Piłkarskie święto w Sochaczewie rozpoczęli młodzi adepci futbolu. Na boisko wybiegli zawodnicy rocznika 1995 z Orkana oraz Unii 97. W bardzo zaciętym meczu nie padła żadna bramka, chociaż trzeba przyznać, że bliżej jej zdobycia byli piłkarze z Kątów. Kibice czekali na żywe legendy i ... w tym momencie spadł deszcz. Nie popsuł on dobrego nastroju, w który wprowadziła kibiców muzyka grana przez podopiecznych Bernarda Pacholskiego. Sędzia główny Łukasz Trawiński (asystowali jemu: Bogdan Szałapski i Daniel Kupiec) dał znak i gra się rozpoczęła. Orły pokazały naszym oldbojom na czym polega piłka nożna. Goście niewiele biegali, a gole strzelali jakby od niechcenia. Pierwszego gola strzelił bramkarz Zygmunt Kalinowski z rzutu karnego. Gospodarze próbowali atakować. Najbliżej strzelenia gola był Robert Popławski jednak jego uderzenie instynktownie Kalinowski wybił na róg. Ozdobą pierwszej połowy był strzał pod poprzeczkę Włodzimierza Ciołka. Niestety Krzysztof Basiak musiał wyjąć futbolówkę ze swojej bramki. Z dobrej strony przed przerwą pokazał się Józef Szajewski, który błysnął techniką mijając Igora Gołaszewskiego. Po przerwie na murawę wybiegli samorządowcy. Z nimi Orły nie grały, tylko się bawiły. Gwiazdy strzeliły 9 goli, a gdyby nie doskonała postawa bramkarza, księdza Krzysztofa Wasiaka, padło by ich znacznie więcej. Chociaż trzeba przyznać, że bardzo blisko pokonania bramkarza Kalinowskiego byli: Sławomir Dorywalski oraz Kazimierz Mroczek. W końcówce meczu (zgodnie z tradycją) przyjezdni robili wszystko, żeby gospodarze strzelili honorowego gola. Sztuka ta udała się byłemu rugbiście i lekkoatlecie – Zenonowi Grąbczewskiemu. W ostatniej minucie na murawę wybiegli wszyscy samorządowcy, a było ich 23. I z takim pospolitym ruszeniem dali sobie radę goście. Ostatniego gola meczu strzelił Kazimierz Kmiecik (w całym meczu strzelił ich cztery). Sochaczew – Orły Górskiego 1:12 (0:3) 0:1 Zygmunt Kalinowski (5’ – rzut karny) 0:2 Kazimierz Kmiecik (7’ – strzał głową) 0:3 Włodzimierz Ciołek (35’) 0:4 Kazimierz Kmiecik (42’) 0:5 Igor Gołaszewski (50’) 0:6 Andrzej Szarmach (54’ – rzut karny) 0:7 Andrzej Szarmach (56’) 0:8 Igor Gołaszewski (60’) 0:9 Dariusz Dźwigała (62’) 0:10 Kazimierz Kmiecik (64’) 0:11 Włodzimierz Ciołek (66’) 1:11 Zenon Grąbczewski (68’) 1:12 Kazimierz Kmiecik (69’) skład Orłów Górskiego: Zygmunt Kalinowski(4/0) – Władysław Żmuda(93/2), Jerzy Kraska(14/0), Ryszard Milewski(3/0), Zdzisław Kapka(12/1), Zbigniew Mandziejewicz(0/0), Włodzimierz Ciołek(29/4), Marek Kusto(17/2), Kazimierz Kmiecik(37/8), Andrzej Szarmach(61/32), Kazimierz Buda(5/2), Igor Gołaszewski(0/0), Dariusz Dźwigała(0/0), Dariusz Marzec(0/0) oraz Jan Domarski (tym razem na boisku nie wystąpił, 17/2) * wyróżnieni zostali zawodnicy, których trenował Kazimierz Górski, natomiast cyfry w nawiasach to ilość meczy w reprezentacji Polski / ilość strzelonych goli P.S. Wielu kibiców czekało na taki mecz ponad trzydzieści lat. Po raz ostatni piłkarska reprezentacja Polski (juniorów) gościła w Sochaczewie na początku lat 70-tych (mecze z Węgrami i Finlandią). Z meczu tego cieszyli się także oldboje – ich marzenie spełniło się, zagrali z legendami polskiego futbolu. Niestety po meczu został co najmniej niesmak. Organizatorzy popełnili wielki nietakt nie zapraszając naszych piłkarzy na pomeczowe spotkanie. To przede wszystkim im należała się taka nagroda - uścisk dłoni i chwila rozmowy z idolami z młodzieńczych lat. Niestety organizatorzy zapomnieli o ludziach, którzy tworzyli historię sochaczewskiego sportu. A szkoda … (et)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze