Wakacje są okresem szczególnego nasilenia ucieczek z domów. Latem łatwiej jest przetrwać poza miejscem zamieszkania – można znaleźć jedzenie np. na działkach, jest ciepło nocą. Młodzi ludzie uciekają, gdy jest im naprawdę źle. W rzeczywistości są to ucieczki od sytuacji, której się nie da znieść, a nie po to, aby zaznać wolności lub przygody. Nastolatki uciekają najczęściej od rodziców, których postrzegają jako nadopiekuńczych, stosujących przemoc, zbyt rygorystycznych. Aneta, piętnaście lat: Znowu mam szlaban! Matka mnie bije, powiedziała, że jestem dziwką, bo jak jej nie było, to mój chłopak przyszedł do mnie po swoją czapkę. Nie mogę się z nim spotykać ani wychodzić z domu. Myślę o ucieczce, bo mam już tego dość, ale się boję. Marek, gimnazjalista: Nie wiem, co mam zrobić... Mój tata całymi dniami się awanturuje. Muszę uciec z domu… Starsza siostra się wyprowadziła, a ja nie mam gdzie iść… W domu mam piekło… Ojciec szarpie mamę, przeklina, krzyczy, nie mogę się uczyć. On zwariował i jeszcze do tego pije, i mówi, że go moja mama zdradza… Już nie mogę. Zabiję się albo ucieknę. Tylko jeszcze nie wiem, gdzie… Ale kupię bilet, wsiądę do pociągu i pojadę przed siebie… Ucieczka to krok desperacki. Decyzja jest podejmowana zwykle impulsywnie, pod wpływem gwałtownego konfliktu, gniewu lub rozpaczy, choć rozmyśla się o niej wcześniej. Młody człowiek ma mglisty plan, dokąd uciekać, zwykle nierealistyczny. Ucieczki mogą kończyć się też tragicznie: prostytucją, przestępstwami lub bezdomnością. Im dłużej jest się poza domem, tym trudniej do niego wrócić. Bywa że nastolatki uciekają z domu, w którym „wszystko mają”. Rodzice czują się wtedy skrzywdzeni i obrażeni: „Wszystko mógł mieć, byle się dobrze uczył. Obiecaliśmy mu komputer, rower, kieszonkowe, co chce. Ale jemu z domu zachciało się uciekać. Wprowadziliśmy plan dnia – od tej godziny do tej nauka, potem wolne. Takich to niedobrych rodziców ma, że chcieli, żeby się uczył, gówniarz”. Choć w takich razach rodzice autentycznie martwią się o swoje dziecko, to jednak ich działania pozbawione są wrażliwości. Karolina, gimnazjalistka: po prostu mam dość życia. Jestem dość bogata, dobrze się uczę, mam prawie wszystko, co chciałabym mieć. Ale po co mi to, jeżeli rodzice się mną wcale nie interesują, mają mnie totalnie gdzieś. Nie zwierzam się im, bo mnie nie słuchają. Nie rozumieją mnie. Nie mam po co żyć, ciągle wieczne szlabany, nie wiadomo za co. Nie mogę wychodzić na dwór, spotykać się z chłopakami. Może jak coś zrobię, to zrozumieją, że popełnili wielki błąd. Co robić? Aby dziecko nie myślało o ucieczce, musi mieć przekonanie, że rodzic jest nim autentycznie zainteresowany, że chce i umie słuchać (zarówno przyjemnych, jak i nieprzyjemnych rzeczy), a nie tylko karać lub zmuszać. Dobrze jest dzielić się z dzieckiem swoimi odczuciami, ale tak, aby go nie obwiniać. Nie należy unikać rozmowy o problemach, nawet jeśli wydają się nie do rozwiązania. Trzeba okazywać miłość i tworzyć kompromisy: „Ja trochę ustąpię, ty trochę ustąpisz”, „Zrób krok w moją stronę, ja przejdę resztę drogi”. Gdy dziecko już ucieknie, należy zawiadomić policję, skontaktować się z jego znajomymi, najlepiej także telewizją, gazetą itp. Trzeba szukać dziecka. Gdy wróci, nie należy obrażać się ani obwiniać go. Dobrze jest powiedzieć o swojej trosce, ale tak, aby dziecka nie obciążać. W rozmowie pomaga przypomnienie sobie własnej młodości i własnych szaleństw. Jeśli nie możesz się z dzieckiem dogadać, poszukaj profesjonalnej pomocy. Marcin Florkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze