Rada Miejska likwiduje tygodnik „Ziemia Sochaczewska”!
Na nic zdał się opór przed zaleceniem pokontrolnym Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO) w Warszawie z dnia 22 października 2014 roku, wskazującym burmistrzowi zaprzestanie wydawania przez Urząd Miejski w Sochaczewie płatnego tygodnika samorządowego. RIO uznała odpowiedzialnym za tę nieprawidłowość Burmistrza Sochaczewa, stąd jego wniosek o likwidację tygodnika na najbliższą sesję Rady Miejskiej w dniu 2 lutego 2015 roku.
Czasopismo „Ziemia Sochaczewska” wydawane jest od 1996 roku, a jego historia sięga 1990 roku. Jest najstarszą gazetą w Sochaczewie. Na jej samorządową markę pracowało wiele osób. Gazeta jest dziedzictwem samorządowym, którego nie wolno zaprzepaścić.
Efekt kryzysu gospodarczego?
Za poprzedniego burmistrza, który rozumiał istotę mediów, gazeta nieźle radziła sobie finansowo. Niestety okres ostatnich czterech lat nie był dla gazety rozwojowym. Nastąpiło jej wyraźne uzależnienie od magistratu. Towarzyszyły temu kolejne zmiany personalne w kierownictwie redakcji oraz związane z tym zmiany programowe. Rosła również konkurencja ze strony innych lokalnych tytułów prasowych. W efekcie „Ziemia Sochaczewska” zaczęła tracić czytelników i reklamodawców, co uwidoczniło się w finansach gazety. Jeszcze w 2010 roku dochody gazety wyniosły ok. 424 tys. zł, a wydatki ok. 527 tys. zł. Miasto dopłaciło do gazety ok. 103 tys. zł. Natomiast od 2011 roku dochody gazety systematycznie malały, a wydatki i udział pieniędzy budżetowych w kosztach gazety znacznie wzrosły:
2011 r. dochody - ok. 363 tys. zł; wydatki - ok. 584 tys. zł; dopłata z budżetu - ok. 220 tys. zł,
2012 r. dochody - ok. 350 tys .zł; wydatki - ok. 644 tys. zł; dopłata z budżetu - ok. 294 tys. zł,
2013 r. dochody - ok. 347 tys. zł; wydatki - ok. 567 tys. zł; dopłata z budżetu - ok. 220 tys. zł,
I półr. 2014 r. dochody - ok. 154 tys.zł; wydatki - ok. 271 tys. zł; dopłata z budżetu - ok. 117 tys. zł.
/Dane pochodzą ze sprawozdań budżetowych miasta zamieszczonych w BIP UM Sochaczew/
Czy Sochaczew jest tak bogaty, że przez ostatnie cztery lata z budżetu miasta stać go było dopłacić do gazety prawie 1 mln zł?
Jaka będzie nowa „Ziemia Sochaczewska”?
Wielu mieszkańcom towarzyszy sentyment do „Ziemi Sochaczewskiej”. Zapowiedź magistratu, że czasopismo będzie nadal wydawane jest dobrą informacją. Niepokoić może jednak zapis w budżecie na 2015 rok, gdzie zaplanowano koszty funkcjonowania „ZS” na kwotę ok. 415 tys. zł. Burmistrz od 1 maja chce wydawać nadal gazetę co dwa tygodnie i będzie się ona różnić od poprzedniej tym, że ma być lepsza i bezpłatna. Jednak dla budżetu miejskiego znacznie droższa. No i jak twierdzi rzecznik burmistrza „gazeta zapewne zmieni siedzibę, ale na pewno nadal będzie samodzielna”!!!
Dotychczas gazeta adresowana była do mieszkańców miasta i powiatu w ramach działalności gospodarczej. Teraz gazeta ma być finansowana w całości z budżetu miasta. Dlaczego nie biuletyn adresowany do mieszkańców miasta, podobnie jak w powiecie? Mówienie o bezpłatności gazety jest taką samą fikcją jak świadczenie bezpłatnych usług administracyjnych przez urzędników samorządowych. Płacimy za wszystko z budżetu, który ciągle nie pozwala zaspokoić wszystkich potrzeb mieszkańców miasta, a który oparty jest na obligacjach do spłaty. Dlatego mam nadzieję, że wśród 21 radnych pojawi się rozsądek i racjonalne myślenie o dalszym funkcjonowaniu „Ziemi Sochaczewskiej”.
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Fakty? Fakty, to tworzą ludzie, którzy mają twarz i nie wstydzą się swojej tożsamości. Portalowe klony i trolle, zostawiające jakieś pisane ślady, to pełne kompleksów kreatury i żadne fakty. To żółć, niestrawności i przykry zapach. Nie zależy mi na wyjaśnianiu czegokolwiek komuś takiemu.
Plastek przyglupie wiec.tego nie przeczytasz:) W przeciwieństwie do was ja tu jestem dla rozrywki. Wy tu prowadzicie wojnę medialną przeciwko obecnym władzom miejskim i powiatowym. A ja fakt ten wykorzystuje.do poprawy własnego humoru:) Żelichowski do tej pory myśli, że jeszcze coś ugrać po przegranych wyborach:) I jak widać ma tu swoich.klakierów :)
O jakich plotkach Pan mówi! To są fakty: 1. Sam Pan potwierdził kilka wypowiedzi wcześniej – cytuję: „większość moich studiów podyplomowych, a zwłaszcza doktoranckich finansowałem bez udziału środków budżetowych”, co oznacza iż część BYŁA FINANSOWANA ZE ŚRODKÓW BUDŻETOWYCH. 2. Do końca sprawowania kadencji nie ujawnił Pan informacji „ile budżet miast kosztowało Pana dokształcanie” czego dowodem jest artykuł redaktora Szostaka z sierpnia 2010 roku: http://sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=15643 Obecne Pana deklaracje o przejrzystości urzędników można więc włożyć między bajki. 3. Mając świadomość iż obowiązek udzielania informacji dotyczy jedynie okresu 5 lat wstecz (co oznacza, iż wszystko przez 2010 rokiem jest niedostępne) cynicznie kieruje mnie Pan do urzędu po niedostępne informacje. Czyli jednak wg Pana to obywatel ma DOPOMINAĆ SIĘ od władzy/byłej władzy informacji, a nie odwrotnie (ostatnio ostro Pan i Pana akolici ostro to krytykowali). I proszę pamiętać - to nie jest MÓJ, A PAŃSKI problem, iż nie potrafi się Pan wiarygodnie wytłumaczyć ze środków miejskich, które służyły Pańskiemu uzupełniania edukacji. Jeżeli zależy Panu na ostatecznym wyjaśnieniu sprawy to radzę samemu odświeżyć pamięć i poszukać faktur. Myślę, że to wyczerpało naszą dyskusję na ten temat. Życzę zdrowia!
Panie Zirgu2, sugeruję kwerendę bez zwłoki, bo gazeta została zlikwidowana, a w biuletynie może nie być miejsca na plotki.
Panie Zirgu2, jakie nowe obelgi? Przecież to Pan łżąc obraża mnie i lekceważy finasowany przeze mnie wysiłek edukacyjny. Powtarzam konsekwentnie ten sam zestaw adekwatnych do Pańskiego postępowania wyróżników. Nic nowego!
Chodzi Panu o przejrzystość? Nic prostszego dla Pana. Pańscy mocodawcy mają dostęp do pełnej wiedzy w magistracie. Proszę z niej skorzystać. Sam jestem ciekaw jak Pan spreparuje te sugerowane wcześniej kilkadziesiąt tysięcy.
I niech Pan też nie zapomni przesłać swoich wniosków do zainteresowanych gazet lokalnych. A póki co niech Pan nie łże, bo wystawia Pan świadectwo swoim mocodawcom!!!
Mimo starań jedyną informację dot. finansowania Pana edukacji z budżetu miejskiego udało mi się znaleźć jedynie pod tym linkiem (przedostatni akapit):
http://sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=15643
W okresie 2002-2010 pełnił Pan funkcję publiczną z którą wiąże się pełna przejrzystość uzyskiwanych przez Pana korzyści. Przez blisko 4 lata (2006-10) redaktor Szostak nie był w stanie uzyskać z UM informacji dot. kosztów uzupełniania Pańskiej wiedzy ponoszonych przez miasto. Deklarując ideę pełnej przejrzystości w samorządach zawzięcie broni się Pan przed podaniem informacji ile kosztowało nas dokształcanie Pana. Nie interesuje mnie jak Pan to ujął „większość studiów finansowanych z Pana prywatnych środków”, ale tylko i wyłącznie ta „mniejszość finansowana z budżetu miejskiego”. Skoro twierdzi Pan, iż taka informacja była upubliczniona, proszę podać linka i zakończyć temat, a nie wykazywać kreatywność w wymyślaniu coraz to nowych obelg pod moim adresem.
Temat frywolnego finansowania być może ma nadal miejsce, bo przecież zwerbowany klon nie trolluje bezinteresownie. Ktoś, kto tak bezczelnie łże na temat mojej rzekomej edukacji za miejskie pieniądze budżetowe musi coś z tego mieć. Proszę pamiętać, że posądza mnie Pan o korzyści, które nie miały miejsca, a sugerowanie mi większej odpowiedzialności za słowa, jest prymitywną prowokacją. Swego czasu szukano na mnie haka, prześwietlano w powiecie i mieście temat mojej edukacji za publiczne pieniądze. Efekt kompromitował inicjatorów, bo większość moich studiów podyplomowych, a zwłaszcza doktoranckich finansowałem bez udziału środków budżetowych. Pisałem kiedyś o tym. Cóż, w lokalnej polityce zawsze znajdzie się jakiś służalczy nieuk, który nie może w to uwierzyć i łże, bo takie jest zapotrzebowanie werbujących mocodawców.
Miałem nadzieję, że jest Pan bardziej odpowiedzialny za słowa. Raz twierdzi, że takie informacje podał: „mógłby Pan nie być wybiórczym i nie ignorować moich odpowiedzi, których udzielałem ówczesnym adwersarzom”, a by następnie stwierdzić: „Linki? Trzeba sobie radzić samemu”. Mogę więc dalej przeczesywać internet, a i tak takich informacji nie znajdę, bo ich Pan po prostu NIGDY I NIKOMU NIE PODAŁ, bo skoro p. Szostak w swoim artykule o Pana edukacji za pieniądze publiczce z 20.08.2010 takich rzeczy nie zawarł (bo ich wtedy nie było), to trudno aby cztery miesiące później zakończywszy swoją kadencję opublikował Pan takie zestawienie. I proszę pamiętać – nie o Pana prywatne wydatki chodzi, a o środki miejskie, które służyły na pokrycie kosztów Pańskich studiów podyplomowych, studiów doktoranckich, licznych kursów i szkoleń. To by było na tyle w temacie „frywolnego finansowania z miejskiej kasy”.
A gdzie personalia? Linki? Trzeba sobie radzić samemu. Dlaczego miałbym ułatwiać życie zwerbowanemu klonowi, któremu płacą za trollowanie? Budżet wypłacał mi pensję za pracę, a ja mogłem ją spożytkować według własnego uznania. Nieuk tego nie zrozumie, ale ja przez ten czas sporo inwestowałem w dalszą edukację. Zirgu2, ile budżetowej kasy Pan przytula, że tak bezczelnie łże?
Poproszę więc o link/linki do Pańskich wypowiedzi zawierających szczegółowe informacje: „ile kosztowały budżet miasta Pańska nauka, kursy i szkolenia w okresie sprawowania urzędu wiceburmistrza, czyli w okresie 2002-2010”. Z niecierpliwością czekam na te informacje.
@Zirgu2 Gratisowy erysto, żeby coś komuś dać, trzeba to mieć, ale w realu, a nie w wymiarze emocjonalnym. Adekwatnych do Pańskiej pozycji powyższych określeń użyłem bez pejoratywnego znaczenia. Pan na nie po prostu zasługuje. Szperając po Internecie mógłby Pan nie być wybiórczym i nie ignorować moich odpowiedzi, których udzielałem ówczesnym adwersarzom, odgrzewającym te same kotlety. Zamiast anonimowo łgać na mój temat, co jest jedynym Pańskim celem, proszę o odrobinę odwagi i powtórzenie tych łgarstw podpisując się pod nimi imieniem i nazwiskiem. Dostanie Pan wówczas szansę na napisanie prawdy. Popieram i szanuję wszystkich, którzy znajdują chęci, czas i pieniądze na dalsze doskonalenie. Takim osobom warto pomagać.
@jarl piękna autoprezentacja,wręcz kosmiczna.Obnażyłeś swój intelekt.Nie wycofuj się w tak śmiesznym stylu ze swoich wypowiedzi.Pomyśl potem napisz nie będziesz ryzykował śmieszności i obrażał innych.Powodzenia w rozwoju intelektualnym.Obiecuje,że na twoje wpisy już nie zareaguje.
Nie, @Zirgu2. Okrasiłbym wiceburmistrza Tabasco :))) Jeśli wiceburmistrz kontynuowałby studia po to, aby stać sie profesjonalnym samorządowcem, to czemu nie. Powinien zacząć kilka lat temu - byłaby to korzyść dla wszystkich. Jeśli swoje burmistrzowanie traktuje przejściowo i np. po następnych wyborach nie będzie już związany z praca w samorządzie, to po prostu taka ścieżka edukacji nie ma sensu, jest zbędna i nie warto jej finansować z budżetu. PS. Odstawiam, że masz gotową ripostę na to, że pod koniec poprzedniej kadencji były przeprowadzone "szkolenia" pracowników magistratu polegające głównie na zjedzeniu obiadu w sali wynajetej za "pieniążki" z budżetu (określenie zasobów finansowych z dyspozycji jednostki samorządowej). Wróćmy jednak do tematu likwidacji Ziemi Sochaczewskiej w jej obecnej formie :).
wbienko To podaj mi przykłady innych urzędników, którym w tamtym okresie „udało się” za publiczne pieniądze ukończyć: studia podyplomowe, studia doktoranckie, liczne kursy i szkolenia. Zgoda, że doszkalanie urzędników jest niezbędne, ale urzędników, a nie jednego urzędnika w dodatku tego co kieruje na takie szkolenia. PS. Obstawiam, że Ty wiceburmistrza Fergińskiego za "rozwój merytoryczny" za kilkadziesiąt tysięcy złotych "zjadłbyś" saute ;)
@Zirgu2 Tu nie chodzi o "prywatne dokształcanie" tylko rozwój merytoryczny kadry pracowniczej. Czas nie stoi w miejscu, zmieniają się wymagania i nie ma niczego gorszego dla obywatela niż niedouczony i niekompetentny urzędnik, próbujacy "wg własnego widzimisię" obsługiwać petentów lub - o zgrozo!!! - im doradzać. Ale do tego potrzebna jest także polityka edukacyjna wobec kadry zarządczej i pracowników. Bo nie sztuką jest wydać pieniądze na jakiekolwiek szkolenie, aby odhaczyć "w tym roku były szkolenia". Potrzeba to robić z wizją i rozmysłem. Zresztą, co ja tu takie banały piszę, to przecież oczywista oczywistość. Od tego jest dziedzina, która nazywa się HR.
Nie o Pana, a o Pana niekonsekwencję chodzi. Zarzuca Pan „frywolne finansowanie” w stosunku do tygodnika ZS, wiedząc iż wynika to z jego statusu prawnego i przy kryzysie na rynku reklamy chęci przez UM utrzymania poziomu edytorskiego gazety. Ponadto gazeta mimo krytycznych uwag z Pana strony służy ogółowi mieszkańców Sochaczewa. Jednocześnie lekką ręką wydawał Pan środki finansowe na naukę, kursy i szkolenia, które służyły jedynie Pańskiej osobie. Co ciekawe był Pan osobą, która decydowała/współdecydowała o skierowaniu na takie dokształcenie. Mimo deklaracji o otwartości i przejrzystości, którą obecnie Pan deklaruje, nie był Pan chętny podzielić się wiedzą „ile poprawa Pańskiej edukacji kosztowała mieszkańców Sochaczewa” (piąty akapit, od „W związku z”): http://sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=15643 A teraz pytanie czysto retoryczne. W jakim sosie, a może jednak saute Pan i Pana poplecznicy „zjedliby” np. wiceburmistrza Fergińskiego gdyby okazało się, że w dobie kryzysu i ograniczania wydatków lekką ręką wydał kilka-kilkadziesiąt tysięcy złoty na prywatne dokształcanie? Czy zadowoliłby się Pan wtedy zacytowaniem wycinka art. 29 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych? PS. Sformułowania „nieuk” czy „zwerbowany klon” mają pejoratywne konotacje i ich stosowanie w stosunku do adwersarzy stosujemy gdy przynoszą skutek. Jeżeli zaś nie i są ignorowane to unikamy ich jak ognia, gdyż zdradzają one stan emocjonalny wypowiadającego te słowa i osłabiają jego pozycję. Ten element uzupełniania Pańskiej edukacji w obszarze erystyki ma Pan ode mnie gratis. Serdecznie pozdrawiam ;)
Tak, stronnicze kojarzenie nie rozjaśnia umysłu. A z przywileju obcego nieukom, korzystali wszyscy Ci, którzy chcieli. Nie byłem jedynym, ale najwyraźniej zwerbowanemu klonowi Zirgu2 chodzi tylko o mnie. :)
Tak, to święta racja! Doskonalenie zawodowe, podnoszenie kwalifikacji powinno obejmować każdego pracownika urzędu. Słowem kluczowym w poprzednim zdaniu jest słowo „każdego”, a nie jedynie „zarząd główny” urzędu, który sam arbitralnie korzystał z tego przywileju. I w tym kontekście proszę rozumieć sformułowanie „frywolne finansowanie”. A tak swoją drogą czy jest Pan w stanie przytoczyć (z pamięci) liczbę osób z UM, które za Pana kadencji skorzystały z przywileju „uzupełniania wiedzy”, bo z tego co kojarzę, to zamyka się ona w liczbie 1 (słownie: jeden) i dotyczy jedynie Pańskiej osoby.
@Zirgu2 Zazwyczaj nieukom przeszkadza, że ktoś chce się uczyć i doskonalić. Pracownicy samorządowi powinni w tym procesie uczestniczyć i regulują to konkretne przepisy. Ale skąd nieuki mają to wiedzieć? W art. 29 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych wskazano nie tylko obowiązek kształcenia pracowników samorządowych, ale również wskazano, że na cele takiego dokształcania powinny zostać wyodrębnione odpowiednie fundusze. Nie ma jednak przepisów szczególnych określających, w jaki sposób pracownicy ci mogą podnosić swoje kwalifikacje. W związku z tym stosuje się tu odpowiednio nowe przepisy ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (dalej: k.p.), jak i przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki z 3 lutego 2006 r. w sprawie uzyskiwania i uzupełniania przez osoby dorosłe wiedzy ogólnej, umiejętności i kwalifikacji zawodowych w formach pozaszkolnych. Podnosząc swoje kwalifikacje, pracownik zdobywa lub uzupełnia wiedzę oraz nabywa nowe umiejętności. Szkolić można się na dwa sposoby – z inicjatywy pracodawcy albo za jego zgodą. Oczywiście można również podnosić swoje kwalifikacje bez porozumienia z pracodawcą – w takich przypadkach jednak wszelkie kwestie związane z organizacją nauki obciążają pracownika. Nie może on wówczas liczyć na pomoc ze strony pracodawcy, gdyż ten nie wie o nauce pracownika lub nie wyraził na to zgody. Z tym frywolnym wydawaniem pieniędzy na edukację i szkolenia jest tak samo jak z ustaleniem w studium wykonalności cen wody i ścieków na 2015 rok jeszcze w 2008 roku. Za klasykiem "Ciemny lud wszystko kupi"? Po co się uczyć i doskonalić, skoro można cynicznie łgać.
Plastek przyglupie, w kilku tematach pisałem że robię sobie jaja i celowo prowokuje was. Ale jak widać do ciebie to nie dociera. Nie rozumiesz, tego ze wiele elementow w moich wypowiedziach może nie być prawdziwe:) Gratuluję ci urody, bo jeżeli chodź o inteligencję to nie ma co :)
Wygląda na to, iż winę za defekt prawny wydawania tygodnika „Ziemia Sochaczewska” ponosi jedynie RIO, które przez lata nie widziało naruszeń ustawy o samorządzie gminnym. Samo zaś wspieranie finansowe gazety było raczej pochodną jej stanu prawnego (oczywiście można się spierać o kwoty wsparcia). Sformułowanie „frywolne finansowanie” zastosowałbym raczej w sytuacji, gdyby np. wiceburmistrz Fergiński czy inny, dowolny wiceburmistrz finansowałby z budżetu miasta swoją naukę, szkolenia czy liczne kursy. Nie sądzi Pan, że określenie „frywolne finansowanie” pasuje lepiej w tym kontekście?
Kosmita to kosmita ciężko mu pojąć ludzką "merytorykę" ,swój świat ma i wyznawców.
Rymowanki moja była żartem obrazującym mój punkt widzenia. Pana jako samorządowca znam lepiej niż się panu wydaje:) Znam również osobiście pana Ciure, podsedka, gaika, korysia,. Panią popiołek i wiem co.piszę :)
Logiczne tłumaczenie oparte na dowodach to nic? Rymowane logiczne tłumaczenie oparte na dowodach, to by dopiero było coś kosmicznego :))) Przepraszam, żartowałem ;). Tylko bez rymów proszę. Nic to nie zmieni, są ludzie jak betonowa ściana - wszystko odbijają.
panie jerzy niestety czesci urzytkownikom tego portalu nawet jak sie podsunie pod nos dowody to i tak beda powtarzac jak mantre, ze "nikt nie wmowi im ze białe to białe a czarne to czarne"
Panie jerzyk. Jarl i Zirgu mają rację. Jak widać, jeszcze raz potwierdziło się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czego zresztą Pan i Pańskie opinie na temat "Ziemi" (i nie tylko) są najlepszym dowodem.
Panie jarl, forumowy wieroszkleto, czy dyrdymały pisane rymem są bardziej strawne? Zabierając głos na forum publicznym, posiłkuję się faktami, które są do sprawdzenia. Często podpowiadam źródło skąd zostały zaczerpnięte. Niestety nie dane mi uczestnictwo w merytorycznych polemikach. Zazwyczaj odzywają się zwerbowane klony. Po 25 latach samorządy zamiast się profesjonalizować, są coraz częściej zdominowane przez bezczelne śniegowe postaci, które eliminują z samorządu każdego, kto im nie schlebia. Ludzie intelektualnie ułożeni, wykształceni, myślący, obudźcie się zanim z Was też zrobią śniegowych statystów.
Jerzyk nasz bloger wspaniały, Będąc u Władzy prawdy nie obnażył. Dopiero gdy wybory przegrał, Wszystkie mity o gazecie przegnał. Póki gazeta go wychwalała, W jego oczach była wspaniała. Lecz gdy w magistracie zmiany nastąpiły, Jego poglądy się zmieniły. Teraz gazeta jest nielegalna, Za jego burmistrzowaniania byłatwiej idealna. Lecz teraz wychwala rządy Osieckiego, Nie miłe to przeżycia dla niego. Panie Jerzy, powiatowy radny, Taki jak ty zawsze jest zaradny. Wybory miejskie i powiatowe, Przegrałeś z kretesem, zakończ swą mowę. Vice burminiem nie byłeś wspaniałym, Więc daruj sobie przemową zrozumiałym. Wyborcy juz wam pokazali, Jacy byliście wspaniali. Szansę swoją 2 kadencje mieliście, Prawdy o gazecie nie ujawniliście. Daruj wiec swe mądrości szczere, Sławy nie przysporzą ci wiele. Skup się na życiu zawodowym, Nie Staniesz się królem forumowym.
Obecny status prawny został nadany "Ziemi Sochaczewskiej" w 2006 roku przez ówczesną Radę Miejską. U C H W A Ł Ą NR LX/572/06 Rady Miejskiej w Sochaczewie z dnia 04 lipca 2006 r w sprawie: nadania statutu Tygodnikowi „Ziemia Sochaczewska” wydawanemu przez Urząd Miejski w Sochaczewie: § 1 Na podstawie: art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z dnia 8.03.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. 01.142.1591 z póź. zm.); art. 20 ust. 2 i art. 238 ust. 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2005 r. roku o finansach publicznych (Dz.U. 05.249.2104) uchwala się co następuje: § 2 Nadaje się statut Tygodnikowi „Ziemia Sochaczewska” wydawanemu przez Urząd Miejski w Sochaczewie, stanowiący załącznik do niniejszej uchwały. § 3 Wykonanie uchwały powierza się Burmistrzowi Miasta. § 4 Uchwała wchodzi w życie po 14 dniach od dnia opublikowania w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego. Uchwała została podpisana przez przewodniczącego Macieja Małeckiego. Ani wówczas, ani za mojej kadencji Regionalna Izba Obrachunkowa nie kwestionowała legalności działania gazety, mimo umieszczania jej finansów w corocznych sprawozdaniach finansowych i kolejnych budżetach miejskich. Przyznaję, że dziennikarze konkurencyjnej gazety zwracali uwagę na nieprawidłowość usytuowania gazety, ale dopóki RIO (kompetentny organ nadzoru finansowego) tolerowało taki stan, nie ingerowaliśmy w działaność gospodarczą gazety. Nie mam też za złe obecnej władzy miejskiej, że postępowała podobnie do czasu kontroli. Dezaprobatę wyrażam dla frywolnego finansowania gazety przez ostatnią kadencję, czego dowodem są przytoczone wyżej liczby oraz dla zaangażowania gazety w politykę lokalną, wykraczającą poza promocję samorządu założycielskiego.
Status prawny Tygodnika Ziemia Sochaczewska w ostatnich 4 latach nie uległ zmianie, więc zalecenia RIO oznaczają, iż ustawa o samorządzie gminnym z 8 marca 1990 roku BYŁA ŁAMANA RÓWNIEŻ za Pana kadencji jako wiceburmistrza.
Fakty? Fakty, to tworzą ludzie, którzy mają twarz i nie wstydzą się swojej tożsamości. Portalowe klony i trolle, zostawiające jakieś pisane ślady, to pełne kompleksów kreatury i żadne fakty. To żółć, niestrawności i przykry zapach. Nie zależy mi na wyjaśnianiu czegokolwiek komuś takiemu.
Plastek przyglupie wiec.tego nie przeczytasz:) W przeciwieństwie do was ja tu jestem dla rozrywki. Wy tu prowadzicie wojnę medialną przeciwko obecnym władzom miejskim i powiatowym. A ja fakt ten wykorzystuje.do poprawy własnego humoru:) Żelichowski do tej pory myśli, że jeszcze coś ugrać po przegranych wyborach:) I jak widać ma tu swoich.klakierów :)
O jakich plotkach Pan mówi! To są fakty: 1. Sam Pan potwierdził kilka wypowiedzi wcześniej – cytuję: „większość moich studiów podyplomowych, a zwłaszcza doktoranckich finansowałem bez udziału środków budżetowych”, co oznacza iż część BYŁA FINANSOWANA ZE ŚRODKÓW BUDŻETOWYCH. 2. Do końca sprawowania kadencji nie ujawnił Pan informacji „ile budżet miast kosztowało Pana dokształcanie” czego dowodem jest artykuł redaktora Szostaka z sierpnia 2010 roku: http://sochaczewianin.pl/index.php?nazwa=dane_aktualnosci&id_ak=15643 Obecne Pana deklaracje o przejrzystości urzędników można więc włożyć między bajki. 3. Mając świadomość iż obowiązek udzielania informacji dotyczy jedynie okresu 5 lat wstecz (co oznacza, iż wszystko przez 2010 rokiem jest niedostępne) cynicznie kieruje mnie Pan do urzędu po niedostępne informacje. Czyli jednak wg Pana to obywatel ma DOPOMINAĆ SIĘ od władzy/byłej władzy informacji, a nie odwrotnie (ostatnio ostro Pan i Pana akolici ostro to krytykowali). I proszę pamiętać - to nie jest MÓJ, A PAŃSKI problem, iż nie potrafi się Pan wiarygodnie wytłumaczyć ze środków miejskich, które służyły Pańskiemu uzupełniania edukacji. Jeżeli zależy Panu na ostatecznym wyjaśnieniu sprawy to radzę samemu odświeżyć pamięć i poszukać faktur. Myślę, że to wyczerpało naszą dyskusję na ten temat. Życzę zdrowia!