się stanie? Życzyłbym sobie, aby zespół seniorów grał w jak najwyższej lidze, gdyż to właśnie on jest wizytówką klubu i magnesem przyciągającym młodzież do footballu. Jest inna motywacja, kiedy pierwszy zespół gra z dobrymi drużynami, a inna, gdy z zespołami klasy Wiatru Ciućków. Po rozwiązaniu juniorów trener Mechliński nie powinien narzekać na brak zawodników. Życzę trenerowi seniorów, aby podejmował takie decyzje, które będą przekładały się na wynik sportowy jego ekipy. Niech nie kieruje się on nazwiskami, ale rzetelną pracą na treningach oraz aktualną dyspozycją poszczególnych graczy. O tym, że seniorzy Orkana nie awansują w tym roku, nie chcę nawet myśleć i wróżyć czarnych scenariuszy dotyczących naszego zespołu. Do końca rundy będę ściskał kciuki za awans. - Interesujesz się nie tylko piłką nożną. Jak odebrałeś zwycięstwo rugbistów w Łodzi? - Jako jedyny przedstawiciel sekcji piłki nożnej, telefonicznie, na bieżąco miałem informacje z Łodzi. Zwycięstwo mnie ucieszyło. Pragnę bardzo gorąco pogratulować rugbistom zwycięstwa. Uczynili oni pierwszy, jakże trudny krok na drodze po medal Mistrzostw Polski. Pamiętam jesienne spotkanie z Budowlanymi w Sochaczewie. Orkan kilka minut przed końcowym gwizdkiem prowadził, przegrał jednak spotkanie, nie będąc drużyną gorszą. Tym razem rewanż się udał, oby w następnych spotkaniach rugbiści grali tak samo i z takim samym skutkiem. Zależy to od właściwej atmosfery oraz zaangażowania wszystkich zawodników i ich właściwego podejścia do obowiązków, tak jak ma to miejsce w drużynie piłkarskiej. Rugbistom życzę zdobycia medalu Mistrzostw Polski, również za nich trzymam kciuki. - Co się dzieje obecnie w twoim życiu osobistym? - W życiu rodzinnym wszystko szczęśliwie się układa. Po ukończeniu studiów kształcę się dalej, mam sprecyzowane plany dotyczące mojej przyszłości. Czy wszystko mi się uda? Tego nie wiem, mam nadzieję, że tak. Na pewno chciałbym w dalszym życiu robić to, co umiem najlepiej i to, co jest moim hobby. Chciałbym pracować z dziećmi i młodzieżą oraz organizować i współtworzyć imprezy sportowo-rekreacyjne i kulturalne dla innych, tak jak to czyniłem w swojej dotychczasowej pracy społecznej. Problem w tym, czy rzeczywiście ktoś będzie chciał z tego skorzystać. - Jak spędzisz święta? - Jak co roku w gronie rodzinnym ze swoimi bliskimi. - Dziękuję za tę rozmowę i życzę spełnienia wszelkich marzeń, również tych, o których nie mówiłeś.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze